REKLAMA

 

 

 
 

 

 

Aktualności

Pozorny przełom Opublikowano: wtorek, 12, grudzień 2017 14:05

Podczas kolejnej rozprawy, w której na ławie oskarżonych zasiada Marek Matela doszło do pozornego przełomu. Zeznania jednego ze świadków mocno obciążyły oskarżonego, lecz kolejny zeznający stwierdził zupełnie coś innego. Pozostali niewiele wnieśli do sprawy.

Przypomnijmy. Marek Matela jest oskarżony, że w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oświadczył nieprawdę w sprawozdaniu z zadania publicznego, tj. szkolenia dzieci i młodzieży w boksie. Ponadto przywłaszczył sobie pieniądze z rachunku bankowego Bokserskiego Klubu Sportowego Bukowina w kwocie 13 437 złotych i 69 groszy, stanowiące część dotacji gminy miejskiej Wałcz dla klubu, czym działał na szkodę gminy miejskiej Wałcz. Grozi mu za to do 8 lat więzienia.

11 grudnia przed sądem zeznawało 8 z 9 wezwanych na ten dzień świadków. Jako pierwsza po raz wtóry zeznawała Anna G. Świadek obszernie tłumaczyła o trybie przyjmowania w urzędzie sprawozdań i sposobie rozliczania dotacji oraz stwierdziła stanowczo, że wszystkie wpływające dokumenty musiały być rejestrowane.

Sędzia odczytała zeznania innego świadka, Karoliny M., która stwierdziła, że „sprawozdania wprowadzaliśmy do systemu, lecz część z nich nie. Pani Anna G. decydowała, które sprawozdania wprowadzić, a które mają pozostać niewprowadzone”. Świadek stwierdziła, że „nie mówiła pani Karolinie takich rzeczy”.

- Przeprowadzona w klubie we wrześniu 2012 roku kontrola nie wykazała nieprawidłowości i kolejna dotacja została przyznana - mówiła sędzia. - Więc dlaczego podczas drugiej kontroli pojawiły się znaczące zastrzeżenia?

- W ciągu pierwszej kontroli nie mieliśmy wszystkich dokumentów - tłumaczyła świadek. - Dowiedzieliśmy się, że klub nie wywiązał się ze swoich zobowiązań wobec MOSiR-u w roku 2013, a przypadkiem wyszło na jaw, że również zobowiązania z 2012 roku nie są zapłacone. Natomiast w dostarczonej przez klub dokumentacji z tego okresu wynikało, że wszystko zostało uregulowane, dlatego zgłosiliśmy ten fakt do prokuratury.

Kolejnymi świadkami byli policjanci, którzy prowadzili wstępne dochodzenie. Zeznający na poprzednich rozprawach świadkowie twierdzili, że funkcjonariusze wywierali na nich niedozwolony wpływ podczas wstępnych przesłuchań. Obaj zgodnie stwierdzili, że nic takiego nie miało miejsca. Kolejni dwaj świadkowie opowiadali o wystawianych dla Bokserskiego Klubu Sportowego fakturach i mówili o tworzeniu i obiegu dokumentów w ich firmach.

Wydawało się, że przełom nastąpił po zeznaniach właściciela hurtowni sportowej Grzegorza M.

- Jedna z kopii faktur, które mi przedstawiono, została spreparowana - zeznał świadek. - Skserowano części dwóch różnych faktur i przedstawiono jako jedną. W systemie komputerowym, jaki funkcjonuje w mojej firmie, nie można zmienić numeracji faktur oraz dat. Do podpisania faktur dla BKS-u był upoważniony tylko Marek Matela, czyli ten, kto zamawiał towar i nikt inny nie mógł złożyć podpisu.

W tym momencie Wysoki Sąd przedstawił świadkowi kopię faktury nr 1867/11/VAT z 30.12.2011 roku podpisaną przez Mirosława K.

- Doskonale pamiętam tamtą transakcję - mówił dalej świadek. - Tego dnia w moim biurze omawiałem z oskarżonym szczegóły. Rozmawialiśmy o tym, kiedy dokona zapłaty oraz o ewentualnej bonifikacie. Pamiętam, że fakturę odebrał Marek Matela. Znam pismo oskarżonego i uważam, że podpis, który tu widzę, to jego pismo. Nie widziałem samego momentu składania podpisu i później byłem zdziwiony, że na fakturze widnieje inne nazwisko. Jednak tego dnia w mojej firmie był tylko Marek Matela, a z klubu bokserskiego nie było żadnej innej osoby. Całą transakcję przeprowadzałem z oskarżonym i podpisu nie mógł złożyć nikt inny.

Oskarżonego podczas tego zeznania poniosły nerwy i zaczął krzyczeć, że to pomówienie i sprawa znajdzie finał w sądzie. Już po rozprawie Marek Matela stwierdził, że czeka na protokół i złoży zawiadomienie o składanie fałszywych zeznań oraz pozwie Grzegorza M. o naruszenie dóbr osobistych.

Jako ostatni zeznawał biegły specjalista z zakresu analizy pisma ręcznego Paweł G. Biegły stwierdził, że aby wydać kategoryczną opinię, nie może pracować na kserokopiach.

- Kopiowanie powoduje zanik cech pisma ręcznego, takich jak cieniowanie, nacisk, kolejność nanoszenia poszczególnych linii i nie można ustalić, czy zapisy zostały sporządzone w sposób naturalny, czy są efektem naśladownictwa - wywodził świadek. - Nie można również stwierdzić czy dokonano manipulacji, przeróbek i poprawek.

Jednak na pytanie czy sporny podpis na okazanej świadkowi Grzegorzowi M. fakturze z 30.12.2011 roku złożył Mirosław K., biegły stwierdził kategorycznie, że „został własnoręcznie nakreślony przez Mirosława K.”.

W tym przypadku biegły nie pracował na kserokopiach lecz na kopii faktury, którą była przechowywana w archiwum hurtowni sportowej oraz na próbkach pisma Mirosława K., które otrzymał jako materiał porównawczy. Warto również zaznaczyć, że Mirosław K. podczas wstępnego przesłuchania na policji przyznał, że sporną fakturę podpisał. Występując na jednej z poprzednich rozpraw jako świadek podtrzymał tamto zeznanie, kiedy zostało mu ono odczytane przez sąd. 

Rozprawa została odroczona do 5 stycznia przyszłego roku, a przez sądem ma stawić się jeszcze czworo świadków.

piotr

Komentarze  

+7 #5 ABC 2017-12-13 08:38
Sąd nierychliwy, ale sprawiedliwy. Powoli sie pętelka sprawiedliwości zaciska.
Teraz zacisnęła się na szyi Pana Maciejasza....
Cytować
-1 #4 Klo 2017-12-12 17:22
Cytuję ABC:
Panie Maciejasz ....gabinet zdrowia psychicznego Śmist & Molenda & Iżyk ul. Kościuszkowców w Wałczu.....

Jesteś współwłaścicielem, czy pacjentem tegoż gabinetu?
Cytować
+3 #3 ABC 2017-12-12 16:15
Panie Maciejasz ....gabinet zdrowia psychicznego Śmist & Molenda & Iżyk ul. Kościuszkowców w Wałczu.....
Cytować
+7 #2 też sportowiec 2017-12-12 15:28
Na nic te wywody pseudopodejrzliwe wobec burmistrza i właściciela hurtowni. Nie namącisz w głowach piłkarzyku nikomu. Sąd nierychliwy, ale sprawiedliwy. Powoli sie pętelka sprawiedliwości zaciska.
Cytować
-5 #1 piłkarz 2017-12-12 14:35
Co łączy Bogusławę T. Z Grzegorzem M. oprócz tego ze są z tej samej rodziny politycznej? Czy Pan Grzegorz także ma jakieś sprawy nie do końca klarowne w klubach sportowych. Pan Marek i Grzegorz powinni pracować razem, wówczas siła umysłów dwóch Panów stworzyła by ...
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież



UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem