Zamknij

Jestem za, ale….

10:45, 02.11.2020 | P.K
Skomentuj
REKLAMA

Ponieważ stan mojego zdrowia nie pozwala na uczestniczenie w „czarnych spacerach”, postanowiłem chociaż wypowiedzieć się w dwóch sprawach, które ostatnio mocno bulwersują nasze społeczeństwo. Chodzi o zaostrzenie prawa do aborcji oraz zwiększenie obostrzeń związanych z pandemią.

Część znających moje poglądy osób - zwłaszcza redaktor naczelna Extra Wałcza - mocno się zdziwi, kiedy powiem, że skłaniam się za zaostrzeniem aborcyjnego prawa i za wprowadzeniem ostrzejszych rygorów w walce z chińskim, nieproszonym gościem.

Abym jednak został przekonany do końca, w obu przypadkach państwo i rządzący muszą spełnić kilka podstawowych warunków.

Aborcyjny kompromis - o który największy autorytet prawej strony prezydent Lech Kaczyński apelował, aby pod żadnym pozorem go nie naruszać - po 27 latach wymaga małej korekty.

Po pierwsze jak to określił wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki prawo powinno zostać zniuansowane.

Uważam, że wyłączyć należy z dostępności aborcji płody ze stwierdzonym zespołem Downa, a w pozostałych przypadkach decyzje czy urodzić, czy też terminować ciążę pozostawić kobiecie.

Po drugie. Jeżeli matka zdecyduje się na urodzenie niepełnosprawnego i wymagającego przez całe życie opieki dziecka, państwo powinno wziąć na siebie większość odpowiedzialności - zwłaszcza finansową - za jego wychowanie. Zapisaną w ustawie gwarancją, a więc w formie obowiązującego prawa osoba opiekująca się nieuleczalnie chorym dzieckiem winna otrzymywać pensję w wysokości średniej krajowej, a jej zaangażowanie przy potomku powinno wliczać się do stażu pracy. Państwo winno wspierać nie tylko opiekunkę, lecz finansować zakup lekarstw, leczenie i rehabilitację, tak aby rodzice nie byli zmuszeni do organizacji różnych zbiórek, a w mediach społecznościowych nie pojawiały się dramatyczne apele z prośbą o pomoc. Znikną wtedy napisy w oknach życia: „Nie przyjmujemy dzieci z wadami genetycznymi, nikt nie chce ich adoptować”. Będziemy wtedy mówić o opiekuńczym państwie, ponieważ teraz odnosi się wrażenie, że rządzący troszczą się o dzieci nienarodzone, a w momencie porodu o nich zapominają.

Po trzecie. Badania prenatalne, jak również dostęp do finansowanej przez państwo metody in vitro powinno być normą, a możliwość z jej korzystania powinno być prawem każdej chętnej pary.

Po czwarte. Należy zrobić wszystko, aby edukacja seksualna choć trochę zbliżyła się do skandynawskiego poziomu. Szwedzka czy norweska telewizja emituje programy edukacyjne pomagające poznać dzieciom i młodzieży problemy, z jakimi spotykają się nastolatkowie i doradzają, jak odkrywać swoją seksualność. Zajęcia wychowanie do życia w rodzinie, czy też każde inne omawiające podobne tematy powinny być prowadzone przez profesjonalistów. Seksuologów, psychologów, a nie przez katechetki i księży, dla których jedyną metodą antykoncepcji jest kalendarzyk małżeński zwany rosyjską ruletką. Na takich zajęciach młodzież powinna dowiadywać się o anatomii, dojrzewaniu, co to jest homoseksualizm i jak dbać o higienę. Erekcja, antykoncepcja, pocałunki czy masturbacja nie powinna być tematem tabu. Rządzący muszą zdać sobie sprawę, że tygla z młodzieńczą burzą hormonów nie da się ostudzić nakazami, zakazami, czy nawet modlitwą. Każdy kto w licealnych czasach myślał wyłącznie głową, a nie inną częścią ciała, niech pierwszy rzuci kamieniem. Dlatego uważam, że w każdej szkole średniej obok automatu z napojami, powinien stać drugi z prezerwatywami, środkami antykoncepcyjnymi, czy nawet z tabletką „dzień po”. Edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja. Wtedy będziemy mieli mniej nastoletnich matek i dzieci nie będą rodzić dzieci.

Kiedy te warunki zostaną spełnione, całym sercem będę za zaostrzeniem prawa do aborcji.

Natomiast w temacie zwiększenia obostrzeń związanych z pandemią również jestem za, lecz wszystkie podmioty powinny być traktowane jednakowo. Dlaczego zamknięto restauracje, baseny, klubu fitness, czy też siłownie, a do kościoła może przyjść 1 osoba na 7 metrów kwadratowych? Dlaczego w największej wałeckiej świątyni może jednocześnie uczestniczyć we mszy około 100 wiernych, a w siłowni, która wprawdzie ma o połowę mniejszą powierzchnię nikt nie może ćwiczyć? Jak nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze.

Według danych Instytutu Statystycznego Kościoła Katolickiego odsetek osób zobowiązanych do uczestnictwa we mszy wyniósł w 2018 roku 38 proc., czyli w każdym niedzielnym nabożeństwie uczestniczyło 12,2 miliona wiernych. Po wprowadzeniu ograniczeń spadł do 4,4 proc., a liczba wiernych osiągnęła 1,4 miliona. Katolicka Agencja Informacyjna podaje, że przeciętna, niedzielna ofiara rzucana na tacę to 2 złote. Łato więc policzyć, że przed pandemią co niedziela parafie zbierały na tacę prawie 24,5 miliona złotych, a w czasie obowiązywania ograniczeń tylko 2,8 miliona.

Rozumiecie teraz dlaczego zamknięto siłownie, a kościołów już nie?

Żeby nie było nieporozumień. Nie jestem przeciwnikiem Kościoła. Uważam, że każdy może wierzyć w co chce i postępować według swojego systemu etycznego, który nie koliduje z kodeksem karnym. Wszyscy jednak powinni być równo traktowani.

Jarosław Kaczyński w sprawie zaostrzenia prawa do aborcji popełnił kardynalny błąd, lecz jako staremu kawalerowi można mu go wybaczyć. Każdy mężczyzna posiadający żonę, czy też partnerkę wie co oznacza wkur... nie „baby”. Lepiej wtedy być w innych wszechświecie.

W drugiej sprawie wręcz nachalny sojusz tronu z ołtarzem mocno odbije się na autorytecie Kościoła. Hierarchowie jawnie wspierający rządzących też nie pomagają i choć powolny, ale jednak coraz bardziej widoczny odpływ wiernych, staje się faktem.

(P.K)

Dziennikarz - ostre pióro jak pazur perkoza, a swoją postawą wzbudza lęk nawet u uzbrojonych oficerów wojsk terytorialnych, dlatego wyszukiwanie najlepszych informacji przychodzi mu z łatwością.

Piotr Szypura

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (5)

wrrrrwrrrr

4 0

moje jedno zasadnicze i jakże niewygodne pytanie: a w jaki sposób widzi pan rolę ojca w opiece nad upośledzonym dzieckiem ? matki nie są wiatropylne i do tanga trzeba dwojga 13:55, 02.11.2020

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

100/100100/100

3 1

Często tak jest ,że facet tego nie udźwignie , i wybiera nową partnerkę , która urodzi mu zdrowe dziecko , słabeusze...
02:13, 04.11.2020


Chybił trafiłChybił trafił

2 3

Strajkują niezaradne kobiety które boją się odpowiedzialności a wspierający ich ojcowie w tym strajku to słabeusze którzy zamiast dziecka tak jak i ich partnerki widzą zlepek komórek które należy usunąć. Nie ten to się drugie zrobi może lepsze wyjdzie. 00:29, 05.11.2020


dzierżenowskidzierżenowski

1 0

Jeśli mamy problem demograficzny i musimy rodzić każde dziecko, to taniej będzie ściągnąć nadwyżkę człowieczeństwa z Afryki. To będzie miłosierdzie i chrześcijańska postawa. 14:34, 09.11.2020

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

No problemNo problem

0 0

Jeżeli uważasz że ścięcie tobie głowy przez uchodźcę z Afryki jest tańsze od utrzymywania takich darmozjadów jak ty, to też popieram. 11:42, 14.11.2020