Zamknij

Mój sposób na życie

21:05, 15.03.2019 | z
REKLAMA
Skomentuj

Pracuje w Gdańsku, mieszka w Złocieńcu, był żołnierzem, teraz jest dyrektorem Pionu Informatyki i Telekomunikacji Energa Operator. Z Jarosławem Leszczełowskim - kopalnią wiedzy o naszym regionie oraz z dyrektorem Publicznej Biblioteki w Karsiborze Aldoną Piaskowską, która tę skarbnicę ściągnęła na teren gminy Wałcz, rozmawia Zuzanna Błaszczyk-Koniecko.

Na dobry początek proszę się przedstawić naszym Czytelnikom.

Jarosław Leszczełowski (JL) Pochodzę ze Złocieńca, tam mieszkałem do matury, później studiowałem we Wrocławiu. Kiedy pracowałem w wojsku, jako dowódca kompanii rozpoznawczej, nadarzyła się okazja, żeby zdawać na zagraniczną uczelnię. Ukończyłem Uniwersytet Bundeswehry w Monachium, jestem z zawodu informatykiem. Przez kilka lat byłem szefem informatyki na Wojskowej Akademii Technicznej, później, kiedy odszedłem już do „cywila”, byłem szefem informatyki na Poczcie Polskiej, teraz jestem szefem IT w firmie Energa Operator w Trójmieście. W 2012 roku wybudowałem dom w Stawnie, niedaleko Złocieńca, mojej rodzinnej miejscowości, gdzie mieszkam z żoną w weekendy, w dni powszednie mieszkam w Gdańsku, gdzie wynajmuję mieszkanie.

Skąd wziął się pan na terenie powiatu wałeckiego?

JL Interesuję się historią regionu. W 2007 roku napisałem swoją pierwszą książkę, była to pierwsza część czterotomowej, 1200-stronicowej historii Złocieńca, która powstawała w latach 2007 - 2014. Na którymś ze spotkań z czytelnikami wypatrzyli mnie burmistrz Mirosławca Piotr Pawlik i dyrektor tamtejszej biblioteki Krystyna Obara, którzy zaproponowali mi napisanie książki na temat historii Mirosławca. Miał być jeden tom. Wyszły trzy.

Aldona Piaskowska (AP) Kiedy przeczytałam jego artykuły dotyczące Golczów siemczyńskich, pomyślałam, że byłoby wspaniale, gdyby napisał też książkę o naszej historii. Jeśli chodzi o gminę Wałcz, publikacji było bardzo mało. Jeśli już były, nie obejmowały wszystkich miejscowości, rodów, obiektów, historia była ujęta dość chaotycznie i fragmentarycznie. Nie było prawie nic, teraz mamy już książkę „Golczowie Ziemi Wałeckiej” i tworzy się kolejną część „Wędrówek w pięciu wymiarach”.

JL „Wędrówki w pięciu wymiarach” to mój sposób na opowiedzenie historii wszystkich miejscowości gminy Wałcz z uwzględnieniem nie tylko faktów historycznych, opisu zabytków, najciekawszych miejsc, ale także legend i podań.

AP To świetna książka, która spotyka się z ogromnym zainteresowaniem mieszkańców i - co bardzo mnie cieszy - wsparciem wójta i radnych. Nie muszę nikogo przekonywać o konieczności kontynuacji „Wędrówek…”, ponieważ wszyscy już znają wartość tej publikacji.

Ile ma pan książek na swoim koncie?

- 25. Dość szybko mi to idzie.

Imponujące tempo. Jak wygląda praca nad książką?

- Książki o historii danego terenu nie da się napisać zza biurka, dlatego zawsze na początku jadę do danej miejscowości, potem często jeszcze do niej wracam. Następnie zapoznaję się ze wszystkimi publikacjami na dany temat. Do wszystkiego mam krytyczny stosunek, nie przyjmuję za pewnik czegoś, co zostało wydrukowane, tylko badam źródła tych informacji. Dzięki temu udało mi się wykryć wiele przekłamań, które pojawiły się w rozmaitych publikacjach. Kiedy zaczynam opisywać najnowszą historię, przychodzi czas na rozmowy z ludźmi, pierwszymi osadnikami, najstarszymi mieszkańcami, kierownikami PGR-ów i wszystkimi, którzy pełnili kiedyś jakieś funkcje.

Mieszkańcy chętnie wam pomagają?

AP Są bardzo życzliwi, chętnie dzielą się swoimi wspomnieniami, wypożyczają pamiątki rodzinne, pozwalają skorzystać na przykład z pamiętników. Tak było na przykład z mieszkanką Lubna, jedną z pierwszych osadniczek, której jesteśmy niezwykle wdzięczni za pomoc.

JL Mieszkańcy to nieocenione, niezwykle cenne źródło informacji. Udało nam się przełamać opór tych osób, które niechętnie otwierają się przed obcymi.

Da się powiedzieć która z miejscowości ma najciekawszą historię?

JL Nie jestem w stanie tego uszeregować. Każda miejscowość ma ciekawą historię, w każdej znajduję coś zaskakującego, coś, czego się nie spodziewałem. To na przykład Kłębowiec, wieś, która ma jeden z lepiej zadbanych cmentarzy ewangelickich. Dzięki działaniom Aldony, która była sołtysem, teren uporządkowano, a krzyże nie zostały rozkradzione, co - proszę mi wierzyć - jest w tym regionie wyjątkiem. Jeden z  nich stał na grobie dziesięciomiesięcznej Constanze von Unruh. Rodzina von Unruh kupiła od Golczów pałac w Kłębowcu i mieszkała tam przez 20 lat. Po drugiej stronie krzyża było napisane, że spoczywa u boku swojego ojca, Johanna, czego kompletnie się nie spodziewałem. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że krzyż pochodzi z XVIII wieku i jest najstarszym spośród wszystkich krzyży, które na tym terenie widziałem. Rutwica, Szwecja, Karsibór, Chwiram, Lubno, Nakielno i inne - to wszystko są świetne miejscowości z niezwykle bogatą historią.

Gdzie można dostać książki na temat historii naszego powiatu?

JL Książki o historii Mirosławca są dostępne w tamtejszej bibliotece, natomiast te o historii gminy Wałcz można dostać w Bibliotece Publicznej w Karsiborze.

Pisanie książek historycznych to pana praca czy pasja?

JL Pasja i sposób na życie, bo nie utrzymuję się z pisania. Zanim wyrobiłem sobie nazwisko, wydałem kilka książek z własnych środków. Zlecenia pojawiły się później.

AP Jarosław jest przede wszystkim pasjonatem, dla którego wynagrodzenie za tę pracę ma drugorzędną wartość.

Dziękuję za rozmowę

(z)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

top 3 najczęściej czytane


REKLAMA

Komentarze (3)

xwcxwc

1 6

Bardzo interesujace i pojawil sie jak wszyscy inni,ktorzy zyja niewiadomo z czego.Przykro mi ale nie zaufalbym temu czlowiekowi wcale.Takich alfa i omega 21:12, 18.03.2019

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

WałczankaWałczanka

4 0

Przecież napisał, że pracuje w ENERGA Operator! 21:45, 18.03.2019


xwcxwc

0 3

Pisac mozna duzo i papier przyjmie wszystko.W polsce ludzie maja tyt.profesorow a przyjechali z Ukrainy i tam ukonczyli podstawowa szkole.Nie pisze konkretnie ze ten pan tak ukonczyl szkole ale ogolnie i jeszcze gdzie On nie pracwal?Nawet o Wroclaw sie otarl a wyladowal na wsi.Bqrdzo interesujace.Tylko na wsi mozna zdbyc zaufanie ludzi bo w miescie ludzie maja glowy i swoj rozum 11:51, 19.03.2019


© extrawalcz.pl | Prawa zastrzeżone