Zamknij

Quo vadis, „Kaziku”?

13:41, 06.06.2019 | pk
REKLAMA
Skomentuj

Rozmawiałem z 10 młodymi ludźmi, którzy są absolwentami Aten Wałeckich lub nadal uczęszczają do tej szkoły. Mają 18 -19 lat i należą do najlepszych uczniów. Chętnie podali swoje dane personalne, lecz zastrzegli, że wyłącznie do mojej wiadomości. Dlatego cytując ich wypowiedzi będę posługiwał się zmienionymi imionami. Z ich opowieści wyłania się obraz szkoły, w której panuje minimalizm, tak naprawdę nikt z nauczycieli - poza nielicznymi wyjątkami - nie przejmuje się niczym, a uczniowie jakikolwiek sukces na każdym polu zawdzięczają wyłącznie swojej ciężkiej pracy i pobieraniu korepetycji.

Podobne sygnały docierały do nas już wcześniej i trochę nie dawałem im wiary, dlatego po wysłuchaniu tych młodych ludzi jestem szczególnie zaskoczony. Ostatecznie również jestem absolwentem „Kazika” i z moich młodych lat pamiętam, że była to szkoła nie tylko najlepsza w powiecie, lecz również licząca się w województwie.

Opowieść uczniów można podzielić na kilka wątków. Na pierwszy plan wysuwają się oczekiwania, jakie mieli decydując się na naukę w Atenach Wałeckich i jak się zawiedli, kiedy zderzyli się rzeczywistością.

- Nie chcemy wylewać żali, naszym celem nie jest również zemsta na nauczycielach - jako pierwsza rozpoczęła Monika, inni jej potakują. - Chcemy tylko ostrzec tych, którzy chcą rozpocząć naukę w „Kaziku”, że to nie jest już ta szkoła, którą pamiętają nasi rodzice czy inni starsi absolwenci, lecz to już zupełnie inna, zdecydowanie gorsza, placówka.

- Przyszliśmy po to, żeby się czegoś nauczyć - dalej mówi Justyna. - Z dobrymi ocenami, dobrymi świadectwami, jesteśmy laureatami konkursów. Po trzech latach uważamy, że był to zmarnowany czas. Ta szkoła nas nie rozwinęła. Obecnie do „Kazika” przyjmowani są wszyscy i następuje równanie w dół. Poziom nauczania nie jest zbyt wysoki, lecz czego możemy wymagać, skoro dyrektor sam zaznacza, że jemu wystarczy minimum?

- Przychodząc do pierwszej klasy realizowaliśmy program DSD, podczas którego mieliśmy 7 lekcji języka niemieckiego - wtrąca Marek. - Do dziś nie wiemy dlaczego dyrektor zrezygnował z tego programu. Dużo się nauczyliśmy i nagle w drugiej klasie okazało się, że lekcje będą tylko trzy. Rodzice poszli do dyrektora, lecz nic nie wskórali.

Kolejnym problemem, jaki podnoszą absolwenci i nadal uczący się w „Kaziku” uczniowie, jest lekceważące podejście nauczycieli do pracy, zbyt mała z ich strony pomoc w zrozumieniu zagadnień z różnych przedmiotów oraz brak zainteresowania pracujących w Zespole Szkół nr 1 pedagogów konkursami przedmiotowymi.   

- Często pytamy nauczycieli o rzeczy wybiegające poza program nauczania, niestety oni nie potrafią nam odpowiedzieć - dodaje Łukasz. - Nie mają wystarczających kompetencji czy też wiedzy? Jedyną ich odpowiedzią jest: „sprawdzę w domu”. I to dotyczy sporej liczby nauczycieli. Często zmieniają nam wykładowców, przez trzy lata mieliśmy np. czterech germanistów. Jeżeli nauczyciel nie umie mnie nauczyć, to co ja mam robić? Pozostają korepetycje. Więc musiałem na nie uczęszczać i więcej z nich wyniosłem niż z lekcji w szkole. Wielu moich kolegów, którzy chcieli się czegoś nauczyć, również chodziło na „korki”.

- Odnosimy wrażenie, że podcinają nam skrzydła, nie pozwalają realizować swoich ambicji i każą równać w dół - dodaje Beata. - Wśród nas są laureatki różnych konkursów, a w „Kaziku” jedynym nauczycielem, który proponował mi start w olimpiadzie przedmiotowej był uczący nas w pierwszej klasie historyk. Kolejny nawet nie wspomniał o żadnym konkursie. Natomiast polonistka tłumaczyła nam, że zapomniała powiedzieć o konkursie ortograficznym. Jeżeli chcę wystartować, muszę sama o to zabiegać, nauczyciele nie garną się, aby nam pomagać i każą samemu się przygotowywać.

- Byliśmy w ostatniej klasie, więc mieliśmy na maturze napisać rozprawkę - opowiada Monika. - Moim zdaniem takich rozprawek w ciągu roku powinniśmy napisać co najmniej kilka. Przez cały rok napisaliśmy jedną. Bardzo rzadko słyszeliśmy komentarze nauczycieli do wyników naszych sprawdzianów czy ustnych odpowiedzi, a jedyny komentarz, jaki usłyszałam od polonistki, nie był zbyt budujący. Nauczycielka powiedziała że „osoby elokwentne, jak ty, niech się tak nie cieszą, że potrafią się dobrze wypowiadać, bo to może je sprowadzić na manowce”. Mamy poczucie „podcinania skrzydeł”. Poza chyba tylko jednym wyjątkiem żaden nauczyciel nas nie pochwalił za dobrą naukę i - w razie niepowodzenia - mobilizował do lepszej pracy. Inni wypowiadali zdania w stylu „ja cię i tak odstrzelę” i „jeżeli nie rozumiesz, to jest twój problem”. Chyba nie jest to mobilizujące? A stypendia dla najlepszych uczniów są wręcz żałosne.

- W naszej szkole nie odbyły się próbne matury - dodaje Justyna. - W innych szkołach pisano próbne matury nawet dwa razy, u nas wyglądało to jak zwykła klasówka. Każdy nauczyciel w ramach swojego przedmiotu przeprowadził w klasie taki test. I żeby było śmieszniej, ja pisałam próbną maturę z historii i języka niemieckiego z 2015 roku. Wszystko odbywało się w klasie na lekcji, pilnujący nas nauczyciel siedział z nosem w telefonie i na nic nie reagował, więc wszyscy w tylnych rządach korzystali z pomocy Internetu. Podobnie podczas próbnej matury z języka angielskiego ¾ zdających korzystała z telefonów, jeden kolega miał nawet mały laptop. Pytam więc: to była próbna matura?

- Nauczyciele z niektórych przedmiotów nie zrealizowali całego materiału - mówili dalej niemal wszyscy nasi rozmówcy. - Na przykład z języka polskiego nie przerobiliśmy dwóch epok, II wojny światowej i współczesności. A jakby na maturze, tej prawdziwej, pojawiło się zagadnienie związane z tymi właśnie epokami, „leżymy”. Przez ostatnie dwa lata z polskiego mieliśmy bardzo dużo zadawane do domu i należało poświęcić temu od trzech do cztery godzin. Następnie przychodziliśmy do szkoły na dwie lekcje, podczas których byliśmy odpytywani, następnie pani sprawdzała pracę domową i zadawała kolejną potężną porcję pracy do domu. Do tego okraszonej komentarzem: „ja wam swojej wiedzy nie będę sprzedawać”.

O sytuacji w szkole wiedzieli - tak twierdzą uczniowie - nie tylko dyrektor, lecz także wszyscy nauczyciele, lecz pomimo negocjacji i interwencji rodziców nie zachodziły żadne zmiany.

- Dyrektor o wszystkim wiedział, ponieważ na bieżąco informowaliśmy rodziców i oni podczas spotkań z dyrektorem przedstawiali te problemy - mówi Łukasz. - Zero odzewu i zero zmian. Najlepiej to widać na przykładzie chemii. Przeprowadzane w klasie próbne matury z tego przedmiotu wypadły bardzo źle, więc nasza pani przysłała do nas dyrektora. Pojawił się dopiero pod koniec trzeciej klasy, gdy my od klasy pierwszej informowaliśmy, że jest problem. Mówiliśmy, że nie rozumiemy, że niemal wszyscy chodzą na „korki”. To chyba nie z nami jest coś nie tak, kiedy my na lekcji otrzymujemy jedynki, a podczas korepetycji nauczyciele nas chwalą. Chodziłem na „korki” do będącej już na emeryturze nauczycielki, która w „Kaziku” przepracowała wiele lat. Kiedy opowiadałem jej o sytuacji w szkole, było jej po prostu wstyd.

- Chyba najgorsze jest to, że niemal wszyscy nauczyciele wiedzą, jaka jest sytuacja i nic z tym nie robią - wtrąca Monika. - Kiedy opowiadamy innym nauczycielom, co dzieje się na chemii, czy matematyce, to nikt nie jest zdziwiony. Nasi rodzice przychodzili do dyrekcji i prosili o zmianę nauczyciela, lecz odpowiedź była tylko jedna: mam minimum i więcej nie potrzebuję.

Sporo absolwenci „Kazika” opowiadali także o pseudouroczystości - jak to określili - zakończenia roku szkolnego klas maturalnych, która się wprawdzie odbyła, lecz tak naprawdę jej nie było.

- Niektórzy moi koledzy narzekali, że nauczyciele strajkują, ponieważ oni „nie wyrobią” się do matury - dalej mówi Monika. - Ja się cieszyłam, bo mogłam się uczyć w domu, chodzić na „korki” i nie marnowałam czasu w szkole. Kiedy po strajku przyszliśmy do szkoły, w sekretariacie siedziały wychowawczynie kilku klas. Więc zapytałam wprost czy będzie zakończenie i kiedy? Wszyscy zamilkli, sekretarka poszła zapytać dyrektora. Jednak nic konkretnego nie usłyszałam. Kiedy tylko ktoś przychodził do sekretariatu, natychmiast proponowano, aby odebrał świadectwo, więc część uczniów, w większości dojeżdżających, świadectwa odebrała. Dopiero po interwencji rodziców uroczystość się odbyła, lecz nawet dyrektor nazwał ją kameralną. Z każdej klasy przyszły dwie, trzy osoby. Było nam po prostu przykro. Do tego „uroczystość” zaplanowano na godz.13.00, więc większość rodziców nie mogła w niej uczestniczyć.

Na koniec młodzi ludzie podsumowali czas spędzony w murach „Kazika” i jest to konkluzja niezbyt optymistyczna. Oczywiście jest to obraz przedstawiony przez jedną ze stron i pewnie w niektórych punktach jest przerysowany. Jednak widać, że problem istnieje, narastał od lat i wymaga rozwiązania.

- Nie polecamy nauki w tej placówce - twierdzą zgodnie nasi rozmówcy. - Ci, którzy chcą coś osiągnąć, poszerzyć swoją wiedzę i zdobyć nową, srogo się zawiodą. Niemal wszystko, co osiągnęliśmy, osiągnęliśmy swoją ciężką pracą i dzięki pobieraniu, często kosztownych, korepetycji. Szkoła i pracujący w niej nauczyciele niewiele nam pomogli. To że wyłączono dzwonki i zabrano ławki z korytarzy, to jest „pikuś”. Problemem jest wykładający w liceum nauczyciel przepisujący odpowiedzi i notatki z Internetu. Kolejny problem to panująca obłuda. Sklepik działa do 12.00, ławek na korytarzach nie ma, kiedy są drzwi otwarte i chodzi o promocję szkoły, ławki wracają na swoje miejsce, sklepik przedłuża pracę, a odwiedzających gimnazjalistów informuje się, że mogą zdawać maturę z hiszpańskiego i francuskiego. Można zdawać, lecz te języki nie są nauczane w tej szkole. Wydaje się, że jedynym sposobem uzdrowienia tej sytuacji jest odejście obecnego dyrektora, a nowy powinien diametralnie zmienić swoje podejście do pracy, podobnie jak zatrudnieni w „Kaziku” nauczyciele.

Rozmawiałem również z kilkoma rodzicami absolwentów, którzy wyrażając podobne opinie, potwierdzają relacje uczniów.

- Problem DSD oraz chemii i matematyki poruszaliśmy na zebraniach ogólnych - opowiada jeden z rodziców. - Dyrektor tylko wzruszał ramionami i twierdził, że ma związane ręce. Grupa na DSD się rozpadła, z kolei z matematyki i chemii wielu uczniów miało jedynki. Coś tam obiecał, że w kolejnych latach będzie lepiej, lecz nic takiego się nie stało. Kiedy zebraliśmy grupę rodziców i chcieliśmy się spotkać z dyrektorem, nie miał dla nas czasu. Nie mogąc dogadać się z dyrektorem, chcieliśmy skierować pismo do zarządu powiatu lub kuratorium, lecz przeważyła opinia, że to zaszkodzi naszym dzieciom. Dlatego wybraliśmy korepetycje, aby nasze pociechy mogły się dobrze przygotować do matury.

- Uczestniczyłam w spotkaniu z dyrektorem w sprawie nauki języka niemieckiego - dodaje jedna z matek. - Prosiliśmy, aby tryb rozszerzony był zachowany. Lecz dyrektor zapewnił nas, że nic nie może w tym temacie zrobić, ponieważ plan lekcji jest już ułożony.

***

Dyrekcja i nauczyciele „Kazika” po publikacji tekstu mają zdecydować, czy chcą się do niego odnieść.

piotr

(pk)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

Komentarze (56)

Bartos 30Bartos 30

72 19

Wreszcie ktoś napisał prawdę o tej żałosnej szkole .Jaki dyrektor taka szkoła. 14:21, 06.06.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

JordanJordan

2 3

Jacy uczniowie taka szkoła 01:09, 16.06.2019


Absolwentka Absolwentka

47 12

Z mojej perspektywy, osoby która już szkołę skończyła warto byłoby dodać jeszcze nauczyciela matematyki, który przychodził do szkoły na zajęcia na kacu tylko po to aby powiedzieć" zajmijcie się sobą, tylko cicho". Czy dyrektor o tym wiedział? Ależ oczywiście. Ogólnie podejście Pana dyrektora szkoły kojarzy mi się z jedną z jego wypowiedzi, iż Kazik jest najlepszym liceum w promieniu 30 km. Owszem, bo w promieniu 30 km czyli do Piły nie ma już wielu liceów więc nie tak ciężko się wybić... Nauczyciele (oczywiście nie wszyscyl) oprócz tego co już zostało wymienione dodatkowo bardzo mocno przenosili życie prywatne do strefy zawodowej. Nie powiem, bo miałam kilku nauczycieli, do których mam ogromny szacunek i wyniosłam z ich lekcji dużo, ale niestety jest ich tylko kilku. Miałam nauczycielki, których uczniowie przejawiali zdolności z ich przedmiotów więc zamiast wspomóc ich to były dyskryminowane i właśnie tak jak w artykule podcinano im skrzydła często na zasadzie "udowodnię Ci, że nie umiesz tyle ile ci się wydaje" A to oczywiście wszystko pod pobłażliwym okiem Pana dyrektora. 14:48, 06.06.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Absolwentka2016Absolwentka2016

3 0

Coś mi się wydaje, że wiem o kogo chodzi. Ten opisany nauczyciel był moim wychowawcą. 22:53, 13.06.2019


ZawiedzionaZawiedziona

46 8

Uczęszczałem do tej placówki i ciężko powiedzieć, aby w jakikolwiek sposób wspierała ona uczniów. Wspomniana polonistka uczyła również mnie i gdy wyraziłam chęć wzięcia udziału w olimpiadzie przedmiotowej, usłyszałam odpowiedź: ?Ale po co??. Ta sama Pani również nie zrealizowała z nami materiału podstawy programowej. Nauczyciele, którzy mnie już nie uczyli, starali się ingerować w moje oceny po zmienieniu grupy. Na każdym kroku było widać traktowanie ucznia przez pryzmat sympatii do niego. Bez zajęć dodatkowych się nie obeszło. Jak widać, nic się nie zmieniło odkąd ja uczyłam się w tej szkole, dlatego z czystym sumieniem każdemu ją odradzę. 15:18, 06.06.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

WojtekWojtek

31 61

Pan szypura ma tupet pisać oczerniający artykuł przed samym naborem do szkół średnich. Tylko po to aby tej szkole zaszkodzić. W dzisiejszych czasach byle pismak może napisać, upublicznić pomówienia bliżej nie sprawdzone informacje na podstawie jakichś anonimowych,nie jasnych wypowiedzi . Robiąc to celowa przed samym naborem no to już szczyt jakiegoś gnojstwa i chamstwa. Poziom merytoryczny tego artykułu to jakieś totalne dno. Ale co tam rzetelność tych psełdo redaktorów jest co najmniej godna pożałowania. 16:02, 06.06.2019

Odpowiedzi:3
Odpowiedz

SatrystaSatrysta

28 4

Panie Wojtku, może terapia wstrząsowa zadziała i coś się zmieni? Skoro artykuł jest zły i chamski, to podaj Pan gazetę do sądu o znieważanie i oszczerstwa. Piszesz Pan o byle pismakach, a sam jedziesz w swojej wypowiedzi gburem. Coś Ty Pan nadzorujesz szkołą jako samorządowiec, że się tak spinasz nieładnie? 17:37, 06.06.2019


KtośKtoś

2 3

A błędów, że aż boli ! 18:05, 06.06.2019


coco!coco!

1 0

Powinieneś mieć nick "psełdo" 14:24, 07.06.2019


Twój nick!Twój nick!

34 51

Czyżby lokalna gadzinówka dostała zlecenie na dyrektora? Powinniście się drukować na miękkim szarym papierze... 16:22, 06.06.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Ja5Ja5

28 7

Prawda w oczy kole? 18:28, 06.06.2019


EedEed

28 17

Ehh za średnią 5.0 dostają miesięcznie 180 zł i jeszcze mało? Nauczyciel aby przygotować ucznia do konkursu musi wykonać ogrom dodatkowej pracy za którą tak naprawdę nie ma nic, a już na pewno nie ma takiego obowiązku. Anonimowe żale wylewanie na łamach stronniczej i mało obiektywnej gazety są przejawem dziecinady. 16:23, 06.06.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

MartaMarta

14 11

Zabrać te stypendium!!!! Albo zwiększyć próg do 5.5 co to jest za średnia5.0 16:26, 06.06.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

anyany

20 12

Wow, gruby materiał. I smutny? A może jakaś podwyzeczka? He? Może za mało dostali? 16:31, 06.06.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Ulubienica polonistkUlubienica polonistk

48 0

Mi pewna polonistka, której mniemanie o sobie stanowczo przewyższa realia, powiedziała, że nie zdam matury i nie skończę studiów. Może tak by było, gdybym przygotowując się do matury słuchała jej uwag. Korepetytor, który sprawdzał mi pracę miesiąc przed egzaminem, całkowicie mi ją zmienił, mówiąc, że źle podeszłam do tematu.. A podeszłam tak, jak mi kazała nauczycielka z Kazika. Studia skończyłam. Na jednej z najlepszych uczelni w Poznaniu. 16:45, 06.06.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Ulubienica polonistkUlubienica polonistk

3 0

* w Polsce. 16:47, 06.06.2019


Były uczneńByły uczneń

48 8

To prawda ta szkoła ogranicza ambicje, dla Dyrektora liczy się tylko stwierdzenie 100% zdawalności matur, ale nie istotne jest z jakim wynikiem oraz jakim kosztem. Ucząc się w tej placówce człowiek ma wrażenie, że jest zdany sam na siebie i nie może liczyć na wsparcie grona pedagogicznego. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni aby przyszli absolwenci mogli promować Wałcz poprzez swoją wiedzę na uczelniach wyższych w całym kraju a także poza nim. 16:50, 06.06.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

belferbelfer

64 3

No dobrze, mleko się rozlało i co teraz? Czy wystarczy uznać, że to wszystko wymysły, żeby zemścić się na dyrektorze i wykonać na niego zlecenie od tajemniczego ktosia, zamieść sprawę pod dywan i udawać, że nic się nie wydarzyło. Czy dorośli, odpowiedzialni za stan miejscowej oświaty ludzie, może ktoś ze starostwa powinien sprawdzić prawdziwość tych zarzutów, przeprowadzić audyt, ankiety wśród uczniów i nauczycieli, postawić diagnozę i jeśli zarzuty się potwierdzą - wprowadzić plan naprawczy. Przecież to nikomu zaszkodzić nie może. Może tylko uzdrowić sytuację. 16:52, 06.06.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

asasasas

40 7

Dlaczego Kazik?? Przecież RCKU "Rolnik" to dokładnie to samo!!! 17:17, 06.06.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

dddd

2 0

co XD 14:24, 17.06.2019


MaciejMaciej

14 32

Teraz PO wałecka i młodzi zorganizują spotkanie na placu wolności ;) mówiąc jak jest źle w tej szkole i ze trzeba zmiany ;) 20:31, 06.06.2019

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

jeny jeny

29 4

Serio musicie mieszać we wszystko politykę? Akurat ten problem nie ma z tym związku. Młodzi ludzie zwierzyli się ze swoich kłopotów, których inaczej rozwiązać się nie dało. Niech to będzie przyczynkiem do dyskusji na temat stanu powiatowej oświaty. Po likwidacji II liceum niestety nie wygląda to dobrze. Ale jaki to ma związek z polityką? 20:48, 06.06.2019


Dyro Dyro

21 5

Ale ty smutas jesteś Maciej. Żal mi Ciebie sfrustrowany człowieku. 21:24, 06.06.2019


tubylectubylec

18 12

jak dyro i kadra matury zaliczyli na 30% czyli minimum to po co małolatom więcej to szkoła elitarna tu się liczą dzieci doktorów dyrektorów i tych co mogą coś załatwić 20:59, 06.06.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

JaJa

6 2

Zmień dilera człowieku, bo brednie, którymi nas raczysz, niezbyt dobrze o tobie świadczą. Nie jesteśmy z mężem doktorami, dyrektorami. Nigdy nic nie "załatwialiśmy". Mimo to nasze dziecko jest absolwentem tej szkoły i jest z tego dumne. Elita to ludzie, ale z formy twojej wypowiedzi wnioskuję, że to raczej nie o ciebie chodzi. I cóż wychodzą z tego powodu jakieś kompleksy, a żal ściska pewną część ciała. Oj, jak ściska, aż "kołtun się jeży" ... 00:20, 08.06.2019


absolwentabsolwent

35 4

pozdrawiam panią z angielskiego, która notorycznie dla swoich dzieci opuszczała lekcje w klasie maturalnej 23:35, 06.06.2019

Odpowiedzi:3
Odpowiedz

realistarealista

7 10

przynajmniej dobra matka 10:29, 07.06.2019


JaJa

6 12

Takie jej prawo, a wręcz obowiązek rodzica, jeśli dziecko jest chore. A tak przy okazji, do czego potrzebna ci była pani od angielskiego w klasie maturalnej na kilka miesięcy przed maturą? Jeśli zależało ci na znajomości tego języka- trzeba było sumiennie uczyć się wcześniej. Wszak ten język jest już nauczany od przedszkola. To policzmy daje jakieś- 12- 15 lat nauki. No sorry, ale po tylu latach to już jak język narodowy. 00:13, 08.06.2019


Do JaDo Ja

18 0

Pan, Pani raczy żartować? Po co anglista kilka miesięcy przed maturą? Po co więc pozostali nauczyciele? Po co szkoła? To jest tak *%#)!& że aż komiczne. 08:23, 08.06.2019


MaMa

31 10

I bardzo dobrze! Jeżeli zawód nauczyciela nie zostanie przewartościowany to nic z tego nie będzie. Jeżeli wynagrodzenie nauczycieli nie zostanie diametralnie zmienione to proszę się nie spodziewać że ktoś będzie stawał na głowie aby zadowolić roszczeniowych rodzicow i uczniowie. I proszę nie mówić tu o powołaniu czy jakiejś misji bo jest to poprosi śmieszne. 00:11, 07.06.2019

Odpowiedzi:3
Odpowiedz

xxxxxx

9 13

Jasne słabo zarabiacie.....ile to wolnego macie? Hę? Dobra zapłata jest za dobrą wykonanaa pracę, słaba praca słaba płaca.Nalezy dac podwyzki ale likwidacja karty nauczyciela jako relikt komunistyczny oraz tak jak inni 26 dni urlopu w coiagu roku i 160h tyg pracy 06:50, 07.06.2019


XxxXxx

0 0

Sory 80 h tydz pracy 17:57, 07.06.2019


XxxXxx

3 1

Ups mialo byc 40h 18:00, 07.06.2019


ElaEla

13 8

Prawie 200zł za 5.0 miesięcznie i jeszcze im mało!!!! Nie no to już jest jakaś kpina 00:12, 07.06.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

hehehehe

1 0

ja ogólnie to *%#)!& na was wszytskich 00:26, 07.06.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Absolwentka Absolwentka

12 3

Nie rozumiem osób, które mówią, że te stypendia są duże. A na pewno mówią to osoby, które nigdy nie były w liceum. Żeby mieć taką średnia trzeba znaleźć czas na wszytsko, DOSŁOWNIE. Dowodem na to jest może to, że na całe liceum jest tylko kilkanaście osób, które te stypendia zdobywają. Najbardziej krzywdzące jest to, że uczniowie w liceum są traktowani tak samo jak uczniowie z zawodówki, którzy robią materiał łatwiejszy niż w gimnazjum. 07:06, 07.06.2019

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

BelferBelfer

1 2

Chłopie jak ja się uczyłem to nie było żadnego stypendium. Maks to książka na zakończenie. A uczysz się dla siebie a nie dla stypendium. 180zł dostajesz miesięcznie i jeszcze narzekasz. 07:21, 07.06.2019


Absolwentka Absolwentka

5 1

Przede wszystkim to jest Pan źle poinformowany. Stypendia nie są miesięczne tylko jednorazowe. 07:32, 07.06.2019


annaanna

12 39

To nie jest rzetelny artykuł, tylko kilka subiektywnych opinii, potraktowanych ogólnikowo bez sprawdzenia faktów, na przykład świadectwa wydawano wcześniej w sekretariacie ponieważ takie są wymogi szkół wojskowych, a na zakończenie uczniowie mimo wszystko mogli przyjść. Kilku nauczycieli faktycznie zastąpiono mało kompetentnymi na czas urlopu zdrowotnego i to było bardzo nieprofesjonalne, p.dyrektor powinien "stanąć na głowie" żeby tak nie było, jednak wolał mówić że nic nie może poradzić, więcej wysiłku a nie chwalenia się i wszystko będzie w porządku. 08:56, 07.06.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

jednostronnyjednostronny

19 36

można parę rzeczy zarzucić ale to nie jest zła szkoła. Większości absolwentów jest bardzo przykro i nie zgadzają się z tą opinią 08:59, 07.06.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

JaJa

5 22

potwierdzam 00:06, 08.06.2019


Waldemar Rojek - nauWaldemar Rojek - nau

35 15

Nasze społeczeństwo zaczyna wykorzystywać media np. prasę do wymiany poglądów - to mnie cieszy. Jest wielka potrzeba takiej dyskusji. Należy w niej pochwalić dobre elementy i skrytykować błędy. Ten artykuł zawiera konkretną krytykę lecz zabrakło mi większej liczby pozytywów, które są w pracy tej szkoły. Cenna jest polemika dotycząca również innych lokalnych instytucji np. samorządu, kościoła parafialnego, służby zdrowia. Takie debaty służą polepszeniu ich pracy na rzecz mieszkańców - przecież jesteśmy ludźmi i czasem popełniamy błędy. Dziękuję dziennikarzom wałeckim za ich pracę. 11:27, 07.06.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

karolkarol

27 2

polemika ? to nie debata polityczna tylko problem szkoły, o którym mówią uczniowie i rodzice, ciekawe czy będą jakieś ruchy ze strony urzędów odpowiedzialnych za taki stan rzeczy 13:07, 07.06.2019


jogijogi

19 12

Piłsudski by powiedział : Wam kury szczać chodzić", a nie uczyć młodzież w ogólniaku, i jeszcze podwyżki i strajki - he, he , najpierw trzeba się wykazać !!! Gdzie te czasy kiedy świadectwo sławnych, na wysokim poziomie Aten Wałeckich otwierało drzwi poznańskich i szczecińskich Uczelni ??? Szkoda wałeckiej młodzieży, to jest wychowanie bez ducha, bez wiary ze można ! No to dalej w LGBT aby zamydlić oczy, i nie ma tematu !!! A wy dupki dalej głosujcie na platformę antyobywatelską , tylko co w zamian ??? 14:29, 07.06.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

JaJa

2 0

Piłsudski by powiedział : "Wam kury szczać chodzić", a nie wypowiadać się publicznie (czytaj bredzić) na tematy, o których nie masz zielonego pojęcia. Nie wycieraj sobie ust tym wielkim Polakiem, aby zaistnieć na tym forum. Mogłeś sobie darować. Uwierz mi, świat bez twoich wypocin byłby lepszy. Twoja wypowiedź właściwie nic konstruktywnego nie wniosła do dyskusji. Po co majaczysz tu o LGBT i platformie antyobywatelskiej? Jaki to ma związek z omawianym problemem? Nie żałuj wałeckiej młodzieży. Brzmi to w tym zestawieniu bardzo nieszczerze. I chociaż moim zdaniem od wychowania w duchu i wierze są przede wszystkim rodzice, no i ewentualnie Kościół, to tej sferze działalności Kazika nic zarzucić nie można. Poczytaj sobie, co w tym temacie robi się w szkole od lat. 00:05, 08.06.2019


AbsolwentkaAbsolwentka

35 7

Czytając powyższy artykuł na każdy z zarzutów odpowiadałam skinieniem, chociaż skończyłam Kazika jakiś czas temu. Nie za dużo, ale odpowiednio, by móc już przestrzegać młodszych ode mnie. Niektóre z cytowanych słów jestem w stanie nawet przyporządkować wskazanej osobie. W połowie pierwszej klasy chciałam stamtąd uciec, powstrzymało mnie jedynie wcielanie Tischnera w progi RCKU i całe zamieszanie z tym związane. Co do konkursów - zgadzam się, wiedziałam o nich tylko dlatego, że jedna z nauczycielek - tych zaangażowanych - informowała mnie o tym. Atmosfera w szkole jest nieciekawa, da się wyczuć napięcie pomiędzy panem dyrektorem a pracownikami. Niektórzy nauczyciele nie powinni być nauczycielami, choć są tacy, którym zawdzięczam wiele. Panie od matematyki, mój historyk. Dla nich wielkie chapeau bas.
A sobie obiecałam, że gdy obronię licencjat z filologii polskiej, wrócę i udowodnię polonistce, że jednak się do tego nadaję, co więcej - jestem całkiem niezła ze średnią 4,5. :) 15:29, 07.06.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

RolkaRolka

0 0

A Pan Molenda jeszcze uczy? 22:42, 07.06.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

WwwWww

0 0

No 17:13, 08.06.2019


RodzicRodzic

32 39

A ja podsumowałabym dotychczasową dyskusję tak:
1. Przede wszystkim, nie jaki dyrektor, taka szkoła, tylko jacy uczniowie- taka szkoła. W moich czasach (matura 1986- liceum w innym, choć też powiatowym mieście) do liceum nie dostawał się każdy, kto chciał. Żeby się dostać do tego typu szkoły, trzeba było coś sobą reprezentować. Nauka była twoją wyłącznie sprawą. Uczyliśmy się sami. W tamtych czasach nikt nie słyszał o korkach. (Boże- jak moje pokolenie dało sobie bez nich radę? Może po prostu w ten sposób uczono nas odpowiedzialności? ). Wymagano od nas samodzielności w zdobywaniu wiedzy. Profesor (bo tak w moich czasach mówiło się na nauczycieli szkół średnich) zabiłby chyba śmiechem albo położył trupem, gdyby ktoś powiedział, że czegoś nie rozumie. Jeśli komuś na początku nauki coś takiego się wyrwało, to słyszał tekst, że zawodówka czeka, można zabrać papiery i się przenieść.Czy ktoś nam takim postawieniem sprawy robił krzywdę? Wyszliśmy na ludzi, zdaliśmy, wszyscy maturę o wiele trudniejszą niż ta dzisiejsza. Znakomita większość dostała się na studia zdając prawdziwe egzaminy wstępne. Radzimy sobie w życiu- więc chyba nas tym nie skrzywdzono. Obecna młodzież zapomina, że może już czas skończyć z prowadzeniem za rączkę - ta metoda jest doskonała w klasach I-IV podstawówki, ale licealistom raczej nie przystoi. Może więc zamiast czekać, aż się dostanie coś na tacy- zacząć działać samemu?
2. Czemu mnie też ten artykuł pachnie nagonką? Ktoś komu coś. Po co? W jakim celu? Dlaczego mądry redaktor nie podpowiedział młodzieży, że donosy i anonimy nie są dobrą drogą do rozwiązania problemu? No właśnie- mądry...
3. Mój syn kilka lat temu skończył tę szkołę ( średnia powyżej 5, stypendium starosty). Złotówki nie wydaliśmy na korepetycje. Wystarczyło mu ta wiedza, którą zdobywał na lekcjach. W ciągu trzech lat nauki reprezentował szkołę w konkursie historycznym. Miał, myślę że niezłą frajdę brać udział w ogólnopolskim projekcie z fizyki. Wybrał takie formy, bo to go interesowało. Był na wszystkich wyjazdach na spektakle teatralne. Dziwne, bo kiedy trzeba było załatwić coś z dyrektorem, nigdy nie miał kłopotu z dogadaniem się. Chodziło na przykład o dodatkowe zajęcia pozalekcyjne. No, ale jego siłą nie była gonitwa do lokalnego pisma ze skargą, że dyrektor jest be, tylko siła konkretnych argumentów.
4. Czy zatem Kazik jest szkołą idealną? Myślę, że nie, bo takie nie istnieją. Są w niej wspaniali pedagodzy, ale są też ludzie z przypadku. Na szczęście tych pierwszych jest o wiele więcej. Czy zatem tylko tym powinnam podziękować za edukację mojego dziecka? Otóż nie, dziękuję całemu gronu. Za co w takim razie dziękuję tym drugim? Za szkołę życia, jaką moje dziecko od nich otrzymało- doświadczenie z kontaktów z nimi przyda mu się w dorosłym życiu. Wszak życzliwości między nami coraz mniej, a wyścig szczurów po trupach do celu kosztem innych trwa.
5. Dawno nie czytałam tak stronniczego i nieobiektywnego artykułu. Gdyby autorowi zależało na rzetelnym przedstawieniu problemu, nie skupiałby się na zdaniu dziesiątki uczniów i absolwentów, tylko starałby się dociec prawdy, a więc obok minusów pokazać też plusy. No chyba, że ma się do czynienia z brukowcem- szczególnym rodzajem prasy, który ma za zadanie szukać taniej sensacji, niekoniecznie zgodnej z rzeczywistością i uczciwością
Tyle w temacie. Pozdrawiam wszystkich cieplutko, a szczególnie grono pedagogiczne i absolwentów.

23:52, 07.06.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Rodzic 2Rodzic 2

14 22

Brawo! Tego głosu w tej oczywistej nagonce brakowało! Żenujący poziom szczujni z brukowca! 18:03, 08.06.2019


maturzysta maturzysta

39 18

Panie redaktorze, dziękuję za zajęcie się tym problemem.Mnie to już nie pomoże, ale mam nadzieję, że moim młodszym kolegom już tak. Liczę na to, że nie odpuści Pan tego i że Dyrektor lub Starosta będą jednak chcieli się wypowiedzieć. Liczę na to, że ktoś z władz zwróci uwagę na problemy szkoly i to zmieni sytuację uczniów. Przecież nawet po komentarzach na Facebooku i tutaj widać, że ludzie to potwierdzają. 08:40, 08.06.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

MpjMpj

1 2

Tobie już nic nie pomoze 01:11, 16.06.2019


Byly absolwent Byly absolwent

32 28

Przeczytałem artykul i zacząłem się zastanawiać nad rzetelnością Pana Redaktora. Dlaczego nikt nie wspomniał o tym, że w szkole odbywały się po lekcjach dla maturzystów zajęcia pozalekcyjne przygotowujące ich do egzaminów, po których uczniowie dojezdzajacy do szkoły odwozeni byli bezplatnie do domow, uwaga, taksowkami. Wiem na pewno, bo sam znam osobę, która korzystala z transportu i byla zadowolona z dodatkowych zajęć . Kiedy ja uczyłem się w tej szkole, po zajęciach długo czekałem na autobus. Czy zatem materiał jest obiektywny? Z całą pewnością nie, przedstawia jedynie postawy roszczeniowe młodzieży, które są zmorą obecnych czasów. Według mnie przynosi bardzo dużo szkody... 17:38, 08.06.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

mediamedia

6 5

Standardy mediów narodowych zawitały do Wałcza. 09:45, 12.06.2019


Absolwentka2016Absolwentka2016

9 3

Moim zdaniem pretensje uczniów, co do Kazika nie są całkowicie bezpodstawne.
Uczyłam się w Kaziku 3 lata temu i zauważyłam, że są tam pewne problemy.
Zauważyłam, że oceny z przedmiotu zależą od nauczyciela, którego tego przedmiotu wykłada.
Są w Kaziku dobrzy i źli nauczyciele. Moim zdaniem należy poprawić to co złe w Kaziku, bo inaczej prędzej czy później większość uczniów ucieknie do Piły lub do innych większych miast.
23:03, 13.06.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Michael Jordan Michael Jordan

9 3

Nie narzekajcie przeciez nie dziwię się nauczycielom że nie chcą robić nic poza to co muszą bo zarabiają marne pieniądze. A tak w ogóle to jak dużo z was podczas strajku nauczycieli mówiło że jak im nie pasuje to mogą zmienić pracę to tak samo tyczy się uczniów mogą zmienić szkole lub pójść do prywatnych więc przestańcie oczerniac nauczycieli PS. ja nie jestem nauczycielem 09:45, 15.06.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

© extrawalcz.pl | Prawa zastrzeżone