Zamknij

Małe, wielkie autko

20:32, 16.09.2019 | z
REKLAMA
Skomentuj

Pochodzący z Człopy, na co dzień mieszkający w Anglii, Piotr Kasper, pojechał na Wyspy kultowym fiatem 126p z 1987 roku. Dzielny 24-konny samochodzik przez całą podróż cieszył się ogromnym zainteresowaniem.

Pasją naszego bohatera jest motoryzacja z czasów PRL-u. Malucha kupił trzy lata temu od pierwszego właściciela. Zależało mu na samochodzie, który będzie się wyróżniał. Nie bez znaczenia był też fakt, że kupno takiego samochodu to inwestycja, zadbane egzemplarze trzymają cenę. Ten konkretny egzemplarz (częsty uczestnik zlotów) jest nie tylko zadbany, ale też niezawodny.

- Podróż zacząłem 10 sierpnia nad ranem. Pierwszy dłuższy przystanek zrobiłem na granicy w Świecku. Malec udekorowany flagami Polski i Anglii wzbudził duże zainteresowanie. Był bardzo upalny dzień i trochę bałem się, że maluszek, który jest chłodzony powietrzem, się przegrzeje, więc robiłem przystanki co około 100 km na 15 minut - opowiada Piotr Kasper. - Za każdym razem jak wjeżdżałem na parking przy autostradzie w Niemczech tłum otaczał mój samochód, ludzie zadawali pytania i sami opowiadali własne historie związane z fiatem 126p, w ten sposób 15 minut przedłużało się do 30-40. Spotkałem również mieszkańców naszego powiatu. Przez całą podróż wyprzedzające mnie samochody i ciężarówki, zwłaszcza polskie, trąbiły, ludzie do mnie machali. To było bardzo sympatyczne.

Piotr i maluch do Holandii wjechali późnym wieczorem, w nocy byli już w Belgii, gdzie Piotr zarządził czterogodzinną drzemkę. O 6:00 ruszyli w dalszą drogę. Choć minęła już ponad doba, maluszek radził sobie świetnie.

- W porcie w Dunkierce po kontroli paszportowej podszedł do mnie bardzo zadowolony mężczyzna. Wołał, że jest uratowany. Okazało się, że zabrakło mu benzyny, wiedział, że na pewno w maluchu mam kanister - wspomina. - O 10.00 dopłynąłem do portu w Dover, ujrzałem piękne, białe klify, odpaliłem moją małą maszynę i pojechałem dalej. W Anglii nawet na autostradzie maluszek musiał zmagać się z górkami i stromymi wzniesieniami, pod niektóre wjeżdżałem z prędkością 30km/h, było ciężko. Już bez zbędnych przystanków dojechałem do docelowego Bognor Regis o godzinie 15:00. Od razu pojechałem do jednego z kilku polskich sklepów, gdzie przywitali mnie mieszkający w okolicy Polacy.

Maluch przejechał trasę bez najmniejszej awarii. P. Kasper przez całą trasę starał się utrzymywać stałą prędkość 80 - 90 kilometrów na godzinę. Licznik nakręcił… 1400 km.

- Była to niesamowita przygoda i na pewno nie ostatnia, ponieważ w grudniu wracam maluszkiem z powrotem do Polski. Chcę przeprowadzić remont fiacika i wraz z bratem, który również ma malucha, pojechać w podróż życia po Europie - zapowiada.  

W Anglii fiat 126p wzbudza ogromne zainteresowanie, Brytyjczycy robią sobie przy nim zdjęcia. Któregoś razu właściciel zostawił uchylone szyby i ktoś wrzucił mu do środka paczkę polskich cukierków. Innym razem ktoś udekorował fiacika balonikami.

(z)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (7)

mpmp

20 0

Fajna historia. Pozdrowienia dla dzielnego kierowcy!
21:04, 16.09.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Piotr126pPiotr126p

1 0

Również pozdrawiam 🙂 14:28, 17.09.2019


boryst82boryst82

8 0

Gratuluję pomysłu i wytrwałości. Takie klasyki warto pielęgnować, od nich wszystko się zaczęło....:) 09:22, 17.09.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Piotr126pPiotr126p

0 0

Dziękuję 🙂 14:29, 17.09.2019


KlasykKlasyk

3 0

Nasz Człopianin ;) Gratulację!!!! i wszystkiego dobrego!!! 16:25, 17.09.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Piotr126p Piotr126p

2 0

Dziękuję 🙂 18:05, 17.09.2019


do Damianado Damiana

1 0

Hey, a Ty zastanawiałeś się nad świetnym biznesem,a wystarczy sprowadzać do Anglii maluszki i syrenki :-) Napisz kiedy mogę puścić Tobie pierwsze lawety? 17:13, 17.09.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© extrawalcz.pl | Prawa zastrzeżone