REKLAMA

 

 

 
 

 

 

Kultura

Obcy wśród swoich czy współobywatele? Opublikowano: wtorek, 21, listopad 2017 07:39

Pod tym hasłem odbyła się konferencja „Mniejszość ukraińska w powiecie wałeckim 1947 - 2017” połączona z otwarciem wystawy pod tym samym tytułem.

W Muzeum Ziemi Wałeckiej 19 listopada spotkali się przedstawiciele zamieszkującej nie tylko powiat wałecki mniejszości ukraińskiej, która trafiła na te ziemie w wyniku przeprowadzonej w 1947 roku Akcji Wisła. Polegała ona na przymusowym i masowym wysiedleniu z Polski południowo - wschodniej ludności cywilnej. Objęła ona Ukraińców, Bojków, Dolinian i Łemków oraz mieszane rodziny ukraińsko - polskie. Akcja nadal budzi liczne kontrowersje i jest różnie interpretowana. Część historyków określa ją mianem czystki etnicznej, a część zbrodnią komunistyczną. W wyniku Akcji Wisła na tereny powiatu wałeckiego, który obszarowo był znacznie większy niż obecnie, trafiło według różnych źródeł od 2300 do 2734 osób.

- Pomysł zorganizowania konferencji narodził się podczas duszpasterskich odwiedzin księdza proboszcza - opowiadał już po konferencji Marek Syrnyk. - Rozmawialiśmy o rocznicy Akcji Wisła i wymyśliliśmy tego typu spotkanie. Otrzymaliśmy środki z Urzędu Marszałkowskiego, Urzędu Miasta i Starostwa. Oczywiście musieliśmy również zbierać eksponaty na wystawę. Chodziło nam o to, aby pokazać żywe społeczeństwo, a nie tylko mury. Od początku mojego pobytu w Wałczu, czyli od 1991 roku, archiwizuję wszelkie rzeczy związane z mniejszością ukraińską, które zostaną obecnie wykorzystane w książce, która wkrótce się ukaże.

Organizatorzy przewidzieli wygłoszenie sześciu prelekcji. O roli parafii greckokatolickiej w kształtowaniu świadomości religijnej i narodowej mniejszości ukraińskiej opowiadał ks. Arkadiusz Trochanowski. Ciekawa była opowieść Zbigniewa Kowalskiego, opisująca znaczące wydarzenie w środowisku ukraińskim Wałcza. Chodzi mianowicie o organizację w 1985 roku wystawy o zwyczajach i tradycjach ludności ukraińskiej. Odbyły się również prelekcje o działaniach aparatu bezpieczeństwa wobec mniejszości, o tożsamości narodowej oraz o organizacjach ukraińskich w naszym województwie. Jako ostatnia odbyła się prelekcja redaktora naczelnego Pojezierza Wałeckiego Tomasza Chruścickiego. Starannie przygotowana i wyważona mówiła o tym, jak mniejszość ukraińska jest odbierana i postrzegana przez mieszkańców Wałcza. Prelegent mówił o oznakach ksenofobii oraz o płocie dzielącym jeszcze nasze narody. Zakończył optymistycznie mówiąc o stole, który postawimy właśnie przy tym płocie i razem usiądziemy, aby rozmawiać. Prelegent otrzymał burzliwe oklaski.

- O samej Akcji Wisła wiemy bardzo dużo, napisano na ten temat już wiele książek - mówił na zakończenie Marek Syrnyk. -  Chodziło mi bardziej o pokazanie relacji polsko - ukraińskich na przestrzeni tych 70 lat tu w powiecie wałeckim. Jest to również pytanie do naszej mniejszości; co dalej? Ja uważam, że życie nie skończyło się w 1947 roku, choć dla dużej części mojego społeczeństwa, tych wysiedlonych wtedy zakończył się jakiś etap. Należy ukazywać perspektywę, mówić o tym, co dalej. Jednak aby o tym mówić, należy zakończyć pewien okres. Nasi sąsiedzi, Polacy, uważają nas za grupę bardzo hermetyczną, kiedyś szczególnie zamkniętą, teraz już mniej. Należy postawić kropkę i iść dalej. Będziemy tu żyć i trwać, dlatego dobrze by było, żebyśmy siebie nawzajem poznawali.

piotr

Komentarze  

+6 #1 Mariusz 2017-11-21 09:51
To nie byłą żadna zbrodnia, po prostu nie można było dać sobie rady z OUN i UPA. Zbrodnią to była Rzeź Wołyńska.

Szkoda jedynie Bojków, Dolinian i Łemków, ponieważ oni nie utożsamiają się z ukraińcami bo są Rusinami - Polską grupą etniczną. Natomiast ukraińcy nie mają nic wspólnego z Rusinami.
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież



UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem