Zamknij

Podróże kształcą...

09.58, 04.11.2022 . Aktualizacja: 21.35, 06.11.2022
Skomentuj
REKLAMA

Jedna podróż to więcej niż 10 książek…

Podróże radują…mnie na pewno, choć nie takie jak moja ostatnia, kiedy przez remonty pomyliłam dworce w Warszawie i przez to jechałam do Koszalina 17 i pół godziny, bo od 16.30 do 9.30 następnego dnia, z przymusowym noclegiem, pobudką o 5 rano i jeszcze 2 przesiadkami w tym do autobusu, bo przez pewien czas miedzy Słupskiem, a Koszalinem funkcjonuje komunikacja zastępcza. O 10.30 miałam zaplanowaną konferencję prasowa więc musiałam dojechać. Właściwie powinnam być wściekła…ale tak nie było, a wiecie dlaczego? Bo kilka dni wcześniej wróciłam z podróży do Londynu i Nowego Jorku, gdzie aby maksymalnie dużo zobaczyć non stop jeździłam metrem, autobusami i pociągami podmiejskimi, więc na świeżo mogę ocenić i porównać to co jest tam i to co jest u nas. Londyńskie metro bardzo lubię, od lat kiedy tam bywam przyglądam się w nim ludziom z całego świata, twarzom o różnych  kolorach skóry, sylwetkom ubranym w kolorowe ciekawie skomponowane ciuchy. Uwielbiam różnorodność świata, wiec czuję się tam naprawdę świetnie. Owszem w godzinach szczytu metro  jest zatłoczone, ale dzięki temu, że każda linia ma inny kolor i wszystko jest dobrze oznaczone, bardzo łatwo poruszać się w tym labiryncie. W Nowym Yorku byłam drugi raz po 12 latach przerwy. Tamtejsze metro zapamiętałam jako bardzo brudne (autobusy są w nieco lepszym stanie) a na peronie często można spotkać szczury i ekskrementy. I rzeczywiście znów tak było, a właściwie jeszcze gorzej. Tory, mosty, stacje w opłakanym stanie. Wszystko co publiczne jest w tym mieście, w tym kraju  w opłakanym stanie. Ale to co najgorsze, to niezwykle smutne oczy podróżujących, kiedy byłam poza strefą turystyczną na Brooklinie czy w Harlemie jechały nim tysiące ludzi w marnych ubraniach, a na ich twarzach malowało się jakieś niezwykłe zmęczenie, wręcz udręka. Odniosłam wrażenie, że komunikacją publiczną  jeździ najbiedniejsza  cześć nowojorskiej społeczności, która po pandemii w kraju milionerów jeszcze bardziej zbiedniała, o której państwo całkowicie zapomniało, i w których w żaden sposób nie inwestuje bo przecież wciąż miliony Amerykanów nie są nawet objęci powszechnym ubezpieczeniem zdrowotnym. Moja ostatnia podróż z Warszawy do Koszalina była długa i męcząca, ale te remontowane tory, nowe dworce, czyste autobusy jeszcze raz uświadomiły mi, jaki skok cywilizacyjny dokonał się w naszym kraju, jak bardzo poprawił się byt znacznej części społeczeństwa. W wielu miejscach stoją tablice informujące, że inwestycje ułatwiające nam życie powstały dzięki unijnym środkom, warto to sobie uzmysłowić. Teraz po pandemii europejska wspólnota już od roku korzysta ze wsparcia na odbudowę gospodarki. Niestety nasi rządzący, w imię swoich chorych urojeń, pozbawiają nas tych środków z premedytacją! Musimy zrobić wszystko, aby praworządność w naszym kraju wróciła i żebyśmy mogli jak inni europejczycy korzystać z tego wielkiego przywileju jakim jest przynależność do UE.

A podróżującym do Nowego Yorku bardzo polecam zarówno przeogromne  zbiory Metropolitan Muzeum of Art, ale też mniej znane, a wspaniałe Muzeum na Brooklinie, czy niezwykłe średniowieczne cuda w Cloister w Harlemie.

Małgorzata Prokop-Paczkowska

(.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (1)

plusplus

1 0

Dobrze, że jeszcze nie jeździmy towarowymi z koksem. Takie czasy wkrótce nas czekają zapewne, więc cieszmy się tym co teraz mamy. 22:12, 06.11.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

0%