Zamknij

Czego nie powinniśmy robić z własnym psem

. 09:49, 22.01.2026
Skomentuj Czego nie powinniśmy robić z własnym psem

Pies, to nie jest zabawka. Pies , to także nie jest człowiek. Czasami właściciele czworonogów zapominają się i traktują psy  niemal tak jak ludzi, pozwalając im na wszystko.  Popadanie ze skrajności w skrajność prowadzi do dużej ilości konfliktów. Bardzo nagannym zachowaniem jest trzymanie psa na łańcuchu lub bicie jego za każde przewinienie, ale także naganne jest jak właściciel pozwala psu na wszystko, nawet do tego stopnia, że chodzi po stole. Co oznacza, że to pies wszedł mu już na głowę i to pies zdominował Pana. Stąd kilka porad i zasad, które powinny obowiązywać każdego.  

 

Prowadzić psa bez kagańca w miejscach publicznych

Jest to jedno z najczęściej popełnianych wykroczeń przez właścicieli psów. W zasadzie prawo jednoznacznie nie określa konieczności posiadania kagańca, ale wyraźnie nakazuje zabezpieczenie zwierzęcia, by nie zrobiło krzywdy innym ludziom oraz zwierzętom. Nie od dziś wiadomo, że pies jest drapieżnikiem, który potrafi chwytać i zabijać, a w najlepszym wypadku-gryźć. Do tej pory nikt nie wymyślił skuteczniejszego zabezpieczenia psich zębów, jak kaganiec, dlatego każdy odpowiedzialny wychowawca powinien zakładać go wychowankowi, kiedy udaje się z nim w miejsca publiczne.

Pomijając już odpowiedzialność prawną, należy pamiętać, że każdy atak psa jest niebezpieczny. Proszę porównać wielkość jego kłów z ludzkimi, wówczas zauważymy, że te pierwsze są znacznie większe i odpowiednio ukształtowane, by mogły przytrzymać ofiarę. Kiedy pies chwyci, człowiek odruchowo się broni poprzez cofanie i szarpanie się, wówczas kły mocniej się zagłębiają i w efekcie dochodzi do powstania ran szarpanych. Pomijając fizyczne skutki pogryzienia, należy zwrócić uwagę na konsekwencje, wynikające z infekcji. Przecież pies nosi w swoim pysku mnóstwo drobnoustrojów, które mogą zakazić ranę. Jeśli dojdzie do takiego zdarzenia, odpowiedzialność ponosi tylko i wyłącznie opiekun czworonoga.

 

Prowadzić psa po chodniku na długiej smyczy

 

Chodnik jest przeznaczony dla ruchu pieszego, dlatego z psem należy się poruszać tym wyznaczonym pasem ulicy. Oczywiście, że naszego czworonoga prowadzimy na smyczy, ale jej długość musi być ściśle określona. Obecnie coraz częściej ma zastosowanie smycz automatyczna, której długość jest regulowana w zależności od potrzeb. Ja nie jestem zwolennikiem takiej smyczy, dlatego że jest ona niewygodna, ponieważ rękę mamy zajętą trzymaniem pudełka ze zwijaczem. Psa powinno się prowadzić na smyczy, której długość wynosi 1, 5 metra, bo tylko taka umożliwi nam skuteczne reagowanie na niewłaściwe zachowanie wychowanka. Jednak bardzo często się zdarza, że korzystamy z automatycznej smyczy i pozwalamy psu oddalać się na takie odległości, które uniemożliwiają natychmiastową reakcję z naszej strony, a innym pieszym przeszkadzają w poruszaniu się. W praktyce wygląda to tak, że pies swobodnie biega kilka metrów od nas i przemieszcza się w dowolnym kierunku, uniemożliwiając swobodne poruszanie się innym przechodniom. Może się zdarzyć, iż pies zaatakuje przypadkową osobę lub rzuci się na innego psa, albo pobiegnie za kotem. W takim przypadku nasza reakcja zawsze będzie spóźniona. Istnieje również możliwość nagłego wtargnięcia psa na jezdnię, a my nie będziemy w stanie temu zapobiec.

 

 

Pozostawiać psa przy wejściach do obiektów publicznych

Jeśli wychodzimy z domu, by załatwiać sprawy w urzędach, czy robić zakupy w sklepach, powinniśmy pozostawić psa w domu. Jednak nie zawsze jest to możliwe, dlatego trzeba wiedzieć, jak postępować z czworonogiem, kiedy zostaniemy zmuszeni z nim wyjść.

Jak już wspominałem, w miejscach publicznych pies musi być prowadzony na smyczy i od tej zasady nie można odstąpić. Bardzo często się zdarza, że nie postępujemy zgodnie z obowiązującymi przepisami, a nasza niefrasobliwość niejednokrotnie doprowadza do tego, że niewłaściwie pozostawiony pies zagraża bezpieczeństwu innych osób, a czasami nie pozwala im na korzystanie z obiektów, w których również muszą załatwić własne sprawy, a my przez naszą głupotę i brak zdrowego rozsądku, nie pozwalamy na to.

Często przed sklepem pozostawiamy psa samego, bo do wnętrza nie możemy go wprowadzić, ale w takim miejscu, że nie pozwala innym klientom na wejście, ponieważ przebywa on w samym przejściu lub tuż obok. Nie można się dziwić, że ktoś boi się przechodzić w bezpośredniej bliskości czworonoga, ponieważ potrafi on gryźć, co jest czymś normalnym-przecież jest zwierzęciem drapieżnym. Nawet najłagodniejszemu mogą zostać przypadkowo przydepnięte ogon lub noga, wówczas odpowie agresją, pomijając już fakt, że narażamy wychowanka na fizyczne cierpienia.

 

Wprowadzać psa do wnętrza obiektów publicznych

Jak już wspominaliśmy, raczej powinniśmy załatwiać sprawy bez czworonoga, ale jeśli musimy z nim wyjść, to pozostawiamy go na zewnątrz w odpowiednim miejscu. Jednak pomysłowość ludzka nie zna granic, więc postępujemy często wbrew przepisom prawa i zdrowemu rozsądkowi. Dlatego nie zważamy na nic i wprowadzamy psa do wnętrza takiego obiektu, gdzie pozostawiamy go na korytarzu lub klatce schodowej. Pół biedy, gdy uwiążemy czworonoga, choć i to jest zabronione, ale gdy pozwolimy mu pozostać luzem, co jest skrajną nieodpowiedzialnością. Niezależnie od tego, czy pies ma kaganiec czy też nie, nie powinien on się znajdować w budynku, gdzie przewija się bardzo dużo ludzi. Nie muszę nikomu przypominać, że tak pozostawiony pies będzie narażony na deptanie po nogach, ogonie i poszturchiwany, wówczas zostanie narażony na stres, albo odpowie agresją, o co nie można mieć do niego pretensji. Jeszcze gorzej, gdy pozostawimy go przy samych drzwiach, w wąskim przejściu lub na schodach. Tak pozostawionego można łatwo stracić, gdy znajdzie się amator, który po prostu zabierze go ze sobą.

 

Nieprawidłowo poruszać się z psem po chodniku

Wbrew pozorom, poruszanie się z psem po chodniku nie jest prostą sprawą. Ktoś pomyśli, że wystarczy przypiąć mu smycz i normalnie spacerować. Wprawdzie na tym wydzielonym z ulicy pasem ruchu dla pieszych nie obowiązują takie zasady jak na jezdni, to jednak każdy powinien przemieszczać się w taki sposób, by nie wchodzić w kolizję z innymi ludźmi oraz nie tamować ruchu. Jednak nagminnie nie przestrzegamy zasad współżycia społecznego i chodzimy tak jak jest to dla nas najwygodniejsze, nie zwracając uwagi na innych. Podobnie zachowujemy się z psem. Bierzemy smycz do ręki i prowadzimy czworonoga w dowolny sposób. Bardzo często pozwalamy mu na „podlewanie” drzew i słupów, co nie wynika z konieczności załatwiania potrzeb fizjologicznych, ale pewnego nawyku zaznaczania terenu własnym zapachem. Nie zwracamy też uwagi, że nasz pupil obwąchuje innych ludzi lub ociera się o nich, a przecież ktoś może sobie tego nie życzyć. Tolerujemy też podbieganie wychowanka do innych psów. Kiedy spotkamy znajomego, wówczas zamiast zejść na pobocze i tam prowadzić konwersację, zatrzymujemy się na środku chodnika i beztrosko przeszkadzamy innym przechodniom.

 

Prowadzić psa luzem po chodniku

 

Chodnik jest przeznaczony dla ruchu pieszego. Jeśli wychodzimy z psem na spacer, zawsze powinniśmy przemieszczać się po tym wyznaczonym do tego celu pasem ulicy. Ażeby zachować pełną kontrolę nad czworonogiem, powinniśmy prowadzić go na smyczy, innej alternatywy nie ma. Jednak często się zdarza, że wychodząc z domu, nie przypinamy mu smyczy i pozwalamy na swobodne bieganie. Na chodniku zawsze znajdują się inni przechodnie, dlatego powinniśmy zadbać o ich bezpieczeństwo i komfort poruszania się. Luźno prowadzony pies będzie się przemieszczał w różnych kierunkach, nie zwracając uwagi na to, że komuś przeszkadza. Nawet najlepiej wychowany czworonóg może stanowić zagrożenie dla innych, ponieważ instynkty drapieżnika są w stanie ukierunkować go na nieprzewidywalne dla nas działania. Może on pogonić za kotem lub innym zwierzęciem, rzucić się w pogoń za rowerzystą, samochodem itp. Nie jest wykluczone, że wiedziony jakimś zapachem, nagle wtargnie na jezdnię, bo nie zdaje on sobie sprawy z tego, że pojazdy są dla niego niebezpieczne. Jest w stanie również zaatakować człowieka. Przypięta smycz pozwala nam na pełną kontrolę jego zachowań, natomiast na biegającego luzem, nie mamy żadnego wpływu, ponieważ rozkazy słowne może zlekceważyć, jeśli zadziała na niego niespodziewanie jakiś silny bodziec.

 

Zatrzymywać się z psem w ulicznym tłoku

W miastach są ulice, na których w określonych godzinach jest zwiększone nasilenie ruchu, dotyczy to również chodników. Jeśli idziemy z psem powinniśmy unikać wspomnianych miejsc, co nie zawsze jest możliwe. Kiedy już znajdziemy się w takim miejscu, musimy jak najszybciej przemieścić się w inne, mniej ruchliwe. Tak postępuje odpowiedzialny właściciel czworonoga, natomiast ci mniej odpowiedzialni i pozbawieni wyobraźni, nie zwracają na to uwagi i zachowują się wbrew wszelkim zasadom. Tacy „opiekunowie” czworonogów potrafią zatrzymywać się w nieodpowiednich miejscach, beztrosko oglądają sklepowe wystawy, rozmawiają z napotkanymi znajomymi, przez co nie tylko blokują ruch innym, ale stwarzają warunki do poszturchiwania psa i deptania po jego łapach i ogonie. Tak potraktowany z pewnością zareaguje agresywnie. Pół biedy, gdy tylko warknie, ale może się zdarzyć, że kogoś pogryzie, wówczas nie ominie nas odpowiedzialność karna.

 

Blokować z psem ruch innym przechodniom

Jest to częste zjawisko, które spowodowane jest tym, że zachowujemy się tak, jakbyśmy byli sami. Ulica ma służyć wszystkim użytkownikom ruchu, dlatego musimy zwracać uwagę, by pies nikomu nie przeszkadzał i nie zagrażał. Oczywiście, że byłoby pewnym nadużyciem z mojej strony twierdzenie, że posiadacz psa robi to celowo, choć i tu można byłoby znaleźć pewne wyjątki. Przeważnie dzieje się to nieświadomie, liczymy bowiem na to, że inni przechodnie będą nas omijać. Oczywiście, że będą, ale znajdą się i tacy, którzy powiadomią odpowiednie służby o popełnionym przez nas wykroczeniu. Pomijając już zatrzymywanie się w zatłoczonych miejscach, niejednokrotnie poruszamy się chodnikiem w taki sposób, że ciągle stajemy komuś na drodze, a przechodzący piesi potykają się o kręcącego się wiecznie czworonoga.

 

Zaczepiać przez psa innych przechodniów

Dobrze wychowany pies nie powinien nikogo zaczepiać ani urządzać pościgów za pojazdami lub zwierzętami. Taki pies będzie interesował się tym, co się dookoła dzieje, ale nie odważy się zachowywać niezgodnie z oczekiwaniami przewodnika. Tu raczej kieruję swoje uwagi do tych, którzy nie wychowali należycie czworonoga albo pozwalają mu na wszystko. Najgorzej ma się sprawa z takimi właścicielami, którzy nie mają kontroli nad wychowankiem, ponieważ pozwolili mu sobą rządzić. Mając takiego psa, lepiej się z nim nie pokazywać w miejscach publicznych, bo narobi nam kłopotu i narazi na ośmieszenie. Psy z natury interesują się na ulicy wszystkim. Potrafią podchodzić do ludzi i obwąchiwać lub próbować zachęcić do zabawy. Takie zaczepianie innych, może się skończyć mandatem i niepotrzebnym konfliktem z przypadkową osobą.

 

Atakować przez psa innych czworonogów

Są psy, które nie wdają się w konflikty z innymi pobratymcami, ale mamy i takie, które przechodząc obok innego muszą go zaczepić, a nawet podjąć walkę. Mając takiego psa, powinniśmy najpierw przeszkolić go w zakresie posłuszeństwa, a dopiero potem pokazywać się z nim na ulicy. Pomijam tu celowe działanie ze strony posiadaczy psów, ponieważ takich przypadków jest bardzo mało. Przede wszystkim chodzi mi o czworonogi, które atakują inne, co jest wykroczeniem podlegającym karze. Jeśli prowadzimy psa na smyczy i z założonym kagańcem, spotkania z innymi psami nie będą miały poważniejszych następstw, ponieważ smycz zapewnia pełną kontrolę nad wychowankiem, zaś kaganiec zabezpieczy skutecznie jego zęby. Jeśli zauważymy, że nasz pies szykuje się do ataku, natychmiast reagujemy i przywołujemy go do porządku. Tak będzie w przypadku, gdy respektuje on nasze rozkazy, w przeciwnym natomiast, staniemy się powodem awantury na ulicy oraz narazimy na śmieszność w oczach innych ludzi. Nie ma bowiem gorszego widoku, jak szarpiący się z psem zdenerwowany właściciel.

 

 

Pozwalać psu na pogoń za innymi zwierzętami

Pozwalanie psu na takie zachowanie jest niedopuszczalne i podlega administracyjnym sankcjom. Z przykrością musze powiedzieć, że są właściciela(nieliczni), którzy lubują się w tym procederze, a nawet są dumni z tego, że ich podopieczny potrafi ścigać i straszyć inne zwierzęta. Takie zachowania cechują psy, które nie przeszły dogłębnego zaznajamiania z otoczenie w okresie szczenięcym. Kiedy wyjdziemy z takim czworonogiem z domu, zamiast iść przy nodze, będzie stale się rozglądał, czegoś szukał i dziwił, bo pierwszy raz spotkał się z jakimś zjawiskiem lub bodźcem. Nad rozkojarzonym psem trudno jest panować, dlatego lepiej się z nim nie pokazywać w miejscach, gdzie biegają psy, koty, znajdują się gryzonie i ptaki. W takich przypadkach nasza reakcja musi być natychmiastowa, a jeśli nie reagujemy, oznacza to, że tolerujemy niewłaściwe poczynania wychowanka, co nie przystaje prawdziwemu miłośnikowi zwierząt.

 

Ścigać przez psa pojazdów

Wykluczamy celowe puszczanie psa w pościg za pojazdami mechanicznymi, ponieważ byłoby to skrajną nieodpowiedzialnością ze strony wychowawcy. Pozwalanie na takie zachowanie psa lub brak należytej kontroli z naszej strony, może doprowadzić do poważnego wypadku drogowego, co wiąże się z odpowiedzialnością karną. Każde nagłe wtargnięcie psa na jezdnię godzi w bezpieczeństwo w ruchu drogowym, niezależnie od tego, czy było ono zamierzone czy też przypadkowe. Przeważnie zdarza się to drugie, ponieważ jest wynikiem niedbalstwa ze strony przewodnika oraz braków w wychowaniu i szkoleniu psa. Jeśli nauczymy go karnego chodzenia przy nodze, a także reagowania na inne rozkazy, wówczas do takich zdarzeń nigdy nie dojdzie. Natomiast wychodzenie z psem, który nie słucha wychowawcy, zawsze będzie zagrożeniem, instynkt łowiecki drapieżnika podpowie mu, że należy gonić wszystko, co ucieka, dlatego niespodziewanie może ruszyć w pościg, a w zależności od okoliczności, następstwa takiego zachowania będą różne, nawet tragiczne w skutkach.

 

Pozwalać psu na szperanie w śmietnikach

Każdy pies powinien być pod kontrolą wychowawcy i w jego obecności ma się zachowywać poprawnie. Szperanie w śmietnikach będzie raczej dotyczyło psów, które bez opieki przebywają na dworze. W miastach jest bardzo dużo takich miejsc, gdzie są składowane domowe odpady, więc pies, kierując się węchem, będzie tam wchodził w poszukiwaniu pożywienia. Najgorzej, gdy nasz wychowanek robi to w naszej obecności, a my nie reagujemy, zgadzając się jednocześnie na uprawianie przez niego tego procederu. Nie można też dziwić się psom porzuconym, które muszą się karmić same, ale i za taki stan rzeczy odpowiedzialni są ludzie, którzy pozbywają się niewygodnego lokatora z domu. Również dotyczy to psów wypuszczanych z mieszkania, bo właścicielom nie chce się ich wyprowadzać. Taki pies przez pewien czas przebywa bez kontroli i na pewno znajdzie sobie drogę do najbliższego śmietnika. Proszę nie łudzić się, że należycie karmiony ominie kuszące zapachy, ponieważ są takie, które mają wyostrzony instynkt pokarmowy i bez względu na to, czy są głodne czy też nie, zawsze będą skłonne do poszukiwania żywności, jeśli nadarzy się taka okazja. We wszystkich wymienionych przypadkach winę i odpowiedzialność ponosi człowiek. Nie muszę nikomu przypominać, że szperanie w śmietnikach, może skończyć się chorobą lub śmiertelnym zatruciem.

 

Pozostawiać psa na klatce schodowej

Nie jest to zjawisko zbyt częste, ale istnieje, dlatego warto o tym przypomnieć mniej frasobliwym posiadaczom czworonogów. Dotyczy to oczywiście budynków wielorodzinnych, w których klatki schodowe są wąskie, ponieważ służą tylko do przemieszczania się ludzi. Pozostawienie samego psa w takim właśnie miejscu, zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem. Będzie blokował przejście innym lokatorom, zostanie też narażony na poszturchiwanie i deptanie po łapach i ogonie. Nawet najspokojniejszy czworonóg, gdy zostanie nadepnięty, może zachować się agresywnie, ponieważ zmusi go do tego zadany ból. Są również takie egzemplarze, które nie tolerują bezpośredniego zbliżania się do nich, dlatego mogą warczeć, a nawet gryźć. Dlaczego pozostawiamy psa w tym właśnie miejscu? Istnieją różne powody, ale najpowszechniejszymi są: nasza lekkomyślność, niedbalstwo i lenistwo. Nie chce się bowiem wprowadzać psa do mieszkania, bo zaraz go trzeba będzie wyprowadzać, więc pozostawia się go chwilowo na klatce schodowej, a przecież wystarczy tylko chwila, by pies wyrządził komuś krzywdę. Pół biedy, jeśli pozostawimy uwiązanego czworonoga, ale zdarza się i tak, że przebywa on luzem. Osobiście nie chciałbym przechodzić obok tak pozostawionego, ponieważ ma on pełną swobodę ruchów i może w każdej chwili zachować się, jak nakazuje mu psia natura.

 

Wypuszczać psa z mieszkania bez nadzoru

To kolejny punkt naszej nieodpowiedzialności. Niestety, ale zjawisko to jest dość częste, a przyczyny tego są różne. Każdy pies wymaga kilku codziennych spacerów, które każdy posiadacz powinien mu je zapewnić. Można by zadać pytanie: dlaczego tak się dzieje? W posiadanie czworonoga wchodzimy z różnych względów. Jedni robią to z czystej potrzeby, by mieć w domu cząstkę natury, drudzy kupują go z przyczyn czysto snobistycznych, a jeszcze inni ulegając kaprysom dziecka. Niejednokrotnie też kierujemy się tym, że maleństwo jest takie piękne i słodkie, chce się przytulać i lubi pieszczoty. Jednak to maleństwo w przeciągu kilkunastu miesięcy dorasta i już nie chce być tylko przytulanką. Pragnie wychodzić z domu, a nam nie zawsze się chce. Wówczas najwygodniejszym sposobem jest otwarcie drzwi i wypuszczenie samego psa, by sobie pobiegał i załatwił potrzeby naturalne. Wiadomo, że pies bez nadzoru będzie zachowywał się swobodnie i robił, co mu w danej chwili przyjdzie do głowy, a może wiele. Zacznie wchodzić do śmietników, załatwiać się na klatce schodowej, na chodnikach i w piaskownicach. Może też być „sprawcą” wypadku drogowego, kogoś zaatakować lub gonić za innymi zwierzętami, a w najgorszym wypadku istnieje możliwość, że zostanie po prostu skradziony.

 

Puszczać psa na place zabaw dla dzieci

 

Spacery z psem są konieczne, ale nie wszędzie można z nim wchodzić. Jednym z takich miejsc są place zabaw dla dzieci. Tu nie ma żadnego znaczenia, jakiej rasy i wielkości jest pies. Także poziom wychowania, szkolenia i karności, nie uprawnia nas do wprowadzania go na wspomniane place zabaw. Nie trzeba nikomu przypominać, że tam powinny przebywać tylko i wyłącznie dzieci oraz ich opiekunowie. Czy coś się stanie, jeśli wpuścimy tam czworonoga? W zdecydowanej większości przypadków nic złego z tego nie wyniknie, ale zawsze pozostaje pewien margines niepewności. Jeśli zostanie przyprowadzony pod pełną kontrolą z naszej strony, wówczas zagrożenia dla naszych pociech nie będzie, ale gdy pozwolimy mu na swobodne bieganie, nigdy nie można mieć pewności, czy nie zaatakuje lub nie przestraszy dziecka. Poza fizycznym bezpieczeństwem, istnieje jeszcze zagrożenie sanitarne, albowiem te miejsca powinny być wolne od psich odchodów. Pies widząc, że dzieci się bawią, będzie próbował robić to razem z nimi, a takie zabawy z nieznanym czworonogiem, nie zawsze kończą się dobrze. Ponadto psy lubią wchodzić w bezpośredni kontakt fizyczny z dziećmi i lizaniem po twarzy. Jest jedna podstawowa zasada, że dziecko po zabawie z psem, powinno umyć ręce, a na dworze takiej możliwości nie ma, więc narażone będzie na choroby odzwierzęce.

 

Zezwalać psu na niszczenie kwiatów i krzewów

Kwiaty służą do ozdoby, krzewy również spełniają tę rolę, ale służą także do izolowania budynków mieszkalnych od jezdni. Nie podejrzewam nikogo o celowe wpuszczanie psa w kwietniki i krzewy, raczej wynika to z niedbalstwa i braku wyobraźni ze strony właścicieli czworonogów. Najczęściej zdarza się, że odpinamy psu smycz i pozwalamy bez ograniczeń biegać. Pies będzie się przemieszczał w wygodny dla siebie sposób, nie wie bowiem, że kwiaty i krzewy są wspólnych dobrem i służą do określonych celów. Więc będzie traktował je jako część naturalnego środowiska, gdzie można spotkać atrakcyjne dla niego zapachy oraz pobawić się. Nie trzeba nikogo przekonywać, że buszowanie w zaroślach, jest dla każdego drapieżnika atrakcyjnym zajęciem, dlatego chętnie tam właśnie skieruje pierwsze kroki. Jeśli właściciel psa nie reaguje na jego zachowanie, podlega odpowiedzialności administracyjnej. Podobnie ma się sprawa, gdy prowadzimy czworonoga na smyczy i zezwalamy na „podlewanie” kwiatów i krzewów. Proszę pamiętać, że nie robi on tego z konieczności załatwiania potrzeb fizjologicznych, ale jest to związane z zaznaczaniem terenu i pozostawianiem informacji zapachowych o sobie.

 

Samowolnie wbiegać psu na jezdnię

Najczęściej zdarza się to psom, które biegają bez opieki, ale i nadzorowanym może się to zdarzyć, gdy opiekun nie zachowa dostatecznych środków ostrożności. Jeśli pies jest prowadzony na smyczy po chodniku, wówczas ma ograniczone możliwości nagłego wtargnięcia na jezdnię. Natomiast zwolniony do swobodnego biegania na jakimś skwerku lub w parku, a tereny te graniczą bezpośrednio z ulicą, takie niebezpieczeństwo istnieje. Bardzo często się zdarza, że mamy psa, któremu nie wpojono podstawowych zasad posłuszeństwa, zaś puszczony wolno będzie się zachowywał, jak nakazuje mu psia natura. Nasz czworonóg nie wie, że ze strony pojazdów grozi mu jakieś niebezpieczeństwo, nie potrafi też ocenić ani odległości, ani szybkości poruszających się pojazdów. Oczywiście, że posłuszny pies szybko zareaguje na nasze rozkazy, co zapobiegnie wtargnięciu na jezdnię. Jeśli zaś mamy nieposłusznego czworonoga, wówczas jego zatrzymanie okaże się niemożliwe, ponieważ nie zareaguje na przywołanie do nogi. Teraz w modzie są tzw. automatyczne smycze, które pozwalają psu oddalać się na wiele metrów. Prowadząc takiego psa po chodniku, ma on pewną swobodę ruchu, co może być niebezpieczne, gdy spróbuje pogonić za kotem, psem lub innym zwierzęciem. Nagłe wtargnięcie na jezdnię może skutkować pociągnięciem nas za sobą. Kierowca w tej sytuacji praktycznie nie ma możliwości jakiegokolwiek manewru, pozostaje mu jedynie hamowanie lub zjechanie na przeciwległy pas drogi, jeśli zechce ominąć wbiegającego czworonoga. W taki przypadku albo potrąci psa, albo zderzy się z pojazdem, który jedzie z przeciwnej strony. Pies nie odpowiada za spowodowanie wypadku, lecz jego opiekun, który zostanie ukarany w zależności od kwalifikacji prawnej czynu. Może to być wykroczenie albo przestępstwo, dlatego każdy posiadacz czworonoga powinien się nad tym zastanowić, zanim wyjdzie na spacer ze swoim wychowankiem.

 

Tolerować nerwowe zachowywanie się psa przed wejściem na jezdnię

 

Podczas spacerów z psem w mieście, nie unikniemy sytuacji przechodzenia przez jezdnię. Powinniśmy to robić w miejscach oznakowanych, ale kiedy takowych nie ma, wówczas przechodzimy najkrótszą drogą, prostopadle do przeciwległego krańca jezdni. Przed każdym wejściem, zatrzymujemy się przy krawężniku i czekamy aż będzie wolna od pojazdów. Pies powinien spokojnie czekać i koncentrować się na poczynaniach wychowawcy. Jednak zdarza się i tak, że nasz czworonóg zachowuje się nerwowo: kręci się, odchodzi od nogi, wyrywa do przodu, próbuje zaczepiać przechodniów, zrywa się do innych psów i zwierząt. Takim zachowaniem może doprowadzić do nagłego wtargnięcia na jezdnię, pociągając za sobą przewodnika. Tym samym stwarza zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym o nieobliczalnych skutkach.

 

Tolerować szarpania się psa podczas przechodzenia przez jezdnię

Przechodzenie przez jezdnię powinno odbywać się szybko i spokojnie, ale przecież zdarza się i tak, że nasz wychowanek nie koncentruje się na wykonaniu zadania, ale zachowuje w taki sposób, że uniemożliwia bezpieczne poruszanie się po jezdni. Nie zwraca uwagi na wychowawcę, lecz rozgląda się, odchodzi od nogi, zatrzymuje, cofa i szarpie. Jeśli zauważy jakiegoś psa lub inne zwierzę, wówczas zrywa się w celu zabawy lub pogoni. Z tak zachowującym się czworonogiem nie ma mowy o bezpiecznym poruszaniu się po jezdni. Proszę pamiętać, że kilkusekundowe opóźnienie spowoduje, że szybko znajdziemy się przed poruszającymi się pojazdami. Prowadzący psa, zamiast natychmiast reagować, miota się z nieposłusznym wychowankiem, co w konsekwencji może doprowadzić do spowodowania wypadku.

 

Prowadzić psa luzem przez jezdnię

Jeśli znajdziemy się z psem w miejscu publicznym, jesteśmy za niego odpowiedzialni, dlatego musimy postępować tak, by nasz czworonóg nikomu i niczemu nie zagrażał. Jednak trafiają się tacy „opiekunowie” psów, którzy zachowują się wbrew obowiązującym normom prawnym i społecznym. Takim skrajnym przykładem nieodpowiedzialności jest prowadzenie psa luzem przez jezdnię. Proszę pamiętać, że nawet najlepiej wyszkolony pies potrafi zaskoczyć nas niewłaściwym zachowaniem w najmniej spodziewanym momencie. Typowym przykładem takiego właśnie zachowania ze strony posiadacza psa jest przeprowadzanie go przez jezdnię luzem, tzn. bez przypiętej smyczy. Prowadząc tak czworonoga, tracimy nad nim kontrolę w przypadku, kiedy jemu nagle zechce się popędzić za kotem lub pobiec do zauważonego psa. Oczywiście, że karny i posłuszny, potrafi reagować na rozkazy słowne, ale na jezdni nie ma czasu, by taki rozkaz natychmiast zastopował nieprzewidziane zachowanie wychowanka. Pół biedy, jeśli mamy karnego czworonoga, ale w przypadku nieposłusznego, nie mamy szans na unikniecie wypadku.

 

 

Wprowadzać psa na plażę

Plaża jest dla ludzi, dlatego psy nie powinny na niej przebywać. Jednak trzeba się liczyć z tym, że trafiają się właściciele psów, którzy są pozbawieni jakiejkolwiek wyobraźni, pomijając już przestrzeganie norm prawnych. Oczywiście, że większość naszych czworonogów nie wyrządzi nikomu krzywdy, ale zakaz jest zakazem i należy go przestrzegać.

 

Zmuszać psa do kąpieli w otwartym zbiorniku wodnym

Mamy prawo zaprowadzić psa nad jezioro poza terenem plaży. W okresie trwania upałów jest to jak najbardziej wskazane. Jednak trzeba pamiętać, że pies sam decyduje, kiedy chce wejść do wody. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby go do tego zachęcać, ale niedopuszczalne jest zmuszanie go lub wrzucanie do wody. Wiadomo, że wrzucony na głęboką wodę się nie utopi, ale na pewno zestresuje i nie będzie to dla niego przyjemne. Są psy, które chętnie wchodzą do wody, ale są też i takie, które nie mają na to najmniejszej ochoty, dlatego fundowanie im przymusowej kąpieli, nosi znamiona znęcania się nad zwierzęciem.

 

Przewozić psa na przednim siedzeniu pojazdu

Przewożenie psa samochodem jest dozwolone i bezpieczne, pod warunkiem że do tego rodzaju transportu zostanie on odpowiednio przygotowany. Najpierw musimy go oswoić z pojazdem, potem nauczyć odpowiedniego zachowania podczas jazdy na wyznaczonym dla niego miejscu. Bardzo często nie robimy ani jednego, ani drugiego, ale idąc na łatwiznę pozwalamy psu na zajęcie miejsca obok fotela kierowcy. Takie postępowanie jest niedopuszczalne, ponieważ zamiast skupić całą uwagę na drodze, musimy reagować podczas jazdy na zachowanie się czworonoga, którego nie interesują jakiekolwiek przepisy ruchu drogowego, a będzie się zachowywał tak jak nakazuje mu psia natura. A wystarczy tylko moment nieuwagi z naszej strony, a narazimy własne i innych użytkowników zdrowie i życie.

 

 

Tolerować zasłanianie przez psa tylnej szyby pojazdu

Jak już wspominaliśmy pies powinien przebywać w samochodzie na wyznaczonym miejscu, gdzie musi zachowywać się spokojnie. Wiedząc, że nie powinniśmy przewozić go na przednim siedzeniu, pozwalamy mu na zajęcie tylnego fotela. Podczas jazdy może on reagować na różnego rodzaju zewnętrzne bodźce, a szczególnie psy. Jeśli nie zostanie nauczony karnego przebywania na wyznaczonym miejscu, wówczas szybko wejdzie na szczyt fotela i będzie obserwował, co się dzieje dookoła. Spowoduje to, że zasłoni tylne okno, uniemożliwiając tym samym obserwację tego, co się dzieje za samochodem.

 

Wprowadzać psa na zatłoczony przystanek komunikacji publicznej

Przepisy nie zabraniają przewożenia psów środkami komunikacji publicznej. Jednakże najpierw trzeba zasięgnąć informacji we właściwym przedsiębiorstwie transportowym, co do wymogów o przewozie zwierząt. Jeśli już upewnimy się, że z psem możemy korzystać z tego środka transportu, musimy wiedzieć, jak się zachować, bo pierwszeństwo do tej komunikacji mają ludzie. Często się zdarza, że podchodzimy do zatłoczonego przystanku, narażając psa na poszturchiwania i deptania po łapach. W takich sytuacjach pies może odreagować agresją w stosunku do przebywających tam ludzi. Kiedy dojdzie do pogryzienia kogokolwiek, wówczas wychowawca musi liczyć się z daleko idącymi konsekwencjami, tak karnymi, jak też związanymi z odpowiedzialnością cywilną.

 

Wprowadzać psa do zatłoczonego pojazdu komunikacji publicznej

Jeśli zajdzie potrzeba podróżowania z wychowankiem środkami komunikacji publicznej, wówczas należy przemyśleć nasze postępowanie, kiedy na przystanku znajduje się zbyt wielu ludzi, a sam pojazd jest zatłoczony. Odpowiedzialny właściciel od razu zrezygnuje z podróży, ale przecież zawsze znajdą się tacy, którzy lekceważą wszystkich i wszystko. Wpychają się na siłę z psem, a ten będzie narażony na deptanie po łapach, ogonie i poszturchiwanie. W takim przypadku pies zachowa się tak jak nakazuje mu jego natura. Uderzony, przydepnięty nie będzie miał innego wyjścia, jak w odruchu obronnym ostrzegać warczeniem lub ugryźć, często przypadkowego pasażera. Po takiej podróży (jeśli nas wcześniej nie wyrzucą z pojazdu)nasz wychowanek będzie miał wszystkiego serdecznie dosyć.

 

Pozostawiać psa w przejściu publicznego pojazdu

To samo dotyczy pozostawienie psa w przejściu publicznego środka transportu. Przecież komunikacja miejska charakteryzuje się nieustanną rotacją pasażerów, którzy na każdym przystanku wsiadają i opuszczają pojazd. Pozostawiony przy drzwiach pies z pewnością zakłóci płynną wymianę pasażerów, ciągle będzie odpychany lub sam zostanie zmuszony do stosowania uników przed kopnięciami, szturchaniem i deptaniem po wystających częściach ciała. Obsługa pojazdu powinna wyprosić takiego pasażera, jeśli wcześniej sam nie przemyśli niewłaściwego postępowania..

 

Wprowadzać psa na siedzenie w pojeździe komunikacji publicznej

Po wejściu do pojazdu szukamy wolnego miejsca dla siebie na fotelu, a dla psa na podłodze. Niedopuszczalne jest wprowadzanie czworonoga na fotel, bo jest on przeznaczony dla ludzi, zaś pies musi zadowolić się podłogą. Jeśli tak postąpimy, wówczas obsługa powinna zwrócić nam uwagę lub nakazać opuszczenie pojazdu. Wspomniane zachowanie może zostać ukarane mandatem przez funkcjonariusza straży miejskiej. Nie dotyczy to psów, które można trzymać na rękach.

 

 

Jechać rowerem z biegnącym obok psem bez odpowiedniego przygotowania

Wbrew pozorom jazda rowerem z biegnącym obok psem nie jest prostym przedsięwzięciem, dlatego powinien on być do tego odpowiednio przygotowany. Jednak bardzo często, a chyba zbyt często zdarza się, że wsiadamy na rower, rozpoczynamy jazdę, nie bacząc na konsekwencje. Pies zachowa się tak jak nakazuje mu psia natura, dlatego będzie nam przeszkadzał w prowadzeniu pojazdu, a tym samym narazi na niebezpieczeństwo nas samych, jak również innych użytkowników ruchu drogowego.

 

Jechać z biegnącym obok psem po lewej stronie roweru

Przepisy nie określają jednoznacznie, jak ma się zachowywać biegnący przy rowerze pies, jednak można przewidzieć skutki takiego postępowania. U nas obowiązuje ruch prawostronny, więc do tego przepisu należy się dostosować. Jadąc prawą stroną jezdni z biegnącym po lewej stronie roweru psem zagrozimy bezpieczeństwu, jeśli nasz wychowanek zachowa się niezgodnie z naszymi założeniami. W tym przypadku, wyprzedzające nas pojazdy będą miały bezpośredni kontakt z czworonogiem, natomiast biegnący po prawej stronie roweru będzie oddzielony od pojazdów naszą osobą, a jego swoboda ruchów ukierunkuje się na chodnik lub pobocze, bo w kierunku jezdni na przeszkodzie stanie rower. W pierwszym przypadku pies może zmienić kierunek biegu w kierunku jeżdżących pojazdów i w tym tkwi największe niebezpieczeństwo.

 

Jechać rowerem z przywiązanym psem

Jest to niedopuszczalne, a zarazem nieodpowiedzialne ze strony opiekuna. Obojętnie, czy pies biegnie po lewej czy też prawej stronie, nie może być przytroczony do żadnej części pojazdu, a szczególnie do kierownicy. Jeśli będzie się zachowywał nienagannie, wówczas nic się nie stanie, ale przecież jest to zwierzę, które może niewłaściwie zachować się w każdym momencie jazdy. Dramatyczną może okazać się sytuacja, kiedy będziemy zmuszeni do nagłego hamowania, wówczas rozpędzony pies pociągnie nas za sobą lub spowoduje przewrócenie roweru. Nawet przy zamierzonym zatrzymaniu możemy mieć spore kłopoty, gdyż wychowanek nasz nie będzie w stanie zatrzymać się natychmiast. A tragedią okaże się, kiedy nastąpi splot przypadków, takich jak nieprzewidziane zdarzenie na drodze połączone z niesubordynacją naszego pupila. Nie będę pisał, co się może wówczas wydarzyć.

 

Jechać rowerem z biegnącym luzem psem

Tak możemy jeździć na polnych drogach i leśnych ścieżkach, gdzie nie ma ruchu pojazdów mechanicznych. Natomiast w samym mieście i na drodze poza nim, nie można kontynuować jazdy z biegnącym luzem czworonogiem. Jeśli zdecydujemy się na ten wariant, będzie to z naszej strony absolutną nieodpowiedzialnością, bo nie tylko zagrażamy sobie, ale też innym użytkownikom ruchu drogowego. Pół biedy, jeśli sami ulegniemy wypadkowi, gorzej gdy spowodujemy zagrożenie życia i zdrowia przypadkowemu uczestnikowi ruchu. Biegnący luzem przy rowerze pies, zawsze stanowi zagrożenie, bez względu na poziom jego wyszkolenia. Idąc pieszo mamy zawsze większa kontrolę nad zachowaniem wychowanka, ale podczas jazdy wspomniana kontrola proporcjonalnie maleje w stosunku do zwiększenia prędkości. Pies nie jest w stanie ocenić szybkości pojazdów, nie wie też, że z ich strony grozi mu jakieś niebezpieczeństwo, zaś nasze oddziaływanie na niego podczas jazdy będzie znikome.

 

Zezwalać psu na odchodzenie od roweru podczas jazdy

 

Takie postępowanie oznacza brak kontroli nad psem ze strony właściciela, a wynika ono z niedbalstwa lub braku szkolenia. Każdy pies powinien karnie poruszać się przy rowerze oraz reagować na nasze polecenia. Natomiast zezwalanie na odchodzenia od pojazdu, pozostawanie lub wybieganie do przodu, zawsze będzie zachowaniem niedopuszczalnym i niebezpiecznym. Jeśli ktoś nie potrafi, bądź nie umie poradzić sobie z psem, niech zrezygnuje z jazdy rowerem, a psa prowadzi pieszo na smyczy.

 

Jechać rowerem przez skrzyżowanie z biegnącym obok psem

Najprawdopodobniej większość kierujących rowerami nie zna przepisów o ruchu drogowym na tyle, by zdecydować się wjechać na skrzyżowanie ulic z biegnącym obok psem. Jeśli ktoś zdecyduje się na takie rozwiązanie, należy zaliczyć go do ludzi skrajnie nieodpowiedzialnych . Oprócz znajomości przepisów, na skrzyżowaniu trzeba zachować szczególną ostrożność i wykazać się potrzebnym refleksem. Natomiast próba pokonania skrzyżowania z psem sprawi, że nie skoncentrujemy się tylko na pojazdach, albowiem zostaniemy zmuszeni zwracać uwagę na biegnącego obok czworonoga.

 

Pozostawiać psa w samochodzie podczas upałów

Niezależnie od tego, jakiej rasy jest pies, należy w czasie upałów zachować szczególną ostrożność. Bardzo często się zdarza, że wsiadając do samochodu zabieramy ze sobą psa. I nie ma w tym nic szczególnego, bo przyzwyczajony do pojazdu czworonóg, chętnie do niego wsiada. Chodzi tu jednak o to, by podczas wysokich temperatur nie pozostawiać go na dłużej wewnątrz pojazdu. Tu nie pomogą otwarte okna, ponieważ karoseria ma to do siebie, że bardzo szybko się nagrzewa i temperatura wnętrza może wzrosnąć nawet do kilkudziesięciu stopni. W tym miejscu przypomnę, że pies jest wielokrotnie mniej odporny na wysokie temperatury w porównaniu z człowiekiem, dlatego udar cieplny jest dla niego szczególnie niebezpieczny. Jeśli wychodzimy na krótko, to przy otwartych oknach i w miejscu zacienionym kilkanaście minut nie zaszkodzi naszemu czworonogowi.

 

Pozostawiać psa w pełnym słońcu

Podobnie ma się sprawa z pozostawianiem psa podczas upałów na wolnym powietrzu. Oczywiście, że zagrożenie jest o wiele mniejsze w porównaniu do pozostawionego w samochodzie, ponieważ w tym przypadku mamy większe pole manewru. Bardzo często się zdarza, iż wychodząc z domu jesteśmy zmuszeni zabrać ze sobą czworonoga, musimy jednak pamiętać, że przy wysokich temperaturach trzeba przemyśleć, w jakim miejscu możemy pozostawić wychowanka. Jeśli odchodzimy na dłużej, wówczas szukamy zacienionego kąta, w którym praktycznie nic mu nie grozi. Na kilkanaście minut możemy go pozostawić w słońcu, ale wówczas nie należy go przywiązywać, bo gdy będzie mu za gorąco, sam poszuka sobie cienia.

 

Pozostawiać psa na mrozie

Psy z natury są odporniejsze na niskie temperatury w porównaniu z człowiekiem. Jednak poszczególne rasy różnie znoszą chłód. Psy długowłose podczas zimy czują się znakomicie, nieporównywalnie lepiej aniżeli latem. Krótkowłose również znoszą chłód, ale podczas niskich temperatur są bardziej narażone na nadmierne wychłodzenie organizmu. Jednak trzeba pamiętać, że nawet rasy z obfitą okrywą włosową także są narażone na odmrożenia kończyn, jeśli pozostawimy takiego psa na kilka godzin. Trzeba wiedzieć, że przywiązany na długi okres czasu, pozostaje w bezruchu, co powoduje, że oddziaływanie niskich temperatur jest bardziej dokuczliwe. Biegającemu swobodnie psu w zasadzie nic nie grozi, ponieważ sam potrafi regulować sobie czas pozostawania w bezruchu. Szczególnie należy zwrócić uwagę na takiego czworonoga, który zostanie użyty do pilnowania przedmiotów, wówczas naszym zadaniem jest takie zorganizowanie mu miejsca pracy, by zminimalizować oddziaływanie niskiej temperatury na jego organizm. Ogólnie psy najlepiej czują się w zakresie temperatur od +10 stopni do -10 stopni.

 

Pozostawiać psa na mokrym podłożu

Odpowiedzialny właściciel nigdy nie postąpi tak ze swoim ulubieńcem, ale życie pisze różne scenariusze, dlatego znajdą się i tacy, którzy nie dbają o dobro psa. Są różne przyczyny takiego postępowania - najczęściej są wynikiem niefrasobliwości, niedbalstwa, własnego wygodnictwa oraz lenistwa. W ostatnim przypadku pozostawiamy czworonoga na mokrym podłożu, bo nie chce nam się przejść kilkanaście metrów, gdzie jest sucho. Wprawdzie są rasy, które nie unikają wilgoci, ale też i takie, które jej nie znoszą. Obojętnie, jakiego psa mamy, trzeba pamiętać, że on sam powinien zdecydować, kiedy wytarzać się w mokrym podłożu, lecz nigdy nie powinniśmy zmuszać go do tego, dlatego starajmy się pozostawiać wychowanka tam, gdzie jest sucho.

 

Przywiązywać psa do wózka z dzieckiem

O większym braku wyobraźni nie można mówić, kiedy pozostawiamy dziecko w wózku z przywiązanym do niego psem. Niezależnie od tego, jakiej wielkości jest czworonóg, bo każdy dysponuje wystarczającą siła, by pociągnąć za sobą wózek. Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca, ale mają, bo niektórym osobom niejednokrotnie brakuje wyobraźni. Oczywiście, trzeba wykluczyć takie sytuacje, że matka specjalnie to zrobi, ale często pośpiech, gonitwa za czymś, niefrasobliwość mogą spowodować, że nie zastanawiamy się nad konsekwencjami własnego postępowania. Nie muszę nikomu przypominać, co może się stać, kiedy przywiązany pies zechce pobiec za kotem lub do innego psa. Nie można też wykluczyć tego, że zostanie on zaczepiony przez przypadkowego przechodnia lub podrażniony przez inne dzieci, wówczas zachowa się zgodnie ze swoją naturą.

 

Zezwalać na załatwianie potrzeb fizjologicznych na kwiaty i krzewy

W miastach kwiaty i krzewy są wartością ogólnospołeczną, dlatego każdy mieszkaniec powinien postępować tak, by ich nie niszczyć. Wyjątkiem są domy jednorodzinne, gdzie właściciel sam decyduje, co ma w ogródku i sam o to dba. Dlatego posiadacze psów powinni wiedzieć, że nie wolno wpuszczać czworonogów we wspomniane miejsca, nie mówiąc już o załatwianiu przez nie potrzeb fizjologicznych. Jednak zawsze znajdą się tacy posiadacze psów, którzy wychodząc na spacer z wychowankiem, nie przejmują się tym, gdzie on biega i gdzie się załatwia. Myślę, że obowiązkiem każdego mieszkańca jest odpowiednia reakcja na takie zachowanie się nieodpowiedzialnych posiadaczy psów. Nie miejmy więc skrupułów przed powiadomieniem odpowiednich służb, bo tylko takim zachowaniem, w jakimś stopniu uchronimy miejskie kwietniki i zieleńce.

 

Puszczać psa luzem w miejscach publicznych

Ten temat nie podlega żadnej dyskusji, ponieważ wyprowadzając psa z domu, musimy prowadzić go na smyczy, dopiero poza terenem zamieszkanym można go zwolnić do swobodnego biegania. Natomiast w miejscach publicznych każdy pies, bez względu na rasę, powinien być pod kontrolą wychowawcy, a nie ma przecież lepszego zabezpieczenia, jak prowadzić go na smyczy. Warto przypomnieć, że pozostający bez kontroli, nie tylko zagraża innym ludziom, ale może spowodować wypadek drogowy, kiedy nagle wtargnie na jezdnię. Za wszystkie poczynania czworonoga odpowiedzialność ponosi właściciel, a w zależności od czynu, możemy odpowiadać administracyjnie lub karnie. Ponadto za wyrządzone szkody przyjdzie nam zapłacić zasądzone odszkodowanie, kiedy poszkodowana osoba wystąpi przeciwko nam z powództwa cywilnego.

 

 

Szczuć psa na ludzi i zwierzęta

Niestety, ale niektórzy właściciele psów pozwalają sobie szczuć wychowanka, rzadziej na ludzi, częściej na inne zwierzęta. Takie postępowanie można określić skrajną głupotą. Pocieszające jest to, że są to sporadyczne przypadki i mają tendencję spadkową, co nie oznacza, że nigdy się nie spotkamy z takim zjawiskiem. Jeśli będziemy świadkami takiego zachowania nieodpowiedzialnego właściciela, wówczas należy zawiadomić policje lub straż miejską.

 

Pozostawiać psich odchodów w miejscu publicznym

Jest to dość kłopotliwy temat, ponieważ podejmowane działania administracyjne, nie doprowadziły do wyeliminowania tego zjawiska. Już wyznaczano specjalne miejsca, ustawiano odpowiednie pojemniki, zawieszano nawet papierowe torby, ale nie zlikwidowało to problemu. Wiadomo, że psy muszą załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne, trzeba jednak pamiętać, że za zanieczyszczenie odchodami odpowiada właściciel i jego obowiązkiem jest ich usunięcie. Nikt nas nie zwolnił z tego obowiązku i nie zwolni, więc czy nam się to podoba czy też nie, musimy posprzątać po swoim pupilu. A jak to wygląda w praktyce, nie będę już pisał, bo pieska chce się posiadać, ale robić koło niego już nie. Tak wygląda przykra prawda.

 

 

Stosować nieuzasadnionego przymusu podczas szkolenia

 

Szkolenie psa jest bardzo skomplikowanym procesem, rozłożonym w czasie. Tutaj nie można niczego przyspieszyć ani pominąć. Niejednokrotnie edukacja naszego czworonoga trwa kilka miesięcy codziennej pracy. Musimy wiedzieć, że podejmując się tego niełatwego zadania, należy poznać cechy rasy oraz psychikę konkretnego egzemplarza. Sama wiedza o rasie nam nie wystarczy, albowiem trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że każdy pies ma niepowtarzalną osobowość. Proszę pamiętać, że przed realizacją programu, musimy dostosować sposób własnego myślenia do zdolności umysłowych wychowanka, inaczej niczego nie osiągniemy. Jeśli już stwierdzimy, że jesteśmy zdolni przystąpić do szkolenia, musimy wiedzieć, że najpierw należy psu pokazać, a dopiero od niego wymagać. Trzeba też potrafić odróżnić przejawy buntu czworonoga od trudności w kojarzeniu pewnych faktów. Jeśli pies nie będzie rozumiał, czego od niego oczekujemy, wówczas nie będzie zdolny do wykonania jakiegokolwiek rozkazu. Podczas pracy z wychowankiem stosujemy nagrody i kary, lecz pomiędzy nimi powinna być zachowana pewna równowaga. Nadmiernym chwaleniem i karceniem niczego nie osiągniemy, albowiem muszą być one stosowane w odpowiednim czasie i okolicznościach. Natomiast najważniejszym jest, by nie stosować brutalnego karcenia, a bicie pominąć całkowicie. Nieuzasadniony przymus z pewnością doprowadzi do tego, że u psa wykształcą się odruchy hamowania, zacznie się nas bać i z takiego szkolenia nic nie będzie.

 

 

Rozpoczynać szkolenia użytkowego czworonoga, bez uprzedniego przygotowania z posłuszeństwa

Szkolenie psa zawsze rozpoczynamy od podstawowych elementów z posłuszeństwa, które ma za zadanie przygotowanie go do wykonywania różnego rodzaju zadań oraz wyrobienia u niego nawyku karności. Jeśli ktoś będzie próbował uczyć psa obrony i stróżowania, pilnowania przedmiotów i osób, tropienia śladu oraz innych elementów szkolenia użytkowego, to niczego psa nie nauczy, a z pewnością wejdzie w konflikt z wychowankiem, ponieważ żądanie od niego wykonania czegokolwiek będzie sprzeczne z jego naturą. Przecież nie można nakazać psu pilnowania przedmiotów, kiedy on nie rozumie rozkazu „zostań”, nie mówiąc już o rozkazie „pilnuj”. Gorzej ma się sprawa, kiedy przyjdzie nam do głowy uczyć nieposłusznego psa obrony i stróżowania, takim „szkoleniem” możemy doprowadzić do niejednej tragedii, ponieważ tu chodzi o bezpieczeństwo innych ludzi. Są psy z natury agresywne o dobrze wykształconym instynkcie obronnym oraz pilnowania terenu, więc ich szkolenie sprowadzi się do ukierunkowania poczynań i wpajania karności. W akcji obronnej powinien reagować na nasze rozkazy, atakować za naszą zgodą i pozwolić się odwołać, kiedy minie zagrożenie. Jeśli pies nie będzie wykonywał podstawowych rozkazów, wówczas nie będzie ani obrońcą, ani stróżem, a tylko bestią, która atakuje wszystko, co się rusza dookoła.

 

Zmuszać psa do wykonywania rozkazów na początku szkolenia

Naukę zawsze rozpoczynamy od chodzenia przy nodze, bez przerobienia tego elementu bowiem dalsza edukacja nie ma sensu. Następnie uczymy stania, siadania, warowania, pozostawania i przychodzenia na zawołanie. Podstawą w tej nauce jest pokazanie psu, czego od niego wymagamy, a dopiero potem żądamy wykonania rozkazu. Jednak powinniśmy to robić delikatnie, bez nerwów i bez wymagania dokładności. Dopiero, gdy pies zacznie rozumieć, na czym polega wykonywanie polecenia, możemy żądać precyzji. Natomiast zmuszanie psa, by od razu podporządkował się naszym poleceniom spowoduje, że nie będzie wiedział, czego od niego chcemy, zacznie się bać, a te z „twardszym” charakterem, zaczną się buntować, a nawet reagować agresywnie. Dlatego konieczne są spokój, opanowanie, stopniowanie trudności i rozłożenie ćwiczeń w czasie.

 

Karcić psa po przyjściu do nogi

Przychodzenie na zawołanie należy do podstawowych elementów karności psa. Nasi podopieczni różnie reagują na rozkaz „noga”. Jedne chętnie to robią, inne ociągają się, a są i takie, które ignorują rozkaz przyjścia do nas. Pies, który nie reaguje na polecenie przyjścia do nogi, na pewno sprawi nam wiele kłopotu, kiedy wyjdziemy z nim z mieszkania. Najczęstszym powodem takiego zachowania się czworonoga jest to, że po przyjściu do nogi, zostaje karcony i nie ma tu żadnego znaczenia, czy zrobimy to słownie, czy też fizycznie. Musimy przyjąć zasadę, że bez względu na to, co pies przedtem uczynił, kiedy przyjdzie do nas, nie może zostać ukarany, jeśli postępujemy odwrotnie, to nigdy nie nauczymy wychowanka wykonywania rozkazu „noga”. Proszę pamiętać, że ręka pana może być surowa, ale musi też być sprawiedliwa.

 

 

Planować zbyt długich lekcji w szkoleniu

Szkolenie psa musi odbywać się w pewnym przedziale czasowym, ponieważ wydolność jego organizmu jest ograniczona. Jeśli planujemy dłuższe zajęcia, wówczas należy stosować przerwy. Trudno jest określić czas ćwiczeń dla poszczególnych osobników, ale z moich doświadczeń wynika, że powinien on wynosić jednorazowo około godziny. Nie powinno się go przekraczać z wielu powodów, bo doprowadzimy do znużenia wychowanka i dalsza nauka nie będzie miała sensu. Jeśli zauważymy takie objawy u psa, musimy natychmiast zakończyć z nim pracę i pozwolić mu się wybiegać, a potem zabrać do domu, by przystąpić do ćwiczeń następnego dnia.

 

Zbyt szybko zwiększać czas i odległość w nauce posłuszeństwa

W szkoleniu psa musimy przestrzegać zasady, że pośpiech i zwiększanie odległości w wykonywaniu rozkazów są szkodliwe, ponieważ utrudniają naukę i znacznie wydłużają czas, przeznaczony na realizację programu. Dotyczy to głównie pozostawania, które rozpoczynamy od kilkunastu sekund, a kończymy na wielu minutach i dłużej, w zależności od naszych potrzeb. Zbyt szybkie zwiększanie czasu doprowadzi do tego, że pies będzie opuszczał miejsce pozostania. Podobnie sprawy się mają, jeśli chodzi o zwiększanie odległości. Ucząc psa, zawsze rozpoczynamy poszczególne ćwiczenia w bezpośredniej bliskości. Odległość, z jakiej ma on wykonywać rozkazy, zwiększamy stopniowo w zależności od postępów czworonożnego ucznia. Najpierw oddalamy się na metr, zwiększając stopniowo odległość do kilkudziesięciu metrów. Przypominam, że zwiększanie odległości, nawet stopniowe, musi odbywać się w pewnej przestrzeni czasowej. Nie można tego robić z dnia na dzień.

 

Wydawać rozkazów krzykliwym głosem i nie stosować intonacji podczas szkolenia

Szkolenia nie da się przeprowadzić nie wydając rozkazów(poleceń). Mogą one być słowne i optyczne(gesty). Podczas ich wydawania powinniśmy stosować intonacje głosu, w zależności od sytuacji. Przy pochwałach posługujemy się głosem łagodnym, niejednokrotnie pieszczotliwym. Natomiast do karcenia używamy ostrzejszego tonu, nieznoszącego sprzeciwu. Większość rozkazów wydajemy normalnym tonem, nigdy krzykliwym, w przeciwnym wypadku doprowadzimy do dezorientacji czworonoga.

 

Stosować nieprecyzyjnych gestów podczas nauki

Stosowanie znaków optycznych(gestów) podczas realizacji programu szkoleniowego jest niezbędne, ponieważ ten wariant pozwoli nam na kierowanie poczynaniami czworonoga na odległość. Problem polega jednak na tym, że musimy stosować takie same gesty do każdej czynności z osobna. Trzeba też wiedzieć, że muszą być one precyzyjne i wydawane z odpowiednią dynamiką. Jeśli w nauce siadania unosimy prawą rękę pionowo w górę, tak każdorazowo postępujemy, nie można bowiem np. wyciągnąć wspomnianej ręki w bok, bo pies nie zrozumie o co nam chodzi.

 

Wydawać różnych rozkazów w tym samym ćwiczeniu

Podczas prowadzenia ćwiczeń zawsze stosujemy takie same rozkazy. Do każdego elementu jest przypisany jeden rozkaz, do którego przyzwyczaił się nasz wychowanek. Natomiast stosowanie różnych spowoduje, że pies nie będzie wiedział, czego od niego żądamy. Z moich doświadczeń wynika, że może on reagować na kilka poleceń do tej samej czynności, ale tu potrzebne jest ogromne doświadczenie. Natomiast początkujący szkoleniowiec, niech nie próbuje wprowadzać takich innowacji, bo w praktyce jest to psu niepotrzebne.

 

Wykonywać innych czynności(poza gestami) podczas ćwiczeń

Podczas szkolenia musimy być skoncentrowani i wydawać rozkazy w stabilnej pozycji(zasadniczej). Jednak bardzo często się zdarza, że po wydaniu psu odpowiedniego rozkazu, zamiast stać nieruchomo, przestępujemy z nogi na nogę, wykonujemy rękoma inne ruchy, jak drapanie się, wymachiwanie itp. Pies jest doskonałym obserwatorem i potrafi zauważyć najmniejszy ruch z naszej strony. Jeśli został już przyzwyczajony do jednego gestu, inne będą dla niego niezrozumiałe i dezorientujące.

 

Wydawać optycznych rozkazów, gdy pies nie patrzy w naszym kierunku

Podczas wydawania rozkazów optycznych musimy być zwróceni twarzą do wychowanka, a rozkaz wydajemy wówczas, kiedy pies na nas patrzy. Bardzo często się zdarza, że pies rozgląda się i nie koncentruje swojego wzroku na wychowawcy, wówczas należy wypowiedzieć jego imię lub w inny sposób spowodować, by spojrzał na nas, następnie wydajemy rozkaz gestem.

 

Rozpoczynać ćwiczeń w warunkach rozpraszających uwagę psa

W początkowym okresie nauki wybieramy taki teren, gdzie znajduje się jak najmniej bodźców odwracających uwagę psa. Na pewno nie znajdziemy idealnego miejsca, ponieważ jest to obiektywnie niemożliwe, ale zawsze można znaleźć takie, gdzie nie ma innych psów i zwierząt. Jeśli osiągniemy taki poziom karności wychowanka, wówczas specjalnie przenosimy się w miejsca, gdzie ilość bodźców będzie go rozpraszała, by w przyszłości potrafił się zachować w każdych warunkach i okolicznościach.

 

Rozpoczynać nauki wśród gapiów

Jeśli ćwiczenia prowadzimy w miejscach, gdzie znajdują się inni ludzie, wówczas spotkamy gapiów, którzy niepotrzebnie rozpraszają uwagę czworonożnego ucznia, dlatego w początkowym okresie, musimy takich miejsc unikać. Spotkamy się też z takimi sytuacjami, że przypadkowi ludzie będą próbować udzielać nam „fachowych rad”, wówczas reagujemy zdecydowanie, by nam nie przeszkadzali lub przenosimy się gdzie indziej.

 

Rozpoczynać nauki od zbyt wysokich przeszkód

Jeśli zechcemy nauczyć psa pokonywania przeszkód, co nie jest konieczne, zawsze rozpoczynamy od najniższych, takich które nie przekraczają pół metra wysokości. Wraz z postępami w przeszkodowej edukacji, stopniowo przechodzimy do coraz wyższych. Wystarczy, by pies pokonywał przeszkody do wysokości półtora metra. Jeśli rozpoczniemy od zbyt wysokich, wówczas narazimy go na fizyczne cierpienia oraz niepotrzebny stres. Oczywiście, że „twardsze” czworonogi przyzwyczają się do tego, ale te o „miękkiej” psychice mogą nabrać awersji do tego rodzaju ćwiczeń i praca z nimi okaże się niemożliwa. Przypomnę, że w nauce tego elementu należy wykluczyć stosowanie siły.

 

Rozpoczynać nauki chodzenia po drabinie z okrągłymi szczeblami

Chcąc nauczyć psa chodzenia po drabinie, musimy wiedzieć, że jej szczeble muszą być kwadratowe, by mógł on pewnie stawiać swoje łapy. Natomiast drabina z okrągłymi szczeblami uniemożliwi mu to. Ćwiczenia rozpoczynamy od ustawienia łap na najniższych szczeblach, następnie powoli przestawiamy je po kolejnych. Chodzi o to, by pies skoordynował swoje ruchy, dopiero po tym będzie piął się ku górze. W ćwiczeniu tym nie wolno używać siły, ale konsekwentnie przestawiać łapy po szczeblach. Jednak najlepszym sposobem będzie rozpoczynanie nauki od drabiny położonej płasko i na takiej wysokości, by potykający się czworonóg miał możliwość podpierania się o podłoże, wówczas zaoszczędzimy mu stresu, a nam niepotrzebnego wysiłku. Zapewniam państwa, że po kilku dniach pies będzie już w miarę poprawnie poruszał się po szczeblach.

 

Bić psa podczas szkolenia

Bicie psa podczas szkolenia jest niedopuszczalne, dlatego jeśli ktoś ma takie ciągotki, niech nie podejmuje się tego rodzaju pracy z czworonogiem. U bitego psa wystąpią odruchy hamowania, zacznie się bać wychowawcy, przestanie reagować na wydawane polecenia. Z takim psem praca okaże się niemożliwa. W tym przypadku psy o mocnej konstrukcji psychicznej takie zachowanie odreagują agresją, co wykluczy dalszą pracę z nimi.

 

Helena Graczyk/Artur Wach

 

 

(.)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu extrawalcz.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%