Zamknij

Kącik Zwierzoluba - Coś poszło nie tak

12:39, 21.01.2020 | Halina Spieczyńska, Razem dla Zwierząt, współpraca Z. Błaszczyk-Koniecko
REKLAMA
Skomentuj

Dobermanka Hope (to jej nowe imię) po wypadku komunikacyjnym leżała przez 5 dni na sianie u weterynarza przy misce z mlekiem. Przez ten czas nie wykonano u niej specjalistycznych badań i nie wdrożono odpowiedniego leczenia. Wygląda na to, że weterynarz czekał na jej śmierć. Hope jednak nie zdechła i nie ma bladego pojęcia, jaką burzę wywołała. 

15 stycznia otrzymaliśmy od strażników gminnych zgłoszenie, że pięć dni wcześniej, na drodze między Wałczem a Golcami został odłowiony pies w typie dobermana po wypadku komunikacyjnym. Został przekazany weterynarzowi, z którym gmina podpisała umowę na obsługę bezdomnych zwierząt. Pierwsza myśl - dlaczego dopiero teraz zostaliśmy o tym poinformowani? Przecież ktoś może szuka, martwi się? Robiąc post na stronie nie zdawałam sobie sprawy, jaką burzę rozpętam i ile przysporzy on mi i stowarzyszeniu nerwów i pracy. Już tego samego dnia zawrzało. Dzwoniły do nas fundacje zajmujące się tą rasą z wielu rejonów Polski, prosząc o dodatkowe informacje, a przede wszystkim pytając, dlaczego zdjęcia suczki znalazły się na stronie tak późno, dlaczego pies leży na sianie, a w misce ma tylko mleko? Czy zostały wykonane podstawowe badania, prześwietlenie, odczytane dane z chipa? No cóż... nie. Napisałam tyle, ile wiedziałam. Takie informacje i zdjęcia dostałam od weterynarza, u którego znajdowała się suczka. Celem tego posta nie była nagonka na tegoż lekarza, ale komentarze pod nim dawały wiele do myślenia. Fundacja „Nadzieja Dobermana” postanowiła pomóc i przejąć od nas zwierzaka, by umieścić go w klinice w Pile z miejscem, gdzie może przebywać na czas leczenia. Rano załatwiliśmy odebranie suczki od tego lekarza i wykonanie rtg na koszt stowarzyszenia u doktora Lizonia, który takim sprzętem dysponuje. Ostatecznie dobermanka zostanie poddana leczeniu w klinice dr Gugały w Szczecinie (bo w Pile zabrakło miejsca), tylko trzeba ją tam przewieźć. Kolejne telefony, nerwy. Na szczęście znalazła się dobra dusza spoza stowarzyszenia (prosiła o anonimowość), która podjęła szybką decyzję, że w tej chwili wsiada w auto i odwiezie psa do lecznicy. Na miejscu okazało się, że Hope (bo tak dostała na imię suczka) ma połamaną miednicę, panewkę kości udowej, a ze względu na brak zaopatrzenia tych złamań przez tak długi czas rozwinął się stan zapalny, czyli na tamtą chwilę zabieg operacyjny był niemożliwy. Stan ogólny zły, anemia, wyczerpanie, podwyższony mocznik, krwawe rany. Jelita zapchane masami kałowymi. Dostała środki przeciwbólowe, antybiotyk, kroplówkę. Pierwsza doba była straszna, wszyscy drżeli o jej życie. Dziś suczka jest już w lepszym stanie. Sama je i pije, mocznik spadł o połowę. Z chipa udało się ustalić, że Hope jest zarejestrowana na schronisko w Szczecinku. Obecnie czeka na wewnętrzne konsylium, naradę chirurgów. Na 90 procent nie będzie mogła samodzielnie chodzić, ale lekarze obiecali, że zrobią wszystko, by mogła chociaż poruszać się przy pomocy wózka. 

Odetchnęliśmy, ale codziennie śledzimy drobne postępy suczki na stronie fundacji, dokładamy nasze cegiełki do zbiórki na jej leczenie, które będzie kosztowne, ale też trzymamy kciuki, by Hope miała możliwość powrotu do zdrowia. 

Postanowiłam zgłębić temat dotyczący procesów obowiązujących po przejęciu psa przez strażników miejskich lub gminnych. Niezależnie od tego, gdzie pies został odłowiony, trafia do jednego z weterynarzy w Wałczu. To z nim gminy podpisały umowę na obsługę weterynaryjną bezdomnych zwierząt. Strażnicy miejscy robią zdjęcie, umieszczają na stronie Urzędu Miasta, powiadamiają Stowarzyszenie RdZ. Stowarzyszenie zdjęcia i informacje umieszcza również u siebie. Strażnicy gminni umieszczają zwierzaka w lecznicy i dzwonią z pytaniami do sołtysów blisko miejsca, gdzie został odłowiony z pytaniem czy komuś taki pies lub kot nie zginął. Często też zwracają się do RdZ o pomoc w ustaleniu tożsamości właściciela za pomocą strony.

Dlaczego Hope nie otrzymała właściwej pomocy? Dlaczego przez 5 dni nie wykonano jej podstawowych badań, prześwietlenia, zaprzestano na podawaniu środków przeciwbólowych? Pytaliśmy o to lekarza weterynarii, pod którego opiekę trafiła, niestety doktor jest poza Wałczem i będzie można skontaktować się z nim dopiero za kilka dni. Z tego powodu nie podajemy jego imienia i nazwiska, nie chcemy nagonki, tylko wyjaśnienia sprawy. Obowiązkiem każdego lekarza jest zapewnienie pacjentowi należytej ochrony, opieki medycznej, godnych warunków. Przy całym szacunku dla tego weterynarza w tym przypadku coś - jak mówi młodzież - „nie zatrybiło”. Za zabiegi, leki płaci gmina lub miasto (w zależności od miejsca, w którym został on odłowiony), lub - jeśli się znajdzie - właściciel, więc to nie pieniądze były tu problemem. Więc co? Zabrakło empatii? Chęci? Czasu? Chętnie się dowiemy.

- Zgłoszenie o potrąconym 10 stycznia psie otrzymaliśmy telefonicznie. Strażnicy gminni natychmiast pojechali na miejsce i znaleźli zwierzę. Osoba, która je potrąciła, odjechała. Do tej pory nie udało nam się ustalić jej personaliów. Pies był w złym stanie, dlatego wezwaliśmy na miejsce weterynarza, który go uśpił i przewiózł do lecznicy. Na tym nasza rola się skończyła. Przekazaliśmy psa fachowcowi, z którym współpracujemy od lat i do pracy którego nie mieliśmy nigdy żadnych zastrzeżeń - tłumaczy komendant Straży Gminnej w Wałczu Tomasz Skonieczny. - Niestety tym razem coś poszło nie tak. Kiedy dzwoniliśmy pytać, co dalej z psem, lekarz odpowiadał, że go zbadał, pies dostał leki i będzie go dalej obserwował. Gdyby zdecydował się go leczyć, gmina by za to zapłaciła, niezależnie od kosztów. Bywały już przecież takie sytuacje. Nie wiem dlaczego tym razem stało się inaczej.

Urzędnicy tłumaczą, że tylko ten doktor ma zaplecze, gdzie można trzymać zwierzęta, że tylko on stanął do przetargu na wykonywanie zabiegów. Do nas te argumenty nie trafiają. Panie burmistrzu, panie wójcie, może czas usiąść do wspólnej rozmowy i wypracować nowy schemat postępowania? Wykorzystać dobre chęci i pomysły ludzi, którzy mogliby pomóc? A może przestać ściubić i oszczędzać na pomocy zwierzętom (dotyczy głównie  miasta), doposażyć lecznicę, postawić nowe kojce, dać godziwe stawki weterynarzom, którzy chcą pomagać?

(Halina Spieczyńska, Razem dla Zwierząt, współpraca Z. Błaszczyk-Koniecko)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (17)

wałczankawałczanka

18 1

Warunki w jakich przebywają psy są skandaliczne, to nie są kojce a stare klatki jak dla królików ze słomą. Pies nie ma jak się ruszyć. Jest ciemno bo to stara stodoła, śmierdzi amoniakiem że ledwo można tam wytrzymać w środku. Proszę podjechać na Kołobrzeska i samemu się przekonać. 15:01, 21.01.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

xxxxxx

20 1

to co urzednicy tlumacza - to opowiesc dla dobrego sluchacza, a dla realnego - jezeli lekarz nie spelnia warunkow umowy, to nalezy obciazyc go konsekwencjami jej niedotrzymania, i znalezc innego. 15:12, 21.01.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

jaja

8 0

Mnie zastanawia co pies ze schroniska w Szczecinku robi w Golcach. Ciekawa sprawa... 21:36, 21.01.2020

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

DobermankaDobermanka

2 0

Suczka była podopieczną schroniska. W 2010 została adoptowana i nowy opiekun nie zaktualizował danych z czipa w bazie. Staramy się to ustalić, czy ktoś jej szuka czy została porzucona. 17:15, 23.01.2020


Piotr BłażewiczPiotr Błażewicz

9 13

Niestety dla Pana z kołobrzeskiej jak i dla jego syna liczy się tylko łatwy pieniądz a nie dobro zwierząt :( 21:51, 21.01.2020

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

CccCcc

0 1

Nie zgodzę się z Panem. Obaj doktorzy nie są zakreceni na pieniądze ale no cóż rachunki trzeba płacić. Ale proszę nie mówić że liczy się tylko kasa. Nie raz mogłam liczyć na pomoc obu lekarzy bez względu na wszystko. 08:33, 28.01.2020


michomicho

2 0

a czy ktoś sprawdzał warunki dla piesków przed podpisaniem umowy z tym "weterynarzem " ? zaniedbanie, porzucenie, okrucieństwo - jak zdefiniować takie "leczenie" ?! 20:07, 22.01.2020

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

HaniaHania

0 0

Co roku miasto i gmina ogłaszają przetarg na usługi weterynaryjne dla nich, i co roku ten sam weterynarz je wygrywa. 21:21, 22.01.2020


Do HaniDo Hani

0 0

Wygrywa bo jest jedynym lekarzem chcącym wgl to rović. Gdyby nie on nie było by wgl pomocy a zwierzęta tylko by usypiano 08:36, 28.01.2020


intruzjaintruzja

4 0

szkoda i psów i kotów wolnożyjących które tam trafiają :( o warunkach tam panujących to wielu wałczan wie ,tylko nie wiadomo było jak to ugryźć, aż w końcu czara się wylała , i dobrze , trzeba coś zrobić , może powołać takie wałeckie pogotowie , do dokarmiania , sprzątania a przede wszystkim stałego kontaktu z lekarzem na temat stanu zdrowia danego zwierzaka , a może jakiś mały remont tego 'szpitalika ' z pomocą wałczan i kasy z gminy i miasta ? tam jest bardzo duży teren , kto jest jego właścicielem / urząd miasta czy pan lekarz? 23:56, 22.01.2020

Odpowiedzi:5
Odpowiedz

HaniaHania

4 0

Właśnie takie rozwiązanie proponowaliśmy urzędnikom, niestety wszyscy zasłaniają się brakiem funduszy. A nas to bardzo boli. Już jesteśmy takim pogotowiem, dlatego staramy się naprawiać budy, dowozić karmę, szczepić, sterylizować. Umieszczamy zwierzaki w domach tymczasowych. Dziękujemy za Pani wypowiedź, to nas utwierdza w przekonaniu, że nasz tok myślenia i działania jest zgodny z tym, który przyświeca też mieszkańcom. 06:52, 23.01.2020


micho micho

3 0

to może wrzućcie jakieś zdjęcia tego " wspaniałego " miejsca, niech wszyscy mieszkańcy wiedzą i widzą co tam się dzieje, na pewno wsparcie będzie większe, jeśli to nie jest teren prywatny tego "weterynarza " 10:27, 23.01.2020


wałczankawałczanka

2 0

Ten "chlew" to prywatny budynek weterynarza i nikt nie będzie finansował jego prywatnych działań skoro pobiera za to od gminy i miasta niemałe pieniądze a nigdy złotówki nie włożył w tą stodołę. Stowarzyszenie prosiło miasto o teren gdzie na własny koszt można postawić kojce i trzymać zwierzaki do czasu odnalezienia właściciela, trwa to około 24 godzin bądź umieszczenia w domu tymczasowym zazwyczaj 48h, jeśli wiadomo o takim zwierzaku bo zdarzało się że zwierze czekało na Kołobrzeskiej i nikt nic nie wiedział. Znam choćby jednego weta z Wałcza który chętnie przystąpiłby do przetargu ale ten jest tak napisany że tylko ten jedyny weterynarz morze go przejść. Słyszałam że warunkiem są klatki, nie kojce a klatki i obecność weta 24/dobę. Drugiego warunku ten weterynarz nigdy nie spełniał i nie spełnia. Chciałabym bardzo zobaczyć warunki przetargowe, może miasto zrobi przetarg publicznie? 13:43, 23.01.2020


intruzjaintruzja

2 0

do pani Halinki :) proszę pani ,może jakaś petycja z podpisami mieszkańców ,w mieście już coraz więcej ludzi patrzy na świat zwierząt z dużą empatią , polepszył się los kotów wolnożyjących bo więcej osób już ich dokarmia i dba , psy też są bardziej kochane , coś tu jest nie halo , trzeba walczyć bo te istoty mają tylko NAS a kto jest właścicielem tych dóbr na Kołobrzeskiej? 15:54, 23.01.2020


intruzja intruzja

2 0

do pani wałczanki ,dzięki bardzo za info , dobry pomysł na przetarg publiczny ,pozdrawiam 22:54, 23.01.2020


ZainteresowanaZainteresowana

7 3

Tak łatwo szkalować i obrażać innych, bo Ci którzy to robią podnoszą swoje własne poczucie wartości. Ja mam jedną uwagą. W tym samym numerze Extra Wałcza, w którym ukazał się powyższy artykuł jest również artykuł o tym, że mundurowi uratowali psa. Wezwali w nocy lekarza weterynarii, który przyjechał o 4 nad ranem i udzielił psu pomocy. W artykule nie było wzmianki, że to ten sam doktor, którego tak wszyscy szkalują i obrażają. Gdy doktor wstaje w nocy, pomaga zwierzętom, to nie ma o tym słowa, ale gdy tylko jest okazja do hejtu, to wszyscy sprawiedliwi są pierwsi do szkalowania i wystawiania swoich opinii. 16:05, 25.01.2020

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

micho micho

3 4

nooo rzeczywiście ogromne poświęcenie, przecież za to ma płacone ! ciekawe czy obsługę w marketach w dniach, kiedy inni odpoczywają też uznasz za mega wyczyn ? czasem warto pomyśleć... 11:23, 26.01.2020


REKLAMA
© extrawalcz.pl | Prawa zastrzeżone