Zamknij

Strata w doliczonym czasie

14:16, 03.10.2018 | piotr
REKLAMA
Skomentuj

Ambicji i woli walki piłkarzom wałeckiego Orła nie można odmówić, lecz szczęścia to oni nie mają. Tym razem w spotkaniu z Vinetą Wolin wałczanie zostawili na murawie sporo zdrowia, lecz decydującego o przegranej gola stracili w już doliczonym czasie gry.

Orzeł Wałcz - Vineta Wolin 0:1 (0:0)

Tym razem na stadionie zasiadło około 200 widzów, a rywalami Orła była zajmująca czwarte miejsce w tabeli drużyna z Wolina. Goście fizycznie prezentowali się znacznie lepiej, a pierwsze minuty pokazały, że i wyszkoleniem technicznym, i zgraniem przyjezdni również się wyróżniają. Gracze Vinety zaatakowali od pierwszego gwizdka i nie przebierając w środkach ostro natarli na gospodarzy. Choć pierwsza partia przebiegała raczej bez fajerwerków, kilka akcji - zwłaszcza gości - mogło się podobać. Przyjezdni dynamicznie rozgrywali piłkę, atakowali rywali już na ich połowie, a kiedy odzyskali futbolówkę, natychmiast przechodzili do ataku.  Niezwykle groźne były zwłaszcza szybkie wyjścia gości z własnej polowy, kiedy to dwoma, trzema podaniami przedostawali się pod bramkę Orła, a każda zagrana na pole karne gospodarzy piłka stwarzała zamieszanie, z którym z największym trudem radzili sobie miejscowi defensorzy. Strzałów w pierwszej odsłonie kibice nie zobaczyli zbyt wiele, a te nieliczne, które trafiły w światło bramki, padały łupem golkiperów obu zespołów. W 40. minucie Michalik po zagraniu z rzutu wolnego stanął przed szansą, lecz uderzył futbolówkę bardzo niecelnie. Po zmianie stron goście nadal byli stroną przeważającą, a grając często na jeden kontakt łatwo zdobywali pole. Lecz w miarę upływu czasu do głosu zaczęli również dochodzić gospodarze i wałczanie także groźnie atakowali. W 65. minucie w ciągu 10 sekund miejscowi dwukrotnie mogli otworzyć wynik. Najpierw Michalik z rzutu wolnego, bitego z około 25 metrów trafił w poprzeczkę, a odbita piłka trafiła do Popiołka, lecz ten również obił poprzeczkę. Goście trochę podenerwowani upływającym czasem i sytuacjami, jakie stwarzali piłkarze Orła, przyspieszyli i - jak mówili kibice - w powietrzu „śmierdziało golem”. Mocno skoncentrowana defensywa gospodarzy, choć z trudem dawała sobie radę, a w 85. minucie wałczanie stworzyli 100% sytuacje podbramkową. Kowalczuk wyszedł na samotnego bramkarza rywali, lecz trafił wprost w niego. Niestety w już doliczonym czasie gry nastąpiło chwilowe rozprężenie w szeregach Orła, co wykorzystali goście, zdobywając zwycięskiego gola po szybkiej, oskrzydlającej akcji i dośrodkowaniu na pole karne wałczan.

- Graliśmy w tym spotkaniu nastawieni na uważną defensywę i czekaliśmy na okazję do kontry - ocenił mecz trener Orła Dariusz Pilip. - Powoli w szeregi rywali wkradała się nerwowości i to my zaczęliśmy stwarzać dogodne sytuacje. Nie udało się ich wykorzystać i nie mam o to do piłkarzy pretensji. Niestety straciliśmy na chwilę koncentrację i straciliśmy gola. To czwarty mecz, kiedy w końcówce tracimy bramki i punkty. My musimy grać bardzo intensywnie, wkładać maksymalny wysiłek w mecz i zostawiać na murawie zdrowie, aby zatrzeć swoje braki. Jeżeli gramy z największym zaangażowaniem, to jesteśmy równorzędnym rywalem dla każdego zespołu.

(piotr)
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© extrawalcz.pl | Prawa zastrzeżone