Zamknij

W Wałczu pieniądze lepiej zgubić niż wyprać

19.13, 28.05.2022 .
Skomentuj
REKLAMA

Jedna z moich koszul została wyprana wraz z zapomnianym i znajdującym się w kieszeni banknotem o nominale 100 zł. „Stówa” po tej przygodzie wyblakła i była mocno postrzępiona. Kiedy wydawało się, że wymiana będzie tylko formalnością, okazało się, że jest to droga przez mękę i bardziej opłacało się bilet Narodowego Banku Polskiego zgubić, odżałować i o wszystkim zapomnieć. Przynajmniej w Wałczu.

Każdy wie jakie to uczucie, gdy niespodziewanie w zakamarkach szuflady, w książce, czy też w ubraniu znajdzie się dawno zapomniany banknot i jak ten nagły zastrzyk gotówki - chociaż niewielkiej - cieszy. Kiedy i ja znalazłem w kieszeni koszuli 100 złotych wydawało mi się, że Władysław II Jagiełło szeroko się do mnie uśmiecha. Oczami wyobraźni już widziałem jak tankuję swój ukochany motocykl i przejeżdżam bonusowe kilometry. Niestety tekstylia zostały wyprane, a „stówka” bardzo źle zniosła ten proces. Banknot wyraźnie wyblakł, jego brzegi były postrzępione, a ponadto został niemal całkowicie przedarty. Ponieważ w żadnym sklepie sprzedawcy nie chcieli go przyjąć - chyba wiedząc jaka gehenna ich czeka - pozostała tylko wizyta w banku. I tu zaczęły się dopiero Himalaje absurdu.

Kwestię wymiany uszkodzonego banknotu reguluje zarządzenie nr 31/2013 Prezesa NBP. Zgodnie z nim banki są zobligowane dokonać wymiany, jeżeli w jednym kawałku zachowało się co najmniej 45% pierwotnej powierzchni banknotu i możliwe jest rozpoznanie nominału. Zarządzenie wyjaśnia, że wymianie podlegają banknoty: postrzępione, podklejone, naddarte, przerwane, nadmiernie zabrudzone, zaplamione, odbarwione lub uszkodzone w inny sposób. Wymiany można dokonać bezpłatnie w kasie dowolnego banku komercyjnego lub spółdzielczego działającego w Polsce oraz w oddziałach okręgowych NBP. Zazwyczaj wymiana dokonywana winna być „od ręki”, zwłaszcza jeśli uszkodzenie nie jest poważne.

Ponieważ na pierwszy rzut oka moja „stówa” wydawała się niezbyt poważnie uszkodzona w dobrej wierze udałem się do pierwszej bankowej placówki. Padło na bank PKO BP. Pani najpierw spytała czy w ich placówce posiadam konto, następnie obejrzała banknot i zaniosła go na zaplecze - widać chciała skonsultować sprawę z przełożonym - by po powrocie stwierdzić krótko, że wymiany nie dokona. Kiedy przywołałem zarządzenie prezesa NBP, kobieta wręcz zasugerowała, że moja „stówa” to fałszywka. Lecz nie poczyniła w tym temacie żadnych kroków, np. zawiadamiając policję i poradziła iść do innego banku.

Trochę inaczej potraktowano mnie w placówce BGŻ BNP PARIBAS. Bardzo uprzejma pani wyraziła chęć przyjęcia banknotu do wymiany, lecz droga do uzyskania pełnowartościowej „stówy” wydała się wyboista i bardzo długa. Uszkodzony banknot miał zostać wysłany do centrali i dopiero kiedy eksperci mieli stwierdzić, że wszystko jest w porządku, miałbym otrzymać część pieniędzy, choć nie całą kwotę. Procedura miała potrwać kilka miesięcy. Na koniec - wyraźnie chcąc mnie się pozbyć - poradzono bym udał się do banku, w którym posiadam konto.

Więc swoje kroki skierowałem do wałeckiego oddziału Banku PKO S.A znajdujące się nomen omen przy ulicy Bankowej. Schody zaczęły się już po wejściu. Kolejka do jedynej czynnej kasy liczyła ponad 10 osób, a tempo obsługi na pewno nie było tempem Formuły 1. Na trzech innych stanowiskach siedziały panie nie wiadomo czym się zajmujące, więc do jednej z nich podszedłem. Pomijam już fakt, że rozmowy z pracownikami banku - choć toczone są przyciszonymi głosami - słyszą niemal wszyscy kolejkowicze. Grzecznie wytłumaczyłem na czym polegał mój problem, a kiedy urzędniczka wzięła banknot, aby go obejrzeć, został on definitywnie rozdarty na dwie części. Zostałem poinformowany, że sprawę załatwię przy okienku kasowym, a kiedy twierdząco odpowiedziałem na pytanie czy jestem klientem Banku PKO S.A byłem już całkowicie spokojny i cierpliwie dalej stałem w kolejce. Czerwone światełko zapaliło mi się w momencie, gdy do tej samej urzędniczki podeszła kobieta i się dowiedziała, że uszkodzonego banknotu Euro w tym banku nie wymieni. Pocieszyłem się jednak, że jestem klientem banku, a poza tym wymieniam nasze narodowe złotówki, a nie jakieś tam środki płatnicze „wyimaginowanej wspólnoty”. Czas w kolejce dłużył się w nieskończoność i choć w tym czasie widziałem wiele przechadzających się urzędniczek, żadna z nich nie podeszła do okienka kasowego. Widocznie miały ważniejsze zajęcia niż obsługa klientów. Wreszcie kiedy po niemal godzinie doczekałem się swojej kolejki, natychmiast wylano mi na głowę kubeł zimnej wody. Bardzo uprzejma kasjerka powiedziała, że banknot mogę wymieć w najbliższym oddziale NBP, który znajduje się w Szczecinie. Pani tłumaczyła, że takie mają zalecenia, a w ogóle to dla banku jest kłopot i raczej unikają takich sytuacji. Słowa jakie cisnęły mi się na usta nie nadają się do publikacji, a największą w myślach „wiązankę” posłałem urzędniczce, która stwierdziła, że sprawę załatwię w okienku kasowym.

Tak więc muszę jechać do Szczecina. Bilet autobusowy czy też kolejowy to wydatek około 50 złotych w obie strony, do tego dochodzi dojazd do siedziby banku, a ponadto wraz z podróżą to strata prawie 7 godzin. Natomiast jakbym wybrał się do stolicy województwa swoim ukochanym motocyklem, który gdy oszczędnie otwiera się manetkę gazu spali nieco ponad 5 litrów benzyny na 100 kilometrów, to przy dzisiejszych cenach paliwa koszt podróży wyniesie sporo ponad te 100 złotych, które chciałbym wymieć.

K..., a po co ja znalazłem tę „stówę”?

piotr

(.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (7)

JagiełłoJagiełło

10 6

Lepiej z mądrym zgubić niż z *%#)!& znaleźć :) Nie ma już o czym pisać? 20:00, 28.05.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

bankowiecbankowiec

10 2

niestety to prawda co napisali n ie wymienicie zniszczonego banknotu w Wałczu 20:22, 28.05.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

ZikZik

15 1

Te wspomniane banki, niewspomniane pewnie też, nie są po to, żeby pomagać wypełniając swoje obowiązki, tylko po to żeby wydoić z ludzi kasę. Tylko niech pamiętają, że funkcjonują dzięki ludziom, bez ludzi i ich pieniędzy byliby niczym. Niech tak dalej służą, to będą co niektóre żegnać klientów 13:22, 29.05.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

benybeny

9 0

Jakoś w Wałczu co niektórzy piorą notorycznie i nie narzekają. Jeszcze im wiwatują 20:28, 29.05.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Jarosław Zębywstaw Jarosław Zębywstaw

6 3

Trzeba było poprosić pana posła Hoca o interwencję 😛 12:46, 31.05.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

WalczWalcz

4 0

Te waleckie banki to jakas parodia, iluzja bankowosci. w zeszlym roku „doradcy” tworzyli jakies swoje wymysly i wmawiali mi, że takie są przepisy. Przykład: albo rodzina otrzymuje zasiłek pogrzebowy z zus, albo dokonuje wypłaty kosztów pogrzebu. Bzdura totalna, ale tak kompetentna jest obsługa. Dokształcić się!!! 19:46, 02.06.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

HenrykHenryk

2 0

Dobrze że nie zamknęli delikwenta 20:17, 07.06.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%