Czasem życie prowadzi nas krętą drogą, by ostatecznie zaprowadzić dokładnie tam, gdzie zawsze było nasze miejsce. Taką historię ma Aleksandra Żybort – kobieta, która po latach pracy w prestiżowych salonach fryzjerskich wróciła do Wałcza, by dziś z ogromnym sercem i odwagą kontynuować rodzinną tradycję florystyczną. Dziś jest właścicielką Kwiaciarni Tulipan w Wałczu. Rozmawia z nią Piotr Kurzyna
Aleksandro, od niespełna trzech lat prowadzisz Kwiaciarnię Tulipan w Wałczu. To jednak nie był Twój pierwszy wybór zawodowy.
To prawda. Moja droga zawodowa zaczęła się zupełnie inaczej. Przez wiele lat byłam stylistką fryzur. Pracowałam w renomowanych salonach fryzjerskich w Warszawie, uczyłam się od najlepszych, a później prowadziłam tam własny salon. To był bardzo intensywny, rozwijający czas – pełen pracy z ludźmi, emocji, rozmów i budowania relacji.
A jednak wróciłaś do Wałcza.
Z przyczyn osobistych. Czasem przychodzi moment, w którym czujemy, że trzeba zwolnić, zmienić perspektywę, wrócić bliżej domu. Po powrocie do Wałcza z sukcesem rozwijałam swój salon fryzjerski – miałam wspaniałych klientów, ogromne wsparcie i poczucie sensu. Ale los napisał dla mnie kolejny, trudniejszy rozdział.
Rozumiem, że śmierć taty – Henryka Zielińskiego – był momentem przełomowym?
Tak. Tata był pomysłodawcą i budowniczym Kwiaciarni Tulipan. Po jego śmierci poczułam coś, czego nie da się racjonalnie wytłumaczyć – niepochamowaną potrzebę, by nie pozwolić tej historii się skończyć. To nie była tylko firma. To było życie moich rodziców, ich codzienna praca, relacje z klientami, tradycja budowana od 1996 roku. Wiedziałam, że jeśli teraz odpuszczę, coś bardzo ważnego bezpowrotnie zniknie.
Zdecydowałaś się zatem na całkowite przebranżowienie. To była odważna decyzja i naprawdę musze to przyznać z uznaniem, czyli takie "odrodzenie" wkroczenie do nowego świata, ale w sumie nie tak zagadkowego. Piękne jest to, że tak doceniłaś firmę z konkretną twarzą, która daje dużo więcej niż sieciówki bez duszy. Teraz Ty jesteś tą twarzą i widać, że sobie świetnie radzisz.
Bardzo. Florystyka była dla mnie światem nowym, ale jednocześnie zaskakująco bliskim. Praca z emocjami, z ważnymi momentami w życiu ludzi – radością, miłością, pożegnaniem – była mi znana z wcześniejszego zawodu. Zainwestowałam w intensywne szkolenia u mistrzów florystyki, uczyłam się, obserwowałam, pytałam, popełniałam błędy. Był strach, było ryzyko, ale była też ogromna determinacja. W tym miejscu zdradzę tajemnicę – jedna z moich pierwszych prac funeralnych o mały włos nie otarła się o pozew sądowy. To była moja pierwsza bardzo trudna lekcja, wtedy uświadomiłam sobie, że można być duszą artystyczną, uczyć się w szkołach artystycznych, można kochać kwiaty, ale tak jak chyba w każdej branży są pewne sztywne zasady, tak samo we florystyce pewne rzeczy należy robić, a pewnych absolutnie nie wolno. Stąd właśnie była decyzja o zainwestowaniu w drogie szkolenia u mistrzów florystyki.
Dziś dokładnie to widać, ze Kwiaciarnia Tulipan to coś więcej niż punkt sprzedaży kwiatów. To już prawie miejsce stałych spotkań w miłej atmosferze.
Zdecydowanie. Chcę, by to było miejsce spotkań, rozmów i zaufania. Każda wiązanka ma swoją historię, każdy bukiet jest odpowiedzią na czyjeś emocje. Klienci często mówią mi rzeczy bardzo osobiste – a to ogromny zaszczyt i odpowiedzialność. Staram się łączyć klasyczną florystykę z nowoczesnym podejściem, indywidualnymi projektami i lokalnym charakterem Wałcza.
Jesteś przedsiębiorcą i nieźle sobie radzisz, ale powiedz co dziś dla Ciebie jest największą wartością w prowadzeniu rodzinnej firmy?
Świadomość, że kontynuuję coś, co zostało stworzone z miłości i ciężkiej pracy wielu lat moich Rodziców, że klienci pamiętają moich rodziców, wracają, wspierają, kibicują. Lokalny biznes to nie jest anonimowa marka – to relacje, twarze, historie. Każde „dziękuję”, każde polecenie, każdy lajk i komentarz na mediach społecznościowych, każde dobre słowo ma ogromne znaczenie. Chciałaby też gorąco podziękować mojej mamie Zenonie Zielińskiej, która tak bardzo mnie wspiera i udostępnia moje prace na Facebook – trudno opisać uczucia, gdy wiesz, że twoja mama jest z ciebie dumna.
Oj, to co mówisz, piękna prawda. Firmy lokalne powinny być szczególnie wspierane przez społeczeństwo, bo to część prawdziwego życia miejscowości. To prawdziwy marketing regionalny. Miejscowa firma odnosząca sukcesy, to duma lokalna, a zamknięcie każdej takiej działalności, to smutek. Czego zatem życzyłabyś sobie i Kwiaciarni Tulipan na kolejne lata?
Byśmy dalej byli razem z ludźmi – w tych pięknych i tych trudnych chwilach. Żeby Tulipan nadal był symbolem rodzinnej tradycji, jakości i serca włożonego w każdą kompozycję.
Ale mam też bardzo przyziemne, przedsiębiorcze życzenie – takie, które podziela dziś większość małych firm. Chciałabym niższych i bardziej przewidywalnych składek ZUS, rozsądniejszych kosztów energii i stabilnych warunków prowadzenia działalności. Największym bólem małego, lokalnego biznesu jest to, że rosnące koszty – prądu, ogrzewania, składek, materiałów – finalnie trzeba przerzucać na klientów, a tego nikt nie chce robić z lekkim sercem.
Florystyka to branża oparta na emocjach, zaufaniu i relacjach. Trudno jest tłumaczyć komuś, że bukiet musi kosztować więcej nie dlatego, że stał się „lepszy”, ale dlatego, że wzrosły opłaty, na które przedsiębiorca nie ma żadnego wpływu. Marzy mi się więc rzeczywistość, w której lokalne firmy mogą skupić się na jakości, rozwoju i pracy z ludźmi – a nie na ciągłym liczeniu, czy wszystko się jeszcze domknie na koniec miesiąca.
Piękne to co mówisz, mam nadzieję, że jako społeczeństwo zaczniemy bardziej doceniać lokalne małe firmy z duszą.
Dodam nawet cos więcej. Życzę sobie też i innym przedsiębiorcom, żeby lokalne firmy były wybierane przez ludzi nie z obowiązku, ale z przekonania, że wspierając je, wspieramy konkretne osoby, konkretne rodziny i konkretne historie, takie jak historia Kwiaciarni Tulipan ❤️
Korzystając z okazji, pragnę podziękować z całego serca wszystkim obserwującym i komentującym na profilu kwiaciarni oraz zaprosić wszystkich czytelników Extra Wałcz do obserwowania naszego profilu::-)
Dziękuję za rozmowę, jedyne co mogę dodać, to mały apel do męskiej części czytelników. Skoro jest obecnie tak zimowo i mało kolorowo, to wpadnijcie do Kwiaciarni Tulipan i kupcie swoim partnerkom lub żoneczkom - kwiatek - taki, bez okazji.
Dziękuję i zapraszam

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz