REKLAMA

 

 

 
 

 

 

Aktualności

Nie męcz karpia Opublikowano: czwartek, 21, grudzień 2017 14:19

W większości polskich domów przygotowania na święta rozpoczęły się na dobre. Jednym z nieodłącznych elementów wigilijnej wieczerzy jest karp, o którym przed świętami wiele się mówi. Wiecie jak postępować z karpiem, sprawiając mu jak najmniej cierpienia?

Zanim karp dotrze na świąteczny stół, ma do przebycia długą drogę. Rybacy postępują z nim, zachowując tzw. dobrostan ryb (określenie, które weszło do naszego języka po wstąpieniu do Unii Europejskiej), który „odzwierciedla stan zdrowia fizycznego i psychicznego zwierzęcia, osiągany w warunkach pełnej harmonii osobnika z jego środowiskiem bytowania”. W zakres tego pojęcia wchodzą również wszelkie manipulacje związane z odłowem, transportem i przetrzymywaniem ryb oraz metody humanitarnego uśmiercania tych zwierząt.

Tradycja przynoszenia żywego karpia do domu, a następnie wpuszczania go na parę dni do wanny odchodzi powoli w zapomnienie. Stajemy się coraz bardziej wrażliwi na los zabijanych zwierząt. Gdy wpuścimy ją do chlorowanej wody w wannie, ryba się dusi, bo ma tam za mało tlenu. Trzeba też pamiętać o tym, że ryba niesiona w plastikowym worku także się dusi. Tym, których powyższe argumenty nie przekonują, przypominamy, że mięso zestresowanego zwierzęcia jest mniej smaczne i zawiera szkodliwe substancje, co już dawno udowodnili naukowcy. Żeby niepotrzebnie nie męczyć karpia, najlepiej jest poprosić sprzedawcę o to, by go zabił na miejscu. Sprzedawca nie powinien tego robić publicznie, np. przy dzieciach, tylko w ustronnym miejscu. Sprzedawcy powinni potrafić zabić karpia nie zadając mu niepotrzebnych cierpień. Zaleca się, by uśmiercać ryby poprzez uderzenie w głowę, pozbawiające rybę świadomości w połączeniu ze skrwawieniem, uszkodzeniem ośrodkowego układu nerwowego lub przerwaniem rdzenia kręgowego albo dekapitacją. Należy uderzyć energicznie, zdecydowanie i trafnie w miejsce pokazane na poniższym zdjęciu.

Jeśli już ktoś koniecznie chce donieść żywego karpia do domu, niech zaopatrzy się w specjalną plastikową rynienkę (można ją nabyć u niektórych sprzedawców), będącą optymalnym sposobem na przenoszenie żywych ryb. Pudełeczko jest wąskie i dostatecznie długie, aby włożony tam karp nie leżał na boku, lecz zachował naturalną pionową pozycję. Nie będzie też powyginany, jak to bywa np. w wiaderku.

Niektóre sieci handlowe wychodzą naprzeciw oczekiwaniom klientów, wprowadzając świąteczne akcje marketingowe, oferując kupno gotowych płatów karpia. Wydaje się to prostym rozwiązaniem, niestety jest droższe i nie daje do końca gwarancji świeżości.

mk

 

Komentarze  

0 #4 wyrafinowany 2017-12-23 14:28
Mam bezbolesny przepis na karpia!

Umytego karpia układamy na dnie naczynia.
Dodajemy, goździki, cynamon, skraplamy cytryną. Tak przygotowanego karpia zalewamy szklanką białego wina,
szklanką wina czerwonego, dodając kolejno:
100 ml ginu,
100 ml koniaku,
200 ml Smirnowa,
50 ml białego rumu
i obowiązkowo 150 ml tequili.

Potrawy nie podgrzewamy!
Karpia wywalamy, jest zbędny.
Natomiast sos... sos paluszki lizać!

PS. Karp musi być martwy - inaczej bydle sos wypije.

Wesołych Świąt :)
Cytować
0 #3 tubylec 2017-12-22 20:57
uważaj mariusz nie bij karpia pałą bo nie lubię zestresowanego smażonego i kotek nie zje
Cytować
+1 #2 Kolejowy Smerf 2017-12-21 18:40
Cytuję Kalafior:
Ja nie mam litości dla jedzenia. Dziś poszarpałem sałatę, zakisiłem ogóra oraz miażdzyłem bezlitośnie buraka.

No to teraz uważaj żeby cię nie zapuszkowali :-* ;-)
Cytować
0 #1 Kalafior 2017-12-21 17:27
Ja nie mam litości dla jedzenia. Dziś poszarpałem sałatę, zakisiłem ogóra oraz miażdzyłem bezlitośnie buraka.
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież



UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem