REKLAMA

 

 

 
 

 

 

Sport

Z różnym szczęściem Opublikowano: wtorek, 17, październik 2017 16:11

Piłkarskie zespoły z naszego regionu ostatnią kolejkę rozgrywały ze zmiennym szczęściem. W 5. lidze Orzeł i Mirstal zwyciężyły w swoich pojedynkach, a Korona poległa. W 6. klasie tylko Grom może sobotni występ zaliczyć do udanych.

5. liga

Orzeł Wałcz - Saturn Mielno 3:1 (1:0)

Bramki: Orzeł - Rhuan, Alex, Glinka

Gospodarze rozpoczęli od ostrego natarcia, zepchnęli rywali do defensywy i mieli co najmniej trzy znakomite okazje do zdobycia gola. Rhuan obił jednak tylko słupek, Ogrodnik przestrzelił, a strzał Stolarskiego obronił bramkarz Saturna. Później wałczanie trochę zwolnili, byli niedokładni i często tracili piłkę. Dopiero tuż przed przerwą Rhuan uderzeniem po ziemi pokonał samotnego bramkarza gości. Po zmianie stron sytuacja na murawie nie uległa zmianie, lecz w poczynania zawodników Orła zaczęła wkradać się nerwowość. Dopiero kiedy w 75. minucie Alex po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową skierował piłkę do siatki, miejscowi uspokoili nerwy. Wałczanie zaczęli grać swobodniej i w 80. minucie po wyjściu z głębi pola Glinka trafił do pustej bramki. Przyjezdni uratowali honor po tym, jak Morawski zbyt krótko wybił w 89. minucie piłkę i ta trafiła pod nogi zawodnika Saturna.

Kotwica II Kołobrzeg - Korona Człopa 2:1 (0:1)

Bramka- Korona - Matwiejuk

Goście w ciągu pierwszych 20 minut mogli zdobyć co najmniej trzy bramki, lecz wykorzystali tylko jedną sytuację. Matwiejuk w 10. minucie zagrał ostrą piłkę na pole karne, a ta odbiła się od nóg obrońców i wpadła do siatki. Później Mularczyk nie pokonał jednak samotnego bramkarza gospodarzy, a ten sam zawodnik w kolejnej akcji uderzył zbyt lekko. Miejscowi wyrównali kilka minut po przerwie, trafiając przy słupku, a bramki zdobytej przez piłkarzy Korony arbiter nie uznał, dopatrując się „spalonego”. Na dwie minuty przed końcem spotkania gospodarze egzekwowali rzut rożny, a dośrodkowana piłka trafiła na głowę jednego z napastników Kotwicy i ten zdobył zwycięskiego gola.

Mirstal Mirosławiec - Sława Sławno 4:1 (2:1)

Bramki: Mirstal - Borowczyk 3, Bieńko

Goście ustawiali szyki obronne bardzo wysoko i próbowali łapać rywali na pułapki ofsajdowe. Już po kwadransie Borowczyk wykorzystał złe ustawienie defensywy rywali i wyszedł na samotnego bramkarza Sławy, spokojnie umieszczając piłkę w siatce. W 35. minucie ten sam zawodnik w podobnej sytuacji lobem trafił do bramki, jednak gracze Mirstalu nie ustrzegli się błędu i tuż przed przerwą stracili gola. Początkowo w drugiej partii na murawie niewiele się działo, aż w 75. minucie Bieniek otrzymał dalekie podanie i przerzucił piłkę nad interweniującym bramkarzem gości. Wynik meczu ustalił Borowczyk zdobywając - trochę na raty - gola w 80. minucie.

 

6. liga

Orzeł Łubowo - Legion Strączno 4:1 (2:1)

Bramka: Legion - Roj

Kiedy już w 3. minucie Roj uderzył z rzutu wolnego i zdobył gola, wydawało się, że gospodarze panują nad sytuacją. Jednak miejscowi za bardzo odsłonili się w defensywie i dokładnie dwie minuty później w zamieszaniu padło wyrównanie. Kiedy gracze Legionu chcieli szybko ponownie objąć prowadzenie, nadziali się w 35. minucie na kontrę, a po zmianie stron goście już dominowali. Kolejne bramki gracze Orła zdobyli w 70. minucie i 10 minut później, a rozmiary porażki mógł zmniejszyć Krużycki, lecz zawodnik gospodarzy nie trafił z bliska do pustej bramki.

Spójnia Świdwin - Sad Chwiram 4:0 (2:0)

Goście przyjechali do Świdwina bez kilku podstawowych graczy, lecz tego dnia nawet pełny skład zespołu Sadu nie uratowałby przyjezdnych przed porażką. Miejscowi wyraźnie górowali nad rywalami nie tylko wzrostem, lecz również wyszkoleniem technicznym i cały czas przeważali. Goście ograniczali się niemal wyłącznie do gry w środku pola lub zmasowanymi siłami bronili dostępu do własnej bramki. W zespole gości za dużo było słabych punktów, aby nawiązać równorzędną walkę, a straty były konsekwencją dziurawej defensywy.

Jedność Tuczno - Grom Szwecja 1:2 (0:0)

Bramki: Jedność - Tomas: Grom - Bończaszek, Gruszczyński

Piłkarze Gromu rozegrali - wliczając w to mecze pucharowe - trzy spotkania więcej od rywali i widać było zmęczenie u zawodników gości. Ponadto przyjezdni trochę zlekceważyli rywali i myśleli, że wygrają jak najmniejszym nakładam sił. Goście kontrolowali grę, lecz nie mogli skonstruować żadnej groźnej akcji. Dopiero kilka minut po przerwie Bończaszek otrzymał prostopadłe podanie i trafił w długi róg. Gospodarze wyrównali w 80. minucie, a Tomas skierował głową piłkę do siatki po centrze z rzutu wolnego. Wynik meczu ustalił Gruszczyński, który dobił do siatki piłkę „wyplutą” przez bramkarza gospodarzy po strzale z rzutu wolnego.

piotr

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież



UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem