Czy wałecka komunikacja miejska w końcu wyjdzie z cienia „skomplikowanych wariantów” i braku logiki? Radny Wiktor Kwaśniewski zapytał o kulisy powstawania nowego rozkładu jazdy. Odpowiedzi, które nadeszły z Urzędu Miasta, rzucają nowe światło na to, jak ma wyglądać transport zbiorowy w Wałczu i ile nas to wszystkich kosztowało.
Jak wynika z odpowiedzi, przez jakiś czas pasażerowie ZKM w Wałczu musieli mierzyć się z komunikacyjnym labiryntem. Linie o oznaczeniach typu 2, 2A, 2B czy 2B1 zamiast ułatwiać życie, wprowadzały chaos. Do tego dochodziły długie przerwy w kursowaniu i brak dopasowania do godzin pracy, czy szkół. Miasto postanowiło to zmienić, zlecając opracowanie nowego systemu.
Profesjonalny audyt za konkretne pieniądze
Z odpowiedzi udzielonej radnemu Kwaśniewskiemu dowiadujemy się, że za przygotowanie projektu zmian odpowiada wrocławska firma Refunda Maciocha i Wspólnicy Sp. k. Wykonawca został wyłoniony w trybie zapytania ofertowego, a całkowity koszt opracowania nowego rozkładu jazdy wyniósł 89 654,70 zł brutto. To niemała kwota, ale urzędnicy argumentują, że zmiany były niezbędne. Dotychczasowy system przed rewolucją był oceniany jako mało czytelny, a nierównomierne obciążenie pojazdów generowało tzw. „puste przejazdy”, które generowały koszty, nie dając mieszkańcom realnych korzyści.
Analiza przeprowadzona przez miasto i zewnętrznych ekspertów była zdecydowanie niekorzystna dla starego systemu. Jak wynika z odpowiedzi na interpelację. Wskazano na pięć głównych grzechów wałeckiej komunikacji:
1. Niska czytelność: Nadmiar wariantów linii, który dezorientował pasażerów.
2. Brak regularności: Kursy rozłożone niesystematycznie i długie „dziury” w rozkładzie.
3. Niedostosowanie do rytmu życia: Autobusy często nie kursowały wtedy, gdy ludzie potrzebowali dojechać do pracy, szkół czy przychodni.
4. Wykluczenie weekendowe: Mieszkańcy obrzeży i terenów podmiejskich w soboty i niedziele byli praktycznie odcięci od centrum.
5. Nieefektywny tabor: Nierówne obłożenie autobusów w ciągu dnia.
Nowy plan transportowy, powstał po konsultacjach społecznych (przeprowadzonych na przełomie maja i czerwca 2025 r.), miał postawić pasażera w centrum uwagi. Urząd wyznaczył kilka kluczowych celów, wśród których było uproszczenie sieci. Struktura miała być przejrzysta i łatwa do zrozumienia dla każdego. Nie udało się za pierwszym razem, więc wprowadzono usprawniające poprawki.
Głównie walczono z dopasowaniem do potoków pasażerskich. Autobusy mają kursować tam, gdzie faktycznie są ludzie, i w godzinach, które odpowiadają pracownikom oraz uczniom. Miasto chce, aby autobus stał się realną i atrakcyjną alternatywą dla samochodu osobowego. Do tego dochodzi punktualność i przewidywalność. Zrobiono wszystko, aby ograniczyć przerwy w kursowaniu i wprowadzenie taktów (regularnych odstępów między kursami).
Mieszkańcy z niecierpliwością czekają na moment, w którym teoretyczne założenia z dokumentów za 90 tysięcy złotych zamienią się w rzeczywisty komfort podróżowania. Czy nowy rozkład jazdy faktycznie „odczarował” wałeckie autobusy? To pytanie skierowane jest głównie do użytkowników.
Pełna odpowiedź na interpelację jest na stronach wałeckiego magistratu
PK
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu extrawalcz.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz