Zamknij

Szczęście dopisało

10:14, 13.10.2020 | piotr
Skomentuj
REKLAMA

Piłkarze wałeckiego Orła pokonali w Szczecinku tamtejszy MKP, choć gra w ich wykonaniu nie zachwyciła. W końcówce spotkania goście mocno naciskani przez gospodarzy „bronili Częstochowy”, lecz udało się „dowieźć” korzystny wynik do ostatniego gwizdka. 

MKP Szczecinek - Orzeł Wałcz 1:2 (1:1)

Orzeł: Odolczyk - Dybaczewski, Wesołowski,Trzmiel, Riccio - Juracki, Hermanowicz, Popiołek, Cerazy - Dzikowicz,Wegner (Burak).

Bramki: Orzeł - Wegner 2. 

Spotkanie rozpoczęło się niefortunnie dla przyjezdnych, ponieważ już w 13. minucie stracili gola. Odolczyk faulował rywala w obrębie pola karnego i gospodarze wykorzystali rzut karny. Miejscowi uzyskali przewagę i kilka razy poważnie zagrozili bramce rywali, lecz byli nieskuteczni. Wałczanie bronili się niemal całym zespołem i tylko sporadycznie wychodzili do kontry. Dopiero w drugiej odsłonie gra się nieco wyrównała, a goście w 55. minucie zdobyli gola. Długa piłka została dokładnie zaadresowana do Wegnera, a ten nie zmarnował okazji. Niespełna 10 minut później wałczanie przeprowadzili bliźniaczo podobną akcję i ponownie Wegner okazał się lepszy od golkipera MKS-u. Wyraźnie podrażnieni gospodarze ruszyli do ataku i w końcówce meczu zepchnęli rywali do głębokiej defensywy. Gra toczyła się niemal cały czas w okolicach pola karnego Orła, a broniący dostępu do własnej bramki wałczanie popełniali sporo fauli, za co zobaczyli kilka żółtych kartek. W 90. minucie jeden z zawodników MKS-u otrzymał czerwony kartonik i musiał opuścić boisko, lecz dwie minuty później taki sam los spotkał Odolczyka i w bramce Orła musiał stanąć zawodnik z pola. Pomimo nacisku gospodarze poważnie nie zagrozili bramce gości i trzy punkty powędrowały do Wałcza. 

- Zanotowaliśmy słabszy występ, lecz pomimo tego wygraliśmy i to cieszy - komentuje spotkanie prezes Orła Dariusz Baran. - W końcowych minutach gospodarze nas przycisnęli, lecz udało się dotrwać do końca. Obecnie czeka nas trudny mecz u siebie z liderem, choć wydaje się, że Hutnik złapał lekką zadyszkę. W tabeli panuje spory ścisk, lecz przed nami jeszcze sporo meczów, w których powinniśmy punktować.

- Podczas przedmeczowej odprawy uczulałem swoich zawodników, że Orzeł może nam zagrozić tylko w jeden sposób - zagraniem długiej piłki do wysuniętego napastnika - mówił po meczu trener MKP Zbigniew Węglowski. - I tak się stało. Goście praktycznie przeprowadzili dwie identyczne akcje, bez polotu, finezji i bez angażowania większej ilości graczy zdobyli dwa gole. W pierwszej połowie mieliśmy przewagę i po zdobycie bramki powinniśmy pójść za ciosem, lecz moi zawodnicy byli nieskuteczni, nie potrafili trafić z bliska do siatki, czy też pokonać samotnego bramkarza rywali i dlatego przegrali na własne życzenie. Gdybyśmy w pierwszych 45 minutach wykorzystali choćby tylko dwie sytuacje, gra w drugiej odsłonie ułożyłaby się inaczej i spokojnie powinniśmy wygrać. Niestety stało się inaczej. 

(piotr)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (2)

KabaretKabaret

2 0

Nie wiem kto daje relację z meczu ale byk na byku stoi. Czytam i płaczę ze śmiechu. Do przerwy było 1-1 a w 55 minucie 1-2 a nie jak tu to jest opisane. Nie pierwszy raz takie wianki. 14:42, 14.10.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Koń RafałKoń Rafał

1 0

Panie redaktorze że tak się wyrażę to z kim w końcu Orzeł grał z MKP czy MKS? Następnym razem niech Pan na meczu będzie o potem opisuje.To jaki był w końcu wynik? Może ten MKS wygrał i ktoś panu źle powiedział. 19:54, 14.10.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz