Zamknij

Zwycięstwo i wazelina

08:48, 16.10.2018 | piotr
REKLAMA
Skomentuj

Dzień przed meczem na stadionie zainstalowano kosztującą 12 tysięcy świetlną tablicę wyników, lecz urządzenie działało tylko w pierwszej połowie. Ktoś w klubie musi przejść gruntowne przeszkolenie w obsłudze tablicy, aby wszystko grało. 

Orzeł Wałcz - Morzycko Moryń 3:1 (2:0)

Bramki: Orzeł - Wegner 2, Babiak.

Goście od pierwszego gwizdka ostro natarli na gospodarzy, a atakując już na przedpolu bramki Orła, często odzyskiwali piłkę i natychmiast przechodzili do kontry. Najlepszą okazję do zdobycia gola gracze z Morynia stworzyli po kwadransie gry, lecz strzał z pięciu metrów został w ostatniej chwili zablokowany. Miejscowa defensywa dawała z siebie wszystko, a kiedy tylko nadarzała się okazja wałczanie również atakowali. W 20. minucie Wegner ograł bocznego obrońcę i oddał zaskakujący strzał z kilkunastu metrów, otwierając wynik i wzbudzając radość wśród około 200 kibiców. Przyjezdni po stracie nie zmienili taktyki i nadal wywierali presję na rywali, a wałczanie często uciekali się do nieczystych zagrań, aby powstrzymać atak. Po półgodzinie gospodarze mieli na koncie drugie trafienie i ponownie pokazał się Wegner. Zawodnik Orła przejął na 30 metrze od bramki gości wycofaną przez rywali piłkę, znalazł się sam na sam z bramkarzem Morzycka i płaskim strzałem posłał futbolówkę przy słupku do siatki.

W przerwie na trybunach pojawiła się burmistrz Bogusława Towalewska w otoczeniu świty, a prezes Orła Dariusz Baran wylewnie dziękował za kupno nie tylko tablicy, lecz również nowej kosiarki, która dumnie była prezentowana za jedną z bramek. Prezes lał wazelinę na serca włodarzy miasta tak, że część kibiców był zniesmaczona tą nachalną agitacją.

Pięć minut po zmianie stron goście mogli zdobyć kontaktowego gola, lecz piłka po strzale głową jednego z nich tylko otarła się o poprzeczkę. W 60. minucie Babiak doszedł do odbitej od obrońców gości piłki i choć kąt był ostry, zdołał wpakować futbolówkę do siatki. Później na murawie niewiele się działo, a większe zainteresowanie kibiców wzbudzała niedziałająca tablica wyników niż gra. W końcu, po kilku nieudanych próbach włączenia urządzenia, organizatorzy dali sobie spokój.
Przyjezdni w końcówce przyspieszyli i nie rezygnowali ze zdobycia honorowego gola. Ta sztuka udał się im na pięć minut przed końcem meczu, a zbyt krótko wybitą piłkę przejął napastnik z Morynia i zdobył gola.

- Goście prezentowali się całkiem nieźle, a nam sprzyjało szczęście - podsumował spotkanie trener Orła Dariusz Pilip. - Kiedy Wegner zdobył dwie ładne bramki, byłem już spokojniejszy. Rywale byli pomimo to bardzo groźni i należało nadal uważać. Po trzecim trafieniu mecz już był wygrany, a stracony gol już nic nie zmienił.

(piotr)
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© extrawalcz.pl | Prawa zastrzeżone