REKLAMA

 

 

 
 

 

 

Sport

Derby ponownie dla Orła Opublikowano: środa, 08, listopad 2017 15:14

W 5. lidze wałecki Orzeł w derbowym pojedynku ponownie lepszy - tym razem od Mirstalu, choć sam mecz nie zachwycił. Korona również lepsza od rywali, a na 6. ligowym froncie zwycięstwa Sadu i Jedności.

5. liga

Orzeł Wałcz - Mirstal Mirosławiec 2:0 (1:0)

Bramki: Rhuan 2

Piękna, jesienna aura spowodowała, że na trybunach zasiadło około 200 kibiców i choć cieszyli się ze zwycięstwa, pozostał niedosyt. Pierwsze minuty należały do gości i nie wiadomo jak wypadki potoczyłyby się dalej, gdyby w 10. minucie Borowczyk pokonał Morawskiego. Bramkarz Orła z trudem obronił ostry strzał i od tej pory gospodarze zaczęli przeważać. Przyjezdni mądrze się bronili, nie wybijali piłki na oślep, a brylujący w defensywie Mirstalu Chromiński znakomicie „czyścił” przedpole. Wałczanie stworzyli kilka sytuacji strzeleckich, lecz uderzenia Steciaka i Kacprzaka były niecelne, a strzały Alexa i Rhuana bronił bramkarz gości. W 30. minucie ten ostatni wyszedł na samotnego golkipera Mirstalu, lecz przegrał ten pojedynek, jednak wybita piłka ponownie trafiła do niego, a precyzyjne uderzenie z 18. metra znalazło drogę do siatki. W drugiej połowie gospodarze dominowali już zupełnie, lecz piłkarze Orła grzeszyli jednak ogromną nieskutecznością. Rhuan uderzał kilka razy zbyt lekko, a jak się przyłożył, wybił szyby w oknach w budynku za stadionem. Podobnie Pralicz z 5. metrów posłał piłkę Panu Bogu w okno. Dopiero Rhuan w 88. minucie wcisnął z bliska futbolówkę do siatki, a udało mu się to tylko, ponieważ czynił to na raty.

Korona Człopa - Wiekowianka Wiekowo 3:0 (1:0)

Bramki: Rybicki, Mularczyk, Szkutnik

Początkowo na murawie toczyła się wyrównana walka, a sytuacji strzeleckich z obu stron stworzono niewiele. Goście oddali jeden ostry strzał w 25. minucie, lecz bramkarz gospodarzy był na miejscu. Miejscowi na pięć minut przed przerwą przeprowadzili szybką akcję, a Rybicki uderzeniem pod poprzeczkę z linii pola karnego otworzył wynik. Kwadrans po zmianie stron ten sam zawodnik przejął piłkę, zagrał w „uliczkę” do Mularczyka, a ten pokonał samotnego bramkarza rywali. Miejscowi po tym trafieniu cofnęli się na własne przedpole i próbowali grać z kontry. Ta sztuka udała się w końcówce spotkania, a Mularczyk po minięciu obrońcy „wyłożył” piłkę Szkutnikowi i ten z bliska dopełnił formalności.

6. liga

Sad Chwiram - Hubertus Biały Bór 2:1 (1:1)

Bramki: Sad - Paprocki, b. samobójcza

Gospodarze już w 5. minucie objęli prowadzenie i choć sami nie strzelili gola, za nich do własnej siatki trafili goście. Później rozpoczął się festiwal nieskuteczności graczy Sadu. Gąsiorowski z bliska przestrzelił, Mączka również posłał piłkę za linię końcową, a Truszkowski trafił w spojenie słupka i poprzeczki. Po półgodzinie był remis, a przyjezdni wykorzystali prezent, jaki otrzymali od obrońców gospodarzy. W 50. minucie Gąsiorowski za obraźliwy gest ujrzał czerwoną kartkę, lecz siły wyrównały się 10 minut później, gdy taki sam kartonik zobaczył zawodnik Hubertusa. Nadal trwała niemoc strzelecka zawodników Sadu, Kacprzak nie trafił w bliska, a uderzenie Truszkowskiego zostało obronione. Zwycięska bramka padła w 85. minucie po tym, jak w zamieszaniu miejscowi kilka razy dobijali piłkę i dopiero Paprocki zdołał skierować ją do siatki.

Calisia Kalisz - Grom Szwecja 3:2 (1:1)

Bramki: Grom - Bończaszek 2

Goście pojechali na mecz tylko z jednym rezerwowym graczem i początkowo oszczędzali siły. Przez większość pierwszej połowy walka toczyła się najczęściej w środku pola, a strzałów było niewiele. W 40. minucie Bończeszek ładnie złożył się na 16 metrze i trafił do siatki, lecz trzy minuty później obrońcy Gromu bawili się piłką na własnym przedpolu i stracili nie tylko futbolówkę, ale i bramkę. Gospodarze w drugiej odsłonie najczęściej grali długą piłką rzucaną za plecy defensywy i w 60. minucie taki lob spadł pod nogi napastnika Calisii, a strzał z „czuba” okazał się nie do obrony. Kilkanaście minut później ponownie pokazał się Bończaszek, który dobiegł do zagranej na wolne pole piłki i wyrównał. Ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy. W 80. minucie dośrodkowanie z rzutu wolnego trafiło na głowę napastnika miejscowych, a lekko trącona piłka zmyliła bramkarza gości.

Legion Strączno - Jedność Tuczno 1:2 (1:0)

Bramki: Legion - Piątek; Jedność - Tomas, Ciechanowicz

Dzięki temu zwycięstwu gracze Jedności opuścili ostatnie miejsce w tabeli, a obecnie „czerwoną latarnią” są piłkarze Legionu. Wynik otworzył Piątek, który z 20 metrów już w 7. minucie trafił przy słupku, lecz później przeważać zaczęli goście. Przyjezdni oddawali sporo strzałów, jednak klarownych sytuacji Jedność nie stworzyła. Wyrównanie padło dwie minuty po przerwie, a po ziemi z bliska trafił Tomas. 180 sekund później akcje przyjezdnych celnym uderzeniem zakończył Ciechanowicz i goście uspokoili grę. Gracze Jedności w kilku akcjach mogli jeszcze podwyższyć wynik, lecz ich uderzenia były niecelne lub padały łupem bramkarza gospodarzy.

piotr

 

Zapisz

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież



UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem