Zamknij

Rehabilitacja po polsku, czyli jak NFZ „optymalizuje” zdrowie mieszkańców Wałcza

. 21:08, 12.02.2026 Aktualizacja: 21:09, 12.02.2026
Skomentuj Rehabilitacja po polsku, czyli jak NFZ „optymalizuje” zdrowie mieszkańców Wałcza 107SW

W teorii system ochrony zdrowia ma być blisko obywatela. W praktyce, na przykładzie podziału środków na rehabilitację w powiecie wałeckim, widać, że urzędniczy dogmat o niepodzielności kontraktu jest ważniejszy niż realna dostępność leczenia. Podczas gdy 107 Szpital Wojskowy boryka się z gigantycznymi kolejkami, miliony złotych „odjeżdżają” do Tuczna, bo NFZ postawił na wygodę administracyjną zamiast na logikę medyczną.

Sytuacja w Wałczu to soczewka, w której skupiają się wszystkie patologie polskiego systemu finansowania ochrony zdrowia. Zniknięcie z mapy medycznej miasta Centrum „Puls” (NZOZ Puls) powinno być dla Narodowego Funduszu Zdrowia sygnałem do alarmowego wzmocnienia lokalnych placówek, w tym przede wszystkim 107 Szpitala Wojskowego z Przychodnią SPZOZ. Stało się jednak odwrotnie.

Finansowy paradoks: 

Z danych opublikowanych przez NFZ na rok 2026 wynika zdumiewająca dysproporcja. Szpital wojskowy w Wałczu – jednostka o strategicznym znaczeniu dla regionu, obsługująca największą liczbę pacjentów w trybie ambulatoryjnym – otrzymał kontrakt w wysokości niespełna 629 tys. zł. W tym samym czasie Zakład Opiekuńczo-Leczniczy w Tucznie zainkasował ponad 1,14 mln zł.

Problem nie leży w samej jakości usług świadczonych w Tucznie – placówka ta cieszy się dobrą renomą. Problem leży w geografii i logistyce. Przeniesienie lwiej części środków poza miasto powiatowe oznacza, że setki pacjentów, często osób starszych i z ograniczoną sprawnością ruchową, zostają zmuszone do sporych dojazdów.

Dogmat niepodzielności

Kluczem do zrozumienia tego absurdu jest informacja że istniała wola przejęcia jedynie części kontraktu po zlikwidowanym „Pulsie”, co pozwoliłoby zostawić resztę środków w Wałczu. NFZ był jednak nieugięty: kontraktu dzielić nie wolno.

To klasyczny przykład „silosowego myślenia” urzędników. Zamiast stworzyć elastyczną ofertę dla mieszkańców, Fundusz woli „skonsolidować” środki u jednego świadczeniodawcy, bo tak jest łatwiej zarządzać arkuszem w Excelu. Efekt? W 107 Szpitalu Wojskowym czas oczekiwania na rehabilitację w trybie stabilnym jest znacząco wydłużony. Szpital, by ratować pacjentów, generuje nadwykonania, za które płaci z własnej kieszeni, bo NFZ rzadko refunduje je w całości.

Czy NFZ jest sam chory? Tak. Krótka lista absurdów: Specjalność Narodowego Funduszu Zdrowia

Sprawa Wałcza nie jest odosobniona. Polski system ochrony zdrowia pełen jest mechanizmów, które urągają zdrowemu rozsądkowi:

Kara za pracowitość: Szpitale, które leczą więcej pacjentów niż przewiduje sztywny kontrakt (nadwykonania), często nie otrzymują za to pieniędzy. NFZ de facto karze placówki za skracanie kolejek własnymi zasobami.

Pieniądz nie idzie za pacjentem: W systemie idealnym, to pacjent wybiera placówkę, a NFZ tam przesyła środki. W polskiej rzeczywistości pieniądze są „przypisane” do placówki na lata. Jeśli dobra klinika ma limit, pacjent musi stać w kolejce, nawet jeśli szpital obok ma puste łóżka, ale... nie ma kontraktu.

Fikcyjne „wolne terminy”: Systemy informatyczne NFZ często pokazują bliskie terminy zabiegów, które w rzeczywistości nie istnieją, bo placówka właśnie wyczerpała miesięczny limit punktów i przestała rejestrować.

Promowanie migracji medycznej: NFZ potrafi finansować drogie zabiegi w odległych województwach, odmawiając zwiększenia skromnych środków na diagnostykę na miejscu, co generuje dodatkowe koszty społeczne (dojazdy, zwolnienia lekarskie opiekunów).

Czy interwencja poselska coś zmieni?

Poseł Marek Subocz w swojej interwencji do zachodniopomorskiego oddziału NFZ stawia pytania, które powinny paść już dawno: jakie wskaźniki jakościowe decydowały o takim podziale środków? Czy sporządzono analizę skutków społecznych dla mieszkańców Wałcza?

Odpowiedź NFZ prawdopodobnie będzie sucha i techniczna. Jednak w debacie publicznej pozostaje niesmak. System, który zmusza niepełnosprawnego pacjenta do podróży między miastami, podczas gdy pod jego domem stoi nowoczesny szpital z kadrą i sprzętem, ale bez „punktów”, jest systemem chorym. W Wałczu rehabilitacja potrzebna jest nie tylko pacjentom, ale przede wszystkim sposobowi myślenia decydentów z Narodowego Funduszu Zdrowia.

Nie chodzi tu o promowanie lub nie, posła jednego,  czy drugiego, bo obydwaj nasi przedstawiciele występują tutaj w tle, ale chodzi o fakt. Za poprzedniej władzy NFZ nie działał poprawnie i nowa władza miała  go uleczyć. Choroba jednak postępuje. Czy wyszło na to, że wszyscy nas okłamują, a pacjent poczeka lub sobie podjedzie.

 

Piotr Kurzyna

(.)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu extrawalcz.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%