REKLAMA

 

 

 
 

 

 

Sport

Jesienne ostatki Opublikowano: środa, 29, listopad 2017 18:38

Kończąca piłkarską jesień kolejka była udana tylko dla Korony i Sadu. Inni polegli lub tylko zremisowali swoje pojedynki, a najmniej szczęścia miał wałecki Orzeł. Wałczanie ulegli liderowi w doliczonym czasie gry, a do tego decydująca bramka padła po samobójczym strzale.

5. liga

Lech Czaplinek - Orzeł Wałcz 2:1 (0:0)
Bramka: Orzeł - Rhuan

Tak na dobrą sprawę spotkanie było fizyczną walką kto kogo przepchnie. Błoto po kostki, do tego stojące kałuże wody nie ułatwiały utrzymania się na nogach. Gospodarze w pierwszych 5 minutach mieli dwie znakomite okazje, aby otworzyć wynik, lecz z bliska przestrzelili. Później pojedynek trwał na środku murawy i dopiero w drugiej połowie zaczęło się coś dziać. W 55. minucie po rzucie rożnym Rhuan głową skierował piłkę do siatki i wałczanie zacieśnili szyki obronne. Lechici zagrywali długie piłki. Defensywa Orła odbijała je jak w bilardzie, jednak futbolówka jak bumerang wracała pod pole karne gości. W 60. minucie na murawie pojawił się Betleja i już po kwadransie musiał opuścić boisko po tym, jak zobaczył drugą żółtą kartkę. W 75. minucie precyzyjnym  uderzeniem z 18. metra gospodarze wyrównali, a decydująca bramka padła w doliczonym czasie gry. Po rzucie wolnym bramkarz Orła interweniował tak niefortunnie, że wybijana przez niego piłka trafiła w plecy Alexa i wpadła do siatki.

Zaległy mecz z Wiekowianką Orzeł rozegra na wiosnę.

Olimp Złocieniec - Korona Człopa 1:2 (1:1)

Bramki: Korona - Pogocki, Matela

Przewaga gości zarysowała się od początku spotkania, lecz przyjezdni nie mogli wypracować żadnej groźnej akcji. Za to gospodarze wykorzystali w 30. minucie błąd obrońcy Korony i zdobyli gola. Wyrównanie padło 10 minut później, a Pogocki z bliska wpakował piłkę do siatki. Natychmiast po zmianie stron przyjezdni zaatakowali rywali. Nie dając im się rozpędzić i ciągle naciskając wyszli w 60. minucie na prowadzenie. Matela otrzymał długie podanie i po minięciu rywala uderzył w długi róg. Ostatnie kilkanaście minut należało do miejscowych, którzy ostro rzucili się do ataku, lecz defensywa Korony wytrzymała napór.

Mechanik Bobolice - Mirstal Mirosławiec 7:2 (3:1)

Bramki: Mirstal - Borowczyk, Pietrus

Goście w pierwszych 45. minutach przeprowadzili kilka składnych akcji, lecz zdołali zdobyć tylko jedną bramkę, za to gospodarze zorganizowali trzy akcje i trzy razy trafiali do siatki. Już po półgodzinie Mechanik prowadził 3:0, a bramka Borowczyka tylko na chwile oddaliła widmo bolesnej porażki. Już na początku drugiej odsłony miejscowi szybko zdobyli dwie kolejne bramki, po kilku minutach następne, a uderzenie Pietrusa z bliskiej odległości zmniejszyło rozmiary porażki.

6. liga

Sokół Suliszewo - Sad Chwiram 1:3 (0:2)

Bramki: Sad - Jaremczuk., Rytczak, Dąbrowski

Już w 5. minucie Kostrzewa mógł pokonać samotnego bramkarza rywali, lecz uderzył obok bramki i dopiero Jaremczuk w podobnej sytuacji kilka minut później trafił do siatki. W 30. minucie piłkę po strzale Dąbrowskiego bramkarz gospodarzy wybił wprost pod nogi Rytczaka i ten dopełnił formalności. Kiedy kilka minut po przerwie Dąbrowski wykorzystał rzut karny, goście cofnęli się na własne przedpole kontrolując sytuację. Miejscowi walczyli o jak najlepszy wynik i w 85. minucie zdobyli gola, przed kolejną stratą uratował gości słupek.

Grom Szwecja - Legion Strączno 2:2 (1:1)

Bramki: Grom - Bończaszek, Felskowski; Legion - Szymański, Piątek

Szymański już w 120 sekundzie gry wyprzedził bramkarza gospodarzy i z bliska otworzył wynik, lecz kwadrans później Bończaszek uderzeniem po ziemi wyrównał. Jeszcze swoją szansę miał Kobusiński, jednak piłka po jego strzale głową trafiła w słupek. W drugiej połowie zarysowała się przewaga gospodarzy i Felskowski w 60. minucie trafił w zamieszaniu. Przyjezdni walczyli do końca i ich ambicja została nagrodzona. Na dwie minuty przed ostatnim gwizdkiem bramkarz Gromu źle złapał piłkę, a kiedy ta mu wypadła, Piątek dobił futbolówkę do siatki.

Jedność Tuczno - Pionier Borne 1:6 (1:3)

Bramka: Jedność - Wypych

Gospodarze znakomicie rozpoczęli od zdobycia w 10. minucie gola, lecz później było tylko gorzej. Wypych trafił do siatki, jednak już po kilku minutach padło wyrównanie, a kolejne bramki goście zdobyli w 35. minucie i na pięć minut przed przerwą. W drugiej połowie przewaga przyjezdnych była mocno widoczna, jednak gospodarze stawiali opór i długo nie pozwolili gościom na kolejne trafienia. Kiedy jednak gracze Pioniera ostro przyspieszyli, w ciągu kwadransa trzy razy pokonali bramkarza rywali.

piotr

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież



UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem