Zamknij

Coś tu k… nie gra

10:00, 16.10.2020 | P.K
Skomentuj
REKLAMA

Kiedy piszę ten felieton, czekam na teleporadę i myślę sobie, że właściwie to jestem zadowolona z takiej formy kontaktu z lekarzem. Nie muszę tracić połowy dnia na dojazd do Szczecina, żeby poznać wyniki moich badań i dowiedzieć się, co mogę zrobić, żeby nie dostać raka albo żeby wykryć go w takim stadium, żeby zdążyć go zabić, zanim on zabije mnie.

Myślę, że mogę być w mniejszości, bo osłuchać kaszlącego dziecka przez telefon się jednak nie da, nie da się też przeprowadzić całej masy innych procedur. Przez epidemię wszystko stanęło na głowie i niestety nic nie wskazuje na to, żeby miało się to w najbliższym czasie zmienić. Rząd radzi sobie z sytuacją różnie. Na początku popełniono wiele błędów, które da się jednak wytłumaczyć tym, że sytuacja wszystkich zaskoczyła: nie było sprzętu, środków ochrony, testów, laboratoriów, procedur, wszyscy działali po omacku. Minęło jednak ponad pół roku i ciągle mam wrażenie, że nikt nad tym nie panuje. Liczba przypadków lawinowo rośnie, w szpitalach zaczyna brakować tzw. miejsc covidowych, karetki z pacjentami godzinami stoją na podjazdach szpitali. W tym samym czasie były minister zdrowia zdrowieje z COVID-19 po jednym dniu, przyszły minister edukacji odwiedza babcię w szpitalu, chociaż odwiedziny są zabronione (pomijam fakt, że u większości tego towarzystwa wykrywa się potem zakażenie) i zwykli śmiertelnicy wstępu do szpitali nie mają. Matki wcześniaków na przykład nie widzą swoich dzieci miesiącami, co jest nawet nie skandalem, a zbrodnią. Najważniejsze osoby w państwie są przyłapywane na lekceważeniu zaleceń, które zresztą bywają nielogiczne i wzajemnie się wykluczają. Prawnicy wskazują, że przepisy dotyczące nowych obostrzeń są prawnym bublem. Krótko mówiąc, mamy w Polsce przykład połączenia muzyki klasycznej z prostytucją - coś tu k… nie gra.

W ostatnim czasie obserwuję wysyp koronasceptyków, także wśród moich znajomych. Mówią, że im się nie chce w to wszystko wierzyć, bo skoro Trump dowcipkuje z choroby, Szumowski najpierw zabrania wychodzić z domu, potem sam jedzie na wakacje do Hiszpanii, gdzie szaleje epidemia, a potem zdrowieje następnego dnia, skoro politycy sami nie przestrzegają przepisów, które uchwalają, to jak my mamy w to wierzyć i dlaczego mamy się do tych przepisów stosować? Słuszne pytanie, ale mamy rząd… jaki mamy, dlatego sami musimy zatroszczyć się o innych i o siebie.

Skoro większość lekarzy, wirusologów i epidemiologów mówi, że aby zminimalizować ryzyko zakażenia, wystarczy przestrzeganie trzech zasad: dystansu, dezynfekcji oraz zasłaniania nosa i ust, to ja im wierzę. Nie jest to ani przesadnie kłopotliwe, ani też w żaden sposób nie ogranicza mojej wolności, co niektórzy próbują mi wmówić. To są zresztą ci sami ludzie, którzy milczeli, kiedy PiS robił zamach na Konstytucję, sądownictwo i prawa kobiet.

Zastanawia mnie, co jeszcze powoduje, że liczba koronasceptyków rośnie. Bo to nie tylko przecież zachowanie polityków i niedoskonałe prawo. To moim zdaniem także braki w wykształceniu. Posłużę się najbardziej jaskrawym przykładem. Mój kolega z podstawówki, Piotrek, codziennie udostępnia kilka postów na temat „plandemii”, niestnienia wirusów i szkodliwości noszenia maseczek. Swoją drogą to też ciekawe, bo twierdzi, że bakterie, wirusy i inne drobnoustroje nie istnieją, z drugiej upiera się, że od noszenia maseczki można dostać zapalenia płuc albo grzybicy. Skoro drobnoustrojów nie ma, co te schorzenia wywołuje?! Piotrek nie wie, ale za to udostępnia posty (sam ma kłopot z wyrażaniem myśli) o utracie wolności, twierdzi, że maseczki to wstęp do większej kontroli nad ludźmi, którzy w kolejnych krokach zostaną zmuszeni do szczepień i oczywiście zostaną za pomocą tych szczepień zaczipowani, etc. Piotrek, na miłość boską, jesteś pakowaczem, skończyłeś szkołę tylko dlatego, że wszyscy nauczyciele chcieli się ciebie pozbyć. Mogę się założyć, że w życiu nie przeczytałeś żadnej książki, inaczej nie pisałbyś: „Włoncz myślenie”, „Jestę wolny i śfiadomy, nie załorzę kagańdza”. Idę o zakład, że nigdy nie byłeś w teatrze, na wystawie, koncercie, nie masz (i nigdy nie miałeś) nic ciekawego do powiedzenia. Kogo może interesować twoje życie? Po co ktoś ma cię szpiegować? Piotrze, masz telefon, który śledzi każdy twój ruch, a informacje na temat ważnych wydarzeń w twoim życiu („Dźśaj poszło śedem Kóflowyh”) sam dobrowolnie wrzucasz na Facebooka.

Dobra, Piotrek, muszę kończyć, dzwonią ze Szczecina. Trzymaj się, do usłyszenia.

(P.K)

Redaktor Naczelna tygodnika ExtraWałcz. Gdzie diabeł nie może tam kobietę pośle. Trudnych tematów dla niej nie ma, a o tych co niektórzy nie chcą mówić, to ona o nich napisze. Obrończyni psów, kotów i nietoperzy, a ludzi też toleruje.

Zuzanna Błaszczyk-Koniecko 

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (5)

KropkaKropka

4 0

Mam nadzieję , że badania wypadły dobrze i życzę zdrowia , cos bardzo jest nie tak , przeczytała artykuł o wykupie papieru toaletowego i makaronu , to na pewno początek wielkich zakupów Polaków , narastającą agresja rodaków , kłótnie , humory , ech .... też początek tego co może być , i czyja to wina ? Wirusa, chrońmy się i nie dajmy się skłócić , a trolle nternetowe będą zawsze , pozdrawiam serdecznie całą ekipę Extra Wałcz i biegnę kupić papier toaletowy ( tylko dwie rolki ) 16:30, 19.10.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

CzytelnikCzytelnik

4 2

Wielka wykształcona dama, która wyśmiewa się z kogoś kto robi błędy ortograficzne, świadczy tylko o tym, że ma wysokie mniemanie o sobie, a w rzeczywistości jest pusty jak dzwon. Proszę mi powiedzieć co oznacza ten wyraz w tytule "k..." bo jestem niewykształcony i znam tylko język podwórkowy. Co do koronasceptyków, to ma Pani rację. Przykład bierzemy z góry. Proszę się spytać swoich wykształconych lekarzy na teleporadach czy sami stosują się do zaleceń jakich oni polecają innym, np. W swojej pracy ograniczają fizyczny kontakt ze swoimi pacjentami, a po pracy granica już się zaciera, czyli chodzą do sklepów, rozmawiają ze znajomymi oraz odwiedzają rodzinę. Kto wie z kim oni mieli kontakt i czy przez przypadek sami się od nich nie zarazili? 20:14, 19.10.2020

Odpowiedzi:3
Odpowiedz

PiotrekPiotrek

1 2

Ooo swuj chłop! Stary te wirusy to hinczyki albo inne Wietnamce wpuścili na bank. A te teleporady to juz ściema jest wogóle. A wiadomo kto tam siedzi po drugiej stronie telefonu pewnie telemarketerzy jacys. masz racje wczoraj widzialem lekarza w sklepie a tak to teleporady a do sklepu to wolno. stary dobrze mowisz ty jeden nie dales sie omotac jestem z tobom. 09:22, 20.10.2020


PiotrekPiotrek

0 4

Ta baba to gòpia k... 14:41, 20.10.2020


WałczaninWałczanin

2 0

Ojojoj Ojojoj... zabolało buraków... co? :) 10:47, 21.10.2020